Wiem, że to lekka naiwność, ale ten news będzie utrzymany w ultraoptymistycznym tonie, bo chyba wszyscy tego potrzebujemy.

Wyobraźcie sobie – Warner Bros. przypomniało sobie, że mają takiego superbohatera jak Superman i że można o nim opowiedzieć jakąś historię, a nie tylko robić zeń tło dla Batmana. Niedawno, powołując się na doniesienia osób będących blisko WB, The Wrap poinformował, że sequel Man of Steel jest już in active development, a projekt ten ma top priority. Czyli plany są bardzo zaawansowane. WB wciąż nie ogłosiło, jakie filmy zajmą dwa wolne sloty w ich terminarzu nadchodzących produkcji (październik 2018 i listopad 2019) – można zatem założyć, że jeden termin przypadnie solowemu Batmanowi (ten ma się pojawić wcześniej), a drugi Supermanowi.

Man of Steel nigdy nie doczekał się pełnoprawnego sequelu – wątki z tego filmu kontynuowało co prawda Batman v Superman: Dawn of Justice, ale tam Superman nie do końca był pierwszoplanową postacią. To znaczy teoretycznie był, bo jego pojedynek z Batmanem stanowił centrum tamtej produkcji, do tego miał swój bohaterski moment w finale, ale… cóż, ani uwaga publiki nie była skierowana na niego, bo wszyscy czekali na to jak wypadnie Batman czy Wonder Woman, ani nie można przecież z pełną świadomością nazwać postaci główną, kiedy ta wypowiada na ekranie ledwie parę zdań. No, chyba, że nazywasz się T-800. Albo jesteś Johnnym Deppem na początku swojej kariery w Benny and Joon. W każdym razie to się zwykle nie zdarza. I jest marnotrawstwem Henry’ego Cavilla, który byłby o wiele lepszym Supermanem, gdyby ktoś mu na to pozwolił.

Superman wg Franka Quietly'ego
Superman wg Franka Quietly’ego

Sugerując się tym, jakie zdanie ma przeciętny widz o tej postaci (że nudny, że bezpłciowy, że zbyt potężny, że za łatwo mu wszystko przychodzi, że harcerzyk), widać jak na dłoni, że mało kto ją w ogóle rozumie. A by ją rozumieć, trzeba jednak mieć o niej jakąś wiedzę – natomiast naprawdę dobrych komiksów z Supkiem też jest jak na lekarstwo na polskim rynku (oj, ktoś mógłby wydać ponownie All-Star Superman). Przy czym nie oszukujmy się, wiedzę i ogólne pojęcie o superbohaterach, masowa publika i tak bierze głównie z filmów – i to na filmowcach właśnie ciąży ta wielka odpowiedzialność, by relatywnie wiernie i sprawiedliwie oddać fikcyjną postać pochodzącą z jednego medium, w drugim. Choć znamy już wiele chlubnych przypadków, gdy to się udaje lepiej niż ktokolwiek oczekiwał (Batmany, gromadka Avengers, Deadpool, Guardians of the Galaxy), to Superman takiego szczęścia zwyczajnie nie miał.

Dla współczesnego widza, klasyczne dwie ekranizacje Donnera (tak, dwie, Donner Cut ftw) postarzały się już za bardzo, natomiast patrząc na Supermana jakiego dostaliśmy w ostanych filmach, nie dziwię się, że nikt go nie polubił. Kogo miałby zainteresować ten zimny, oderwany od ziemi gbur i cierpiętnik, niemający w sobie ani trochę ciepła i dobroci? Wierzcie mi, nijak ta interpretacja ma się do komiksowego Supermana, nawet tego młodszego rodem z New 52. Człowiek ze Stali po prostu desperacko potrzebuje filmu, który pokaże wszystkie jego najważniejsze, ikoniczne cechy. I który wreszcie przedstawi te fascynującą postać tak jak trzeba. W tym miejscu polecam wykład Adama Antolskiego, jeśli temat Was zainteresował.

Geoff Johns, Diane Nelson (szefowa DC Entertainment), Henry Cavill, Jim Lee i Dan DiDio (obaj panowie to współwydawcy DC Entertainment) na imprezie poświęconej 75 latom Supermana (fot. Jerod Harris/Getty Images North America)
Geoff Johns, Diane Nelson (szefowa DC Entertainment), Henry Cavill, Jim Lee i Dan DiDio (obaj panowie to współwydawcy DC Entertainment) na imprezie poświęconej 75 latom Supermana (fot. Jerod Harris/Getty Images North America)

Rzecz, która nastraja mnie optymistycznie to oczywiście fakt, ze od jakiegoś czasu za sterami DC Extended Universe stoi Geoff Johns (mający już na koncie komiksy z Człowiekiem ze Stali), natomiast najlepszą częścią doniesień The Wrap jest cel, jakie ponoć przyświeca Warner Bros. przy tworzeniu tego sequela – getting the character right for audiences. Jakby potwierdzając jednocześnie, że Superman z Man of Steel i Batman v Superman definitywnie nie był right. Miło, że po przyjściu Johnsa, wreszcie to przyznano. A przecież Sups co prawda ustępuje Batmanowi w popularności, ale to wciąż prawdziwa ikona, symbol superhero w ogóle i archetyp superherosa, do którego równają wszyscy pozostali. On po prostu zasługuje na godną reprezentację na ekranie.

Dlatego mimo póki co fatalnych początków DCEU na wielkim ekranie, mam nadzieję, że do czasu produkcji Man of Steel 2, twórcy stojący za tym uniwersum nauczą się wreszcie przenosić różnorodność, optymizm i barwność komiksowego uniwersum DC na taśmę filmową. Bo akurat Superman jest idealną personifikacją tego wszystkiego.

Nie wiemy jeszcze, kto stanie za kamerą, ani kto napisze skrypt – ale temu projektowi będę się przyglądał z podwójną ciekawością.

Źródło

Łukasz Stelmach

Entuzjasta popkultury, beergeek, nałogowy czytelnik komiksów. Uwielbiam tworzyć treść w internecie i zarażać ludzi swoją pasją. Lubię mieć swoje zdanie.

Zobacz wszystkie posty
  • Ciekawe, jak przedstawią Supermena teraz w Supergirl xD Moim ulubionym i tak pozostaje do tej pory ten ze Smallville. Nie czytam komiksów, to nie wiem, jak to przedstawienie postaci ma się do komiksowego kanonu, ale wypadło sympatycznie, chociaż bardzo amerykańsko :D

  • “Kogo miałby zainteresować ten zimny, oderwany od ziemi gbur i cierpiętnik, niemający w sobie ani trochę ciepła i dobroci?”.
    Łukasz, przyznaj, że skopiowałeś ten opis z jakiegoś komentarza skierowanego w Twoją osobę;)
    Udanego wypoczynku men

  • Anzelm Bohatyrowicz

    Oglądając BvS, byłem po prostu wkurzony. Dlaczego? Otóż sceny po śmierci Supermana (pogrzeb, pokazanie reakcji ludzi na całym świecie), były po prostu niesamowite (ten napis zamiast pomnika – coś pięknego). I jestem pewien, że uroniłbym na tych scenach niejedną łzę, GDYBY dano mi bohatera, którego mógłbym polubić i za którym tęsknić. To mnie wpieniło, że te cudowne sceny zostały po prostu ZMARNOWANE, bo kiedy nie było ludzkiego, dającego się lubić Supermana, to straciły one swój ładunek emocjonalny. To mogło być cudowne, chwytające za serce, pożegnanie z uwielbianym bohaterem, ale nie. Poszło, jak już mówiłem, na zmarnowanie. Pierwszy raz jestem zły na film, że nie zmusił mnie do płaczu :P

  • Mateusz Stosio

    Ale szczerze to po MoS i BvS to ja nie chcę oglądać tego psychola ponownie w akcji. NIech pozostanie w grobie dla spokoju fanów i życia cywili :D

  • Darth sheldon

    Pytałbym wyjaśnią nagłą zmianę w charakterze Clarka ale w sumie Jon Snow po śmierci ma inny charakter (jest bardziej ponury i jest pesymistą).

  • Zuzanna Patkowska

    Ja czytałam niedawno tekst na Creepypasta Wiki o 10 najsłynniejszych klątw i jedna podobno miała ciążyć na odtwórcach roli Supermana… Co ja osobiście call bullshit, bo Brandon Routh po “Superman: Powrót” ma się całkiem dobrze (chyba, że będziemy wredni i uznamy, że w jego przypadku klątwa objawiła się poprzez rolę Raya Palmera XD).

  • Czesław Wapno

    Z Supermanem jest taki problem, że każdy wie, jaki ten jest super, ale kiedy zapytać o najlepsze komiksy, zawsze pada All-Star, a potem prawie same elsworldy, gdzie z ikonicznością bohatera bywa różnie, a dalej tytuły, które są dobre, ale tak przesiąknięte niedzisiejszą narracją/konwencjami, że do cieszenia się nimi trzeba mieć odpowiednią wiedzę, niemal staż w czytaniu komiksów.

    • Okej, no to pomysł na wpis zanotowany :)

  • Pecetowiec

    Niech zrobią Lego Superman! Wtedy w końcu dostaniemy dobry film z tym bohaterem. :)

  • PunishedVenom

    może sups uzna że bycie bucem zaprowadziło go tylko do grobu postanowi poszukać w sobie troche optymizmu i koloru

  • Mateusz Arabski

    Osobiście jestem funboyem Supermana i przeczytam/obejrze wszystko z jego udziałem, nawet jak jest to totalny shit, w miare możliwości, ale moim ulubionym komiksem o nim jest niekanoniczny Superman: Secret Identity Kurta Busieka za skupienie się na postaci Clarka, jako człowieka a nie superbohatera.

  • kalisto_23

    te komiksy które wychodziły z tm semic w większości były przyzwoite. Reign od supermen było pierwsza klasa – ale tego nie nakręcą zbyt prędko, jeśli wogóle. Jak dla mnie WB wprowadza za dużo zmian. Co generalnie jest bez sensu – jeśli te komiksy publikują od 60 lat i się w większości podobają to po jakiego diabła wprowadzać tyle zmian. Tym bardziej, że chodzi też o całkiem nie małą kasę. Orgin który prawie na pewno będzie sukcesem czy eksperyment który albo się powiedzie albo nie (a jak na razie tak średnio to wychodzi)

  • Jaskier

    lol
    Przecież Superman nie żyje, chyba jakiś prequel z tego zrobią, bo inaczej, to nie ma to najmniejszego sensu.