Jak wypadją grim ‘n gritty, street level Avengers Netflixa?

Iron Fist bezspoilerowo
Iron Fist spoilerowo
Luke Cage bezspoilerowo
Jessica Jones
Daredevil

Łukasz Stelmach

Entuzjasta popkultury, beergeek, nałogowy czytelnik komiksów. Uwielbiam tworzyć treść w internecie i zarażać ludzi swoją pasją. Lubię mieć swoje zdanie.

Zobacz wszystkie posty
  • Maciej Hamala

    Po twoim materiale jestem obecnie bardziej optymistycznie nastawiony do tego serialu. O ile Daredevila oraz Jessicę bardzo lubię (nawet pomimo wad tych produkcji) to już niedawno obejrzany Luke Cage mnie specjalnie nie porwał. Pierwszy epizod był dość męczący do wkręcenia się dla mnie. Potem już było coraz lepiej aż do połowy kiedy serial zmienił się o 180 stopni i już się tak oglądało bez większego zaangażowania. Fakt to co wciąż było dobre czyli, klimat, główny bohater czy parę innych postaci dalej dawało radę, tyle że przez nagromadzenie elementów rodem z exploitation tyle że wygrywane na serio (przynajmniej tak je odebrałem) a nie jak u choćby u Rodrigueza gdzie zwykle wszystko jest z przymrużeniem oka dla czystej zabawy; to wszystko dawało taką średnio strawną mieszankę, którą chce się odrzucić albo jak najszybciej mieć z głowy. Iron Fista nie widziałem i nie zamierzam patrząc jak popsuli tam niemalże wszystko co istotne. Co do roli Sigourney Weaver to obawiam się że mogą nie mieć nic specjalnie ciekawego na jej postać. Cottonmouth choć fakt był świetny i posiadał masę charyzmy to już jego backstory to była już powoli taka piąta woda po kisielu zbudowana z podobnych elementów co w przypadku Kingpina i Kilgrave’a. Obawiam się zatem że pomysłowość twórców na świetnych złoczyńców już się wyczerpuje.