Mieliśmy poczekać do 13 lipca na oficjalnie ogłoszenie line-upu komiksów Marvela w ramach inicjatywy Marvel Now! 2.0 – jednak pełna (?) lista razem z większością grafik i nazwiskami twórców wyciekła do sieci wcześniej. Rzućmy zatem na nią okiem.

marvel-now-checklist-47946Oczywiście fakt, że ktoś wypuścił fotki do sieci jest godny potępienia i trzeba tutaj rozumieć rozgoryczenie samych twórców, których profile twitterowe są od paru godzin nieźle rozgrzane, ale to już problem Marvela, by dotrzeć do winnego i nie dopuścić więcej do takiej sytuacji.

Pozwólcie, że nie będę omawiał każdego tytułu po kolei – zrobię to dopiero przed samym startem, na zasadzie przewodnika, który robiłem też np. przed startem All-New All-Different Marvel. Tymczasem chciałbym tutaj streścić Wam najważniejsze zmiany i skomentować je z perspektywy fana uniwersum gdzieś od okolic Marvel Now. Tego pierwszego.

Po pierwsze, pomówmy o nowych seriach – w ramach Marvel Now! 2.0 (tak, to oficjalna nazwa) startuje bowiem cała masa nowych tytułów. Część to jakieś nowe inkarnacje poprzednich, natomiast reszta to pozycje całkiem nowe. Do tych pierwszych należą np. Ultimates², Invincible Iron Man, Star-Lord czy Captain Marvel. Podstawowe pytanie, które ciśnie się na usta, to „po cholerę znowu wypuszczać #1?!”, ale to oczywistość, którą pozwolę sobie pominąć. Zresztą z tego grona, dwie ostatnie pozycje przynajmniej wystartują z nowym zespołem kreatywnym – z czego za Star-Lorda odpowiadać będzie teraz Chip Zdarski (wcześniej Howard The Duck – obecnie anulowany), więc szykuje się #dobrazmiana.

Ultimates², Star-Lord, Nova, Thanos
Ultimates², Star-Lord, Nova, Thanos

Jeśli chodzi o całkiem nowe komiksy, ciekawie prezentują się te ze złoczyńcami: Thanos (Jeff Lemire na pokładzie, więc jestem kupiony, szczególnie, że jedną z inspiracji będzie ponoć Darth Vader Gillena), Kingpin czy Bullseye. Na pierwszy plan wraca też Nova (Richard Rider – najprawdopodobniej), Jessica Jones (wraz z zespołem Bendis-Gaydos odpowiedzialnym za Alias), Cage! (długo trzymana w szufladzie seria niejakiego Genndy’ego Tartakovsky’ego), Hawkeye (ale ta fajniejsza, Kate Bishop) oraz Great Lakes Avengers (więcej o nich tutaj).

Dziwne rzeczy dzieją się z Avengers. Drużyna All-New All-Different rozpadnie się na dwie grupy – młodocianych Champions i dorosłych Avengers (po prostu Avengers) – oba tytuły będzie pisał Mark Waid. O pierwszym mówiliśmy w Comics Weekly, natomiast w tym drugim, do Sama Wilsona, Jane Foster i Visiona dołączy… Hercules, Iron Man Doctora Dooma i nowa Wasp. Ta ostatnia dostanie też solową serię (The Unstoppable Wasp). Ale to nie koniec Avengersów Waida – przypadnie mu również pisanie Avengers 1.1, czyli komiksu opowiadającego o tej pierwszej, klasycznej inkarnacji Mścicieli. To akurat brzmi fajnie.

Avengers, The Unstoppable Wasp, Ocuppy Avengers, The Unworthy Thor
Avengers, The Unstoppable Wasp, Ocuppy Avengers, The Unworthy Thor

To nie koniec przetasowań. New Avengers zamienią się w U.S.Avengers, Uncanny Avengers przejmie Cable (bo Steve Rogers dalej jest pro-Hydra), a na rynku pojawi się jeszcze Occupy Avengers z Hawkeyem (Clintem Bartonem) na pierwszym planie – komiks ma być ponoć zaangażowany społecznie. Jak już pewnie wiecie, Invincible Iron Mana z Tonym Starkiem zastąpi nowa seria z Riri Williams, a International Iron Mana – Infamous Iron Man z Victorem von Doomem. Będziemy tez mieli dwa tytuły z Thorami – kontynuowane będzie The Mighty Thor, a swoje solo dostanie tez Odinson w The Unworthy Thor. Rozdwoi się również Doctor Strange – obok kontynuowanego głównego miesięcznika, dojdzie nam jeszcze team magów w Doctor Strange: Sorcerers Supreme.

Najbardziej za to rozrosła się gałąź deadpoolowa – będziemy mieć bowiem główną serię (kontynuuje numerację), Deadpool & Mercs for Money (również kontynuuje numerację – ale mamy nowy team, z Hit-Monkey czy Domino), do tego solówki Slapsticka, Foolkillera i Solo. Nie mam zielonego pojęcia kto to będzie kupował, ale szanuję za odwagę, bo to brzmi jak pewny cancel po 6 zeszytach. Tymczasem zniknął Spider-Man/Deadpool. No właśnie…

Deadpool & The Mercs for Money, Slapstick, Renew Your Vows, Venom
Deadpool & The Mercs for Money, Slapstick, Renew Your Vows, Venom

Nigdzie nie widzę Amazing Spider-Mana, ale rozumiem, że ten tytuł zastąpi The Clone Conspiracy, zapowiadane już jakiś czas wcześniej. Fani Spider-komiksów nie powinni jednak narzekać, bowiem większość serii z pajęczakami zostaje zachowana (poza Web Warriors, Carnage i Spidey), natomiast do tego grona dojdzie jeszcze Renew Your Vows, czyli powrót świata z tie-inu do Secret Wars, Venom (który na okładce nie wygląda za bardzo jak ten aktualny, Flash Thompson) i Prowler, który ostatnio pojawiał się głownie w Amazingu.

Co innego, jeśli chodzi o fanów X-Men – w nowej rozpisce jest tylko… jeden tytuł z mutantami w roli głównej, czyli niedawno zapowiedziane Death of X. Nie ma Laury, nie ma Logana, nie ma żadnego teamu – tylko ten jeden tytuł. To już Inhumans zostali lepiej potraktowani – im też ostała się tylko jedna drużynówka (Uncanny Inhumans), ale do tego będą mieli jeszcze solowego Mosaica (nowa postać) – i nie biorę tutaj pod uwagę kontynuacji Moon Girl and Devil Dinosaur czy Ms. Marvel. I nie wiem co odwala Marvel zamykając dobrze się sprzedające X-serie (czy raczej zawieszając je na czas Death of X jak myślę), by w to miejsce wydawać solówki Prowlera czy Foolkillera, ale mam nadzieję, że po prostu planują coś większego i będzie trzeba na to poczekać parę miesięcy dłużej.

Avengers 1.1, Doctor Strange: Sorcerers Supreme, Great Lakes Avengers, Spider-Man
Avengers 1.1, Sorcerers Supreme, Great Lakes Avengers, Spider-Man

Nie ma też wielu innych serii, które bardzo lubiłem – zniknie Vision, Astonishing Ant-Man, Hyperion, Nighthawk (który dopiero co się zaczął), nie ma na liście też m.in. Draxa, A-Force, Herculesa, Scarlet Witch czy Mockingbird. Wciąż ani widu ani słychu po zapowiadanym dawno temu nowym wcieleniu Blade’a.

Powiem szczerze, że nie do końca kumam ten line-up. Tzn. widzę, że coś tam się stało po Civil War II, Avengers się podzielili na ekipę młodych i starych, ekipa Sunspota zastąpi S.H.I.E.L.D., najwyraźniej też sporo uwagi poświęcimy złoczyńcom (Kingpin, Bullseye, Thanos), a i liczba komediowych serii jest raczej stała (za anulowane pojawią się nowe). Ale poza tym nie bardzo rozumiem o co tutaj chodzi, skąd te decyzje i do czego ma to prowadzić. I jakim kluczem kierowano się w decydowaniu kto ma dostać serię o kto nie – czemu np. dostaje ją nowa Wasp, a nowa Quasar już nie? Czemu dostają je aż trzej członkowie Mercs For Money? Czemu jedne serie utrzymują nikłą sprzedaż i dalej są wydawane, a inne dostają cancel? Czemu z jakiegoś powodu Black Panther ma team złożony z czarnoskórych bohaterów, a Hulk Azjatów? That’s racist.

Totally Awesome Hulk, Black Panther, The Unbeatable Squirrel Girl, Doctor Strange
Totally Awesome Hulk, Black Panther, The Unbeatable Squirrel Girl, Doctor Strange

Ciesze się tylko, że nie zrelaunchowali wszystkiego. Aktualnie bowiem jesteśmy na tym etapie, że autentycznie cieszę się i jestem wręcz zdziwiony, że nic się nie stało paru tytułom, które bardzo lubię i śledzę regularnie. Co prawda Miles Morales dostanie z dupy romans ze Spider-Gwen (wierząc okładce – swoją drogą, Gwen nie jest przypadkiem dobrych kilka lat starsza, a Miles niepełnoletni?), ale to pewnie i tak nic strasznego jak na pomysły Bendisa. Miło, że pozwolili w Marvelu wspaniałomyślnie dalej biec obu tytułom z Kapitanem Ameryką, Thorowi z Jane, Hulkowi z Amadeusem Cho, Squirrel Girl, Punisherowi, Moon Knightowi czy np. sprzedającemu się przecież niespecjalnie dobrze Squadronowi Supreme. Ale jestem pewien, że w międzyczasie i tak wymyślą coś, żeby nie było tak łatwo i miło, jakiś event czy inny relaunch.

Generalnie ta lista niespecjalnie zachęca mnie do czekania na październik. Parę nowych tytułów zapowiada się naprawdę ciekawie, inne sprawdzę z uwagi na twórców, a część z przyzwyczajenia/obowiązku. Ale chyba pierwszy raz od dawna widzę masę pozycji, które zwyczajnie ominę, bo nie interesują mnie wcale. Solo, Foolkiller, Gamora, Prowler, Cage! (no dajcie spokój, to leżało w szufladzie 8 lat), nie spodziewam się zbyt wiele po nowej Jessice Jones (dzisiejszy Bendis to jednak nie ten sam twórca co te parę lat temu), odpuszczę sobie pewnie szybko Iron Fists (pisze to Kaare Andrews, ten od Living Weapon, które mnie nie wciągnęło), Wasp czy Novę. A to wszystko dostaję w zamian za świetne Vision, Ant-Mana czy Hyperiona. Yaaay.

Prowler, Thunderbolts, Uncanny Avengers, U.S.Avengers
Prowler, Thunderbolts, Uncanny Avengers, U.S.Avengers

Jedno wielkie meh. Liczę co prawda, że gdzieś tam trafi się perełka pokroju wspomnianego Vision, ale na razie czuję większą ekscytację gdy patrze na propozycje DC, z tym ich tabunem Supermanów i masą powrotów zza Flashpointu. W Marvelu od jakiegoś czasu mam wrażenie, że wszystko co lubię trzeba szybko albo anulować, albo zmienić o 180 stopni, żebym czasem nie mógł się po prostu cieszyć ulubionymi seriami. A już na pewno nie dłużej niż te 6 czy 12 zeszytów. Do tego Marvelowi uciekło wielu doskonałych twórców i personalnie jest coś biedniej niż zwykle. Oby pełna rozpiska przyniosła jakieś dobre informacje w tej kwestii.

No i mam nadzieję, ze to tylko pierwsza fala nowych pozycji, a z czasem Marvel będzie ogłaszał kolejne tytuły – może po zakończeniu Death of X i Clone Conspiracy?


Generalnie jest kiepsko. Zarówno jeśli chodzi o same pozycje na jakie mam niby czekać, jak i decyzje, jakie Marvel ostatnio podejmuje. Ale o tym więcej w kolejnym tekście – zresztą, dziś o tej porze miał zresztą iść post o tym jak to zgadzam się z Oskarem, że w Marvelu trochę źle się ostatnimi czasy dzieje. Ta lista nowych tytułów w zasadzie tylko potwierdziła moje odczucia – nie widzę tutaj zwyczajnie prawie nic dla siebie.

Źródło (rozpiska i grafiki): 1, 2


MARVNOWPREV2016001-52-36adc

Update 13.07.2016

CBR zebrało do kupy wszystkie możliwe okładki nadchodzących komiksów, plus dwa teasery – jeden z Novą, który już widzieliśmy wcześniej i jeden z Guardians of the Galaxy. Wnioski?

  • Wreszcie kończy się run Briana Michaela Bendisa w Guardians of the Galaxy. Czas najwyższy, bo temu twórcy już od dawna się się nie chciało robić nic ciekawego z tą drużyną. Poczytałbym dobrych Guardians.
  • Madcap wraca w Deadpoolu. I wygląda przerażająco jak zawsze.
  • Death of X ma mocną, podwójną okładkę Aarona Kudera. Chyba trzeba będzie sobie zamówić zeszycik do kolekcji.

Listę znajdziecie tutaj.

Łukasz Stelmach

Entuzjasta popkultury, beergeek, nałogowy czytelnik komiksów. Uwielbiam tworzyć treść w internecie i zarażać ludzi swoją pasją. Lubię mieć swoje zdanie.

Zobacz wszystkie posty
  • PunishedVenom

    w pewnym sensie jest to dobra wiadomość bo może Marvel na jakiś czas straci swoja dominacje na rynku i w końcu zacznie podejmować bardziej rozsandne decyzje a DC nadrobi straty i (mam taka nadzieje) nie bedzie czekać aż sprzedaż drastycznie spadnie by zauważyć że coś zrobiło nie tak

  • RayX

    Ech…anulowali mi większość moich ulubionych serii, np. prawdziwego Iron Mana, którego zastąpili tą całą wyczarowaną z kosmosu Riri Williams. Całą sytuację ratuje tylko Doom, który moim zdaniem jako jeden z niewielu nadaje się na następcę Tony’ego…przynajmniej na jakiś czas. Szkoda mi też bardzo Old Man Logana i mam nadzieję, że kiedyś jeszcze powróci (znając życie oczywiście z #1…), bo to była pierwsza seria o Wolverinie od jakichś 5 lat, w której naprawdę czułem, że mam do czynienia z Loganem, a nie zwykłym typem z pazurami. Carnage też mi się podobał, ale widzę, że Marvel woli wydawać kolejne Moon Girl and Devil Dinosaur (które chyba aż tak dobrze się przecież nie sprzedaje, no proszę) niż wydawać coś normalnego i konkretnego.

    Dziwią mnie też serie pomagierów Deadpoola. Czy ktoś, kto nie czyta akurat jego aktualnej serii zna w ogóle te postacie? A tym bardziej, czy go one obchodzą? Od pewnego czasu mam wrażenie, że Marvel za dużo czasu poświęca właśnie takim maluczkim ,,muchom” w swoim uniwersum, kompletnie ignorując fakt, że niektóre z jego okrętów flagowych wciąż pozostają bez własnej serii. Właśnie dlatego tak bardzo cieszy mnie powrót Richarda Ridera i, choć jakoś nigdy specjalnie się nim nie interesowałem, to na pewno teraz to zrobię, choćby dlatego, że jest to jedna z niewielu starych, sprawdzonych postaci, które jeszcze w tym uniwersum pozostały.

    Okej, Richard Rider to lśniący promyczek nadziei w całej tej sytuacji, ale powie mi ktoś, co stało się z innymi, jeszcze niedawno ważnymi postaciami Marvela? Ktoś ostatnio słyszał o Hope Summers? A może o Legionie (tak, wiem, że się wymazał z egzystencji, ale po takim czasie mogliby go znowu ruszyć)? Inne postacie też zostały zepchnięte na boczny tor. Taki Toxin, który miał być ultra kozakiem pośród symbiotów zniknął na długi czas, tylko po to, żeby gdzieś tam się pojawić na moment w serii o Carnage’u. Od lat nie zaznał żadnego sensownego rozwoju postaci, a przecież powinien odgrywać ważniejszą rolę niż taka drugoplanowa rólka w niszowej serii o Carnage’u. To tylko parę przykładów, ale jakby się tak dobrze zastanowić, to jest całe mnóstwo świetnych, porzuconych postaci, które aż się proszą o odkopanie. Marvel woli jednak realizować swój własny plan, który, przynajmniej na razie mnie irytuje.

    Chodzi mi tutaj o słynną ,,poprawność polityczną”, której coraz więcej jest w komiksach. Ichabod i Komiksomaniak trochę to bagatelizują i zwracają uwagę, że prawdziwym problemem jest fakt, że ci ,,nowi” nie są w stanie przyciągnąć do siebie fanów i zaistnieć w uniwersum swoją osobowością czy unikatowością. No i cóż, nie sposób się z nimi nie zgodzić. Moim zdaniem diagnoza jest słuszna co do bezpośredniego powodu spadku jakości komiksów w ostatnim czasie, ale należy się zastanowić, co ją powoduje. Zobaczmy, jak wygląda wykaz ,,legacy heroes”, których obecnie przybywa jak grzybów po deszczu:
    – Spider Man – biały mężczyzna – czarnoskóry nastolatek o latynoskim pochodzeniu
    – Ms Marvel – biała kobieta – muzułmańska nastolatka
    – Hulk – biały mężczyzna – Azjata
    – Iron Man – biały mężczyzna – czarnoskóra nastolatka
    – Thor – biały mężczyzna – biała kobieta
    – Kapitan Ameryka – biały mężczyzna – czarnoskóry mężczyzna (to akurat w sumie nic dziwnego, Cap reprezentuje społeczeństwo amerykańskie, więc jestem w stanie to wybaczyć)
    – Wolverine – biały mężczyzna – biała nastolatka
    Jak więc widzimy, większość najbardziej znanych bohaterów Marvela została podmieniona na osoby o takich samych lub podobnych mocach, ale pozbawionych całej historii, przeżyć i nostalgii, jakie ze sobą te postacie niosły. Zupełnym przypadkiem pochodzenie/rasa/orientacja seksualna tych nowych herosów pokrywa się z promowanymi ostatnio wszelkiego rodzaju mniejszościami. Czy naprawdę da się na to spojrzeć z obiektywnego punktu widzenia i powiedzieć: ,,Meh, to przypadek”? Nawet najbardziej nieobiektywny widz zauważy tutaj pewne powiązania. Nie zrozumcie mnie źle, nie jestem rasistą ani nic w tym rodzaju…uważam, że człowieka należy oceniać nie po kolorze skóry itd., tylko po tym, jaką jest osobą. No i właśnie oceniam, że lubiany i szanowany przeze mnie Tony Stark został zastąpiony nastolatką, o której nic nie wiem i nagle mam jej kibicować tak bardzo jak jej dawnemu odpowiednikowi, bo jak nie to jestem rasistą, szowinistą itd. W normalnym przypadku nie obchodziłoby mnie to, że podmieniona bohaterka jest czarna. Jakby była biała, to też bym tego nie akceptował. A najeżdżam tutaj na ,,poprawność polityczną”, bo na przykładzie wyżej wymienionych bohaterów da się stwierdzić, że to właśnie ona spowodowała podmiankę.

    Gdyby zamiast promowania w takim zapałem mniejszości Marvel skupił się na pisaniu dobrych historii, to myślę, że wszyscy by na tym zyskali. No bo czemu na przykład miało służyć poświęcenie połowy komiksu na ujawnienie przez Icemana swojej orientacji seksualnej (swoją drogą ignorując jednocześnie całą przeszłość tej postaci, bo przecież Bobby już z nie jedną kobietą się spotykał)? Albo w jakim celu podobną ilość paneli poświęcono ślubowi Maxa Modella z jego partnerem w Amazing Spider-Manie? Czytając taki komiks odnoszę nieodparte wrażenie, że ktoś próbuje mnie tutaj oszukać, bo przecież pisałem się na historię o superbohaterach, a dostaję…no właśnie. Taka lektura pozostawia niesmak, bo na kolejny numer Spider-Mana muszę czekać miesiąc, a w tym obecnym wydarzyło się mniej niż bym się tego spodziewał.

    Myślę więc, że Ichabod i Komiksomaniak mają rację…za dużo jest tych legacy heroes, a najgorsze jest w tym wszystkim to, że są to postacie o bardzo wątpliwej jakości, wprowadzane na szybko i bez żadnego planu. Wydaje mi się jednak, że nie doceniają prawdziwego powodu tych zmian, bo przecież jakiś musi istnieć. No i właśnie moim zdaniem jest to słynna ,,poprawność polityczna”, która sprawia, że Marvel rzuca się jak w amoku żeby tylko stać się jak najbardziej multi kulti. Dlatego nie rozumiem skąd takie podśmiewywanie się z osób, które na to narzekają. To nie są rasiści, tylko osoby, które zauważają powiązania w tym, co robi Marvel, a obecną sytuacją polityczną. Założę się, że też by narzekały, gdyby Black Panthera nagle zastąpił biały kuzyn T’Challi.

    To by było na tyle jeśli chodzi o podmianki bohaterów, a chciałbym poruszyć jeszcze jeden temat. Mianowicie chodzi mi o wszechobecne jedynki. Zaczyna mnie to już na poważnie irytować, bo zniechęcają mnie one do sięgania po nowe komiksy. Po co mam zaczynać czytać jakąś serię, skoro zaraz zostanie mi ona anulowana? Taki Drax ze swoimi jedenastoma zapowiedzianymi zeszytami okaże się pewnie niewiele dłuższy niż przerośnięty one shot. Mam wrażenie, że Marvel przecenia potęgę ,,jedynek”. Może i przy starcie serii faktycznie przyciąga to czytelników i zwiększa sprzedaż, ale szybko leci ona na łeb na szyję. I co wtedy? Kolejna jedynka? Kolejne przedstawienie postaci i zarysowanie sytuacji, na którą zazwyczaj schodzi jeden zeszyt? Jeśli Marvel chce utrzymać przy sobie fanów, to musi zdać sobie sprawę, że będzie ich to w końcu irytować. Każdy, kto zaczyna czytać nową serię chce się przywiązać to postaci, a jest to niemożliwe przy tak małej ilości zeszytów. Dochodzi do tego jeszcze zbyt gęste upakowanie bohaterów, co tylko pogłębia wspomniany problem. Może i jestem zbyt sentymentalny, ale gdy przypomnę sobie moje ulubione serie, czyli klasyczne ,,Amazing Spider-Man”, ,,Uncanny X-Men” czy ,,Invincible Iron Man”, to niezliczona ilość historii zawartych w tych seriach właśnie mnie przyciągała. Czytając Spider-Mana #200 cieszyło mnie, że historia tej postaci rozciąga się na jeszcze co najmniej sto numerów do przodu i to zachęcało mnie do dalszego jej poznawania. Teraz czytam już w zasadzie trochę dlatego, że jestem ciekaw, co takiego jeszcze twórcy odwalą z moimi ulubionymi postaciami, niekoniecznie na plus.

    No cóż, to chyba dzisiejszy Marvel. Marvel, w którym każdy superbohater musi być potrójnym agentem i składać super tajne raporty S.H.I.E.L.D, gdzie niemożliwa jest egzystencja normalnych, nie globalnych herosów, którzy nie należą do żadnej drużyny, a tym bardziej Avengers. Wszystko stało się bardziej militarne, a sekretne alter ega poszły w większości w zapomnienie. Eventy zrobiły się ogromne, ale co z tego, skoro są rushowane i jeden goni drugi. Odnoszę wrażenie, że pod tymi wszystkimi wybuchami Marvel zatracił trochę swoje ja, a teraz kopie pod sobą dół, spychając na drugi plan swoich głównych bohaterów. To oczywiście tylko moje przemyślenia na temat obecnej sytuacji w komiksach i nie chciałbym, żeby ktoś się poczuł nimi urażony czy coś w tym rodzaju. Wiem, że takie zmiany mogą się wielu ludziom podobać, no ale cóż…mnie w dużej części się one niestety nie podobają.

    • Dzięki za komentarz, z wieloma rzeczami się zgadzam, natomiast to o czym piszesz to nie jest “poprawność polityczna”. Sprawdź sobie jakąś definicję czy coś, bo niepotrzebnie używasz w swojej wypowiedzi terminu, który nie ma nic wspólnego z opisywanym zjawiskiem. To o czym piszesz to raczej zwiększanie reprezentacji mniejszości (etnicznych, seksualnych, etc). Nikt nie mówi, że to “przypadek”, to świadomy proces by właczyć do grona postaci więcej bohaterów o różnym pochodzeniu, seksualności, płci, etc, by komiksy oddawały różnorodność społeczeństwa. To naprawdę nie jest złe samo w sobie, kiedy nagle pojawiają się komiksy z postaciami, z którymi osoby należące do róznych grup i społeczności mogą się lepiej utożsamiać. Natomiast gorzej, kiedy te zmiany i wprowadzanie postaci jest nieprzemyślane i toporne – i w wielu przypadkach tak u Marvela niestety jest. Dlatego nie krytykowałem Sama Wilsona czy Milesa Moralesa (choćby dlatego, że ten miał świetną genezę), natomiast nie widzi mi się Riri.

      • RayX

        Może faktycznie źle to określiłem, przez ,,poprawność polityczną” miałem na myśli właśnie to, co napisałeś. A co do utożsamiania się z postaciami, to może i ma to jakieś uzasadnienie, nie mówię, że nie. Ja tego po prostu trochę nie rozumiem, bo nigdy nie miałem problemu z utożsamianiem się np. z Blue Marvelem dlatego, że miał inny kolor skóry xD. No, ale skoro ludzie tego potrzebują, to Marvel powinien im to zapewnić…problem tylko w tym, że moim zdaniem przesadza i wygląda to tak, jakby pozbywał się starych herosów tylko ze względu na to, że popełnili grzech bycia białymi mężczyznami :P. Osobiście wolę, gdy zamiast tego tworzy się nowe, unikalne postacie, które właśnie są na przykład czarnoskóre. Dlatego podałem jako przykład Adama Brasheara, bo to jedna z tych postaci, które są w miarę nowe, przyjęły się, a nie zostały wepchnięte kosztem innego, klasycznego już bohatera.

    • Czy ktoś słyszał ostatnio o Legionie? Ja słyszałem, serial ma dostać. 😅

  • Astonishing Ant-Man [*] :'(

  • Oskar “komiksomaniak” Rogowski

    Ale kogo obchodzą mutanci, kiedy wraca Richard Rider?

  • Rafał Różański

    To Spider-Man musi być pełnoletni żeby pocałować dziewczynę? Chyba nie wiesz co się teraz dzieje w gimnazjum xd

    • grzek

      Miles ma max 16 a gwen z 20 lat

      • Czyli prawie się łapią na regułę “half age plus seven”, nie jest tak źle. 😉

  • Jacek Zajączkowski

    Jak to co Marvel robi? Daje Inhumans na przód, a X-Men na tyły. MCU widać ważniejsze.

    • Ale Inhumans też dostali cancele

      • Jacek Zajączkowski

        Tak, ale wciąż lepiej niż X-Men. I pewnie będzie jeszcze lepiej, no bo… Death of X.

        • No nie, bo X-men dostaną pewnie serie po Death of X, a Inhumans raczej nie. Poza tym komiksy z mutantami się dobrze sprzedają, a ich sprzedaż wspierają filmy, kiedy Inhumans na dzien dzisiejszy są tylko w Agents of SHIELD, których nikt nie ogląda, filmu pewnie już nie będzie.

          • Jacek Zajączkowski

            No to się okaże.

  • Rarian

    “Jest słabo.” u Ciebie vs “LEPIEJ BYĆ NIE MOŻE!” u Oskara :D. Liczę na dyskusję w następnym Comics Weekly :D.

    A ad meritum wypowiem się jak będę miał trochę czasu, ale też przychylam się do Twojego zdania, że za świetnie to zdecydowanie nie jest.

  • Pingback: Marvel się sypie – All-New Comics Weekly: Rebirth #13 – IHBD()

  • Pingback: Dlaczego DC robi to dobrze, a Marvel nie – IHBD()