Davida Cronenberga przedstawiać chyba nikomu nie trzeba. Miałem ogromne szczęcie trafić z wyjazdem do Pragi akurat wtedy, gdy w tym mieście można zobaczyć wystawę poświęconą temu wybitnemu twórcy – David Cronenberg: Evolution.

Pozwólcie zatem, że krótko opowiem Wam o moich wrażeniach ze wspomnianej wystawy – wszystko oczywiście zilustrowane będzie fotkami. Mistrzem fotografii nie jestem, więc wybaczcie jakość zdjęć, ale mam nadzieję, że to co na nich jest, zachęci Was do zainteresowania się zarówno samą wystawą, jak i może także twórczością samego Cronenberga, jeśli jeszcze go nie znacie.

32

Nie da się bowiem ukryć, że jest to twórca nietuzinkowy i bardzo konsekwentny w realizowaniu swojej wizji kina. Uwielbiam przede wszystkim to łączenie skrajności w jego wykonaniu – filmy Cronenberga niemal zawsze szokują i odpychają (posługując się ku temu bardzo różnymi środkami), ale jednocześnie są artystycznie dopracowane i spójne, wręcz na swój sposób piękne, przemycając pod tym estetycznym miszmaszem ciekawe spojrzenie na rozmaite problemy psychologiczne, społeczne czy odważnie rozdrapując tematy tabu.

19

I choć bardzo doceniam dojrzalszego, późniejszego Cronenberga, to i tak zawsze – jako fan horroru balansującego na granicy kiczu – będę ponad mroczny i prowokujący Crash czy niepokojący i poruszające Eastern Promises stawiał np. Videodrome i inne horrorowe, surrealistyczne pozycje w filmografii tego twórcy. Zresztą, to one właśnie dały nam też najwięcej eksponatów na wystawę. Wystawę, która naprawdę porządnie dokumentuje te wszystkie filmy, prezentując rekwizyty, klipy wideo, storyboardy, kostiumy i w zasadzie wszystko co złożyło się na estetyczną i artystyczną wartość owych produkcji.

18

Eksponaty rozlokowano na dwóch (i pół) piętrach Prague City Gallery (GHMP). W przypadku tych popularniejszych produkcji, jak The Fly czy Naked Lunch poświęcano im zazwyczaj jedną dużą salę zapełnioną prawdziwymi skarbami, natomiast inne, mniej bogate w rekwizyty filmy, musiały dzielić pomieszczenie z innymi (jedną, czasem dwoma) produkcjami Cronenberga. Tym sposobem udało się zmieścić cała filmografię reżysera na kilku sporej wielości salach.

a

W zasadzie jeśli ktoś kompletnie nie kojarzy filmów autora Videodrome, to odwiedziny w galerii musiały być naprawdę ciekawym przeżyciem – nieczęsto bowiem można zobaczyć na własne oczy maszynę do pisania w kształcie chrząszcza (Naked Lunch – szkoda, że nic nie mówiła) czy wielką komorę do teleportacji (The Fly), o organicznych gamepadach z eXistenZ nie wspominając. Organizatorzy zadbali jednak o to by każdy z filmów był odpowiednio opisany, wobec tego laik od razu będzie wiedział w jakie pozycje się zaopatrzyć, jeśli któryś z tych groteskowych rekwizytów go zainteresował.

10

Poza możliwością obejrzenia tego wszystkiego z bliska, w jednej ze sal zorganizowano też mini-kino, gdzie można było się rozsiąść na siedzisku i obejrzeć jeden z granych cały czas filmów reżysera (ja trafiłem akurat na A Dangerous Method). Warto dodać, że kamienica gdzie mieści się galeria jest sama w sobie bardzo ładna, przestronna i niestety trochę duszna. Ale jak na to upalne popołudnie, w jakie byłem, i tak dawało się przeżyć.

7

Nie mam nic do zarzucenia samej organizacji tych wszystkich przedmiotów, jakości ekspozycji czy samej przestrzeni, w której rozlokowano wystawę – podróż przez filmografię Cronenberga była bezproblemowa i nic nie odwracało uwagi od podziwiania magii ludzi odpowiadających za te rekwizyty czy inne zgromadzone tam dobra. Jedyny minus to fakt, że spora część obsługi galerii nie mówiła po angielsku bądź posługiwała się nim na dość podstawowym poziomie – wierzcie mi, wytłumaczenie przemiłej (acz stanowczej) pani z obsługi, że w rzeczy samej mam pozwolenie na robienie zdjęć, nie należało do najprostszych zadań.

Ach właśnie – niestety wystawy nie można fotografować bez specjalnego pozwolenia.

26

Jeśli więc fotografie i ten krótki opis Was przekonały do odwiedzin, wystarczy dotrzeć w okolice rynku Starego Miasta na Pradze, by dostać się do galerii. GHMP mieści się w Dům U Kamenného zvonu na ulicy Staroměstské náměstí 13. Wystawa czynna jest od 10 do 22, a bilet wstępu kosztować będzie Was 245 czeskich koron (lub 190 koron jeśli jesteście studentami). W weekend stawka jest wyższa o 20 koron. 245 koron to około 40 zł, więc cena nie jest może symboliczna, ale moim zdaniem adekwatna do jakości samej wystawy. W zasadzie mogłaby być wyższa, a i tak byłoby warto. Do biletu dostaniecie też książeczkę z przewodnikiem po wystawie i podstawowym info o artyście.

Wystawa potrwa do 17 lipca 2016.

Tutaj znajdziecie więcej informacji. Dodam tylko, że ten tekst nie jest wynikiem żadnej współpracy, nie mam z tego tytułu żadnych profitów, poza pozwoleniem na fotografowanie. Ta wystawa naprawdę aż tak mi się podoba, że nie mogłem się nią z Wami nie podzielić. 🙂

Łukasz Stelmach

Entuzjasta popkultury, beergeek, nałogowy czytelnik komiksów. Uwielbiam tworzyć treść w internecie i zarażać ludzi swoją pasją. Lubię mieć swoje zdanie.

Zobacz wszystkie posty