Nie chciałem pisać o nowej serii z Kapitanem Ameryką po pierwszym zeszycie (choć korciło mnie, bo był znakomity), bowiem z racji tego, że szybko wybuchła afera o to jak Nick Spencer rzekomo szkaluje amerykańskich konserwatystów (o tym za chwilę), uznałem, że lepiej poczekać aż kurz trochę opadnie.

A że przy okazji akurat wyszedł drugi zeszyt (no, wyszedł tydzień temu), który pokazał nam wydarzenia z poprzedniego w nieco innym świetle i z odrobinę szerszej perspektywy, to tym bardziej jest teraz idealny moment, by się do całej aferki i jakości samego komiksu wreszcie odnieść.

Zrzut ekranu 2015-11-05 07.56.53

Zacznijmy zatem od samego punktu wyjścia. Jak pewnie już na tym etapie wiecie, Steve Rogers został pozbawiony serum super-żołnierza przez przeciwnika o pseudonimie Iron Nail. W związku z tym, nasz heros się szybko potarzał, zachowując jednak oczywiście swój genialny zmysł taktyczny i całe ogromne doświadczenie, przy tym dalej odznaczając się nienajgorszą formą fizyczną. Było jednak oczywiste, że wypada wyznaczyć następcę do dzierżenia tarczy Kapitana Ameryki – nie pierwszy raz zresztą, ale to akurat materiał na inny post.

W każdym razie, wybór był jedyny słuszny – nowym Capem został Sam Wilson, wieloletni kompan Steve’a, jego przyjaciel i bratnia dusza. A przy tym całkiem doświadczony superbohater, do tej pory działający pod pseudonimem Falcon. Sam jednak nie miał zbyt łatwo od samego początku swojej kadencji. Najpierw przyszedł event Axis, gdzie nagle osobowość herosów Marvela się odwróciła o 180 stopni, potem całkiem mocno dostał po głowie od Barona Zemo (dosłownie i w przenośni), a na koniec wybuchł kosmos i wszystko poszło w cholerę.

Zrzut ekranu 2015-11-05 08.01.25

Do tego od samego początku pojawiały się głosy, że Sam nie bardzo pasuje na symbol Ameryki i nie wszystkim odpowiada to, by właśnie on przejął miano Kapitana. I choć zwykle wynikało to po prostu z uprzedzeń o różnym podłożu czy przyzwyczajenia, to faktem jest, że mówimy tu jednak o postaci zupełnie innej niż Rogers. Sam nie jest idealistą z innej epoki, który koniec końców zawsze wierzy, że jego kraj podejmie dobrą decyzję. On takich złudzeń nie ma – w końcu wychowywał się od dziecka w Harlemie, gdzie jego ojciec, a potem matka zostali zamordowani za to, że zachowali się jak trzeba w trudnej sytuacji. Wilson doskonale więc wie, na co stać niektórych ludzi oraz że życie bywa naprawdę brutalne i niesprawiedliwe, szczególnie dla zwykłych obywateli USA.

I to jest właśnie najlepsze w nowym Kapitanie – choć ma tak wiele wspólnego ze Stevem z racji długiej współpracy, to koniec końców, to zupełnie inny charakter i w związku z tym także inne podejście do swojej roli. Za co oczywiście obrywa mu się po głowie – i nie tylko w komiksowym uniwersum, ale i wśród mniej lub bardziej zaangażowanych fanów komiksów w świecie realnym. Co zresztą komiksy z Kapitanem Samem od początku eksplorują – niechęć wobec nowego Capa w komiksach bardzo ciekawie odbija niechęć do nowego Capa w naszych, tutejszych social media, forach fanów czy komiksowych mediach.

Zrzut ekranu 2015-11-05 08.08.06

…I jak się okazuje, nie tylko komiksowych. Bo Nick Spencer, scenarzysta nowej, wydawanej od października 2015 serii Sam Wilson. Captain America poszedł o krok dalej. Zerwał powiązania Sama z S.H.I.E.L.D. i pozwolił mu działać solo. Do tego nasz protagonista wygłosił w mediach pewnego rodzaju expose, które podzieliło komiksową Amerykę. To wszystko skazało go na bycie ousiderem i wystawienie się na ogromną krytykę opinii publicznej – czyli swoją droga, dla Spencera to jest woda na młyn, bo jak wiemy po Ant-Manie, gość ma niesamowicie dobrą rękę do pisania niedoskonałych herosów, którym wiecznie wieje wiatr w oczy.

Mało tego, Sam postanowił, że będzie odtąd po prostu pomagał Amerykanom i uruchomił specjalną linię telefoniczną dla pokrzywdzonych. Jednym z pierwszych zadań było skopanie tyłków Sons of the Serpent, czyli rasistowskiej grupie przebierańców wyłapującej i eliminującej nielegalnych imigrantów na granicy z Meksykiem. I to właśnie ten fragment wywołał ogromny butthurt w amerykańskich mediach – i mam na myśli te realne, nie komiksowe.

Zrzut ekranu 2015-11-05 08.10.26

Komentatorzy Fox News natychmiast podnieśli larum, że oto komiks z superbohaterem szkaluje dobre imię konserwatystów oraz wszystkich Amerykanów, którzy są przeciwko nielegalnym imigrantom. Publicyści Fox News byli też rozczarowani tym, jak przedstawiono republikańskie media w komiksie – jako zajadłych krytyków dzałalności naszego superbohatera. Mieliśmy zatem do czynienia z zabawną sytuacją, w której konserwatywne amerykańskie media krytykują komiks za to, że ten ukazuje konserwatywne amerykańskie media… zachowujące się DOKŁADNIE tak jak w rzeczywistości. Ba, w obu światach natychmiast obwołano Sama lewicową tubą propagandową.

Nikt nie zauważył co prawda tego, że porównywanie siebie (tj. konserwatystów ogółem) do bandy militarystycznych idiotów w głupich strojach mordujących ludzi na granicy, to nie jest najlepszy pomysł na zaczęcie dyskusji. Nikt też nie poczekał na drugi zeszyt, który nieco rozwinął ten wątek i pokazał jak komiksowa Ameryka reaguje na działalność Sama. A reaguje… bardzo różnie – części społeczeństwa bardzo się podejście Sama podoba, inni natomiast są nim zaniepokojeni. Nawet po epizodzie z Sons of the Serpent rozgrzała wokół Wilsona dyskusja, w której wcale nie było jednego słusznego zdania – no bo jasne, działalność owych przebierańców była groźna i szkodliwa, ale to wcale nie rozwiązuje problemu imigracji i wcale też nie oznacza, ze każdy Amerykanin sprzeciwiający się imigrantom musi popierać siłowe, niehumanitarne rozwiązania.

Zrzut ekranu 2015-11-05 08.13.26

(Dla własnego zdrowia przemilczę tutaj oczywistą analogię do dyskusji – momentami utrzymanej w naprawdę obrzydliwym tonie – w polskich mediach jakiś czas temu.)

Tyle, że to wszystko oczywiście nie należy juz do kompetencji Sama. Nick Spencer robi tutaj świetną robotę, wrzucając naszego bohatera w sam środek tej poilityczno-społecznej zawieruchy, wcale nie dzieląc świata na ten dobry, z lewicowymi poglądami i ten zły, z prawicowymi – jak najwyraźniej widzą to „eksperci” z Fox News. Natomiast robiąc z Sama bohatera bliższego problemom Ameryki, który zamiast odpierać ataki robotów z kosmosu i cholera wie czego, zamierza odpowiadać na telefony swoich rodaków, trudno by scenarzysta zupełnie zignorował rozmaite dyskusje i ścierające się poglądy, jakie obecnie mają miejsce w amerykańskim społeczeństwie. Ważne jest to, że jak sam autor zaznacza w wywiadach, nie zamierza on tutaj żadnej ze stron demonizować.

Ani nie robić z Sama awatara własnych poglądów. Co doskonale widać w tych dwóch pierwszych zeszytach. Ba, wątek z Sons of the Serpent ma pewien nieoczekiwany zwrot akcji w drugim zeszycie…

Zrzut ekranu 2015-11-05 08.28.31

No właśnie, jeśli chodzi o ten wstęp do losów Sama, to jest tutaj znacznie więcej do ogarnięcia dla czytelnika, aniżeli tylko skopanie dupy grupce rasistów. Spencer skacze sobie od wątku do wątku, wiążąc to wszystko do kupy w zasadzie dopiero na koniec. Mamy więc nie tylko akcję pod granicą, ale i dochodzenie, kto pociąga tutaj za sznurki, mamy konflikt ze Stevem Rogersem i S.H.I.E.L.D., mamy też lepszy pogląd na to, dlaczego Sam w ogóle odciął się od jakiejkolwiek rządowej jurysdykcji. I to wszystko moim zdaniem robi świetną robotę w uświadomieniu czytelnikowi kim Sam Wilson w zasadzie jest, jakie ma poglądy i o co zamierza walczyć. Jeśli Spencer dalej pójdzie tą drogą, to zapowiada się naprawdę kapitalna seria, pewnie nawet równa Ant-Manowi, mimo jednak ciut większej skali.

Was pewnie jednak najbardziej interesuje jak wypadł konflikt z mentorem Sama. Od razu muszę powiedzieć, ze bardzo mi się podobało, jak scenarzysta do tego podszedł. Bałem się, ze będzie to jakiś bullshit rodem z Civil War na zasadzie „stoimy pod dwóch stronach konfliktu bo tak, scenarzysta sobie tak wymyślił i już”.

page_19

Ale nie, w zasadzie ciężko tu mówić o jakimś wielkim konflikcie, raczej sprzecznych interesach i poglądach – możecie tutaj wrócić do tego co pisałem w piątym akapicie. Co wcale nie oznacza braku szacunku i sympatii między tymi postaciami – dziwiło mnie, że Steve tak szybko obraca się przeciwko Samowi, nie tak znowu przecież długo po osobistym namaszczeniu go na swojego następcę. Prawda jest taka, że… cóż, w sumie wcale się przeciwko niemu nie obraca. Ale nie powinienem chyba pisać nic więcej, przeczytajcie sami. W każdym razie nikt tutaj nie robi z Rogersa villaina.

Ale przeczytajcie sami, bo zwyczajnie warto – to naprawdę dwa znakomite zeszyty, którym daleko do typowego superherosowania, co uprawiał np. Rick Remender w poprzedniej, króciutkiej serii All-New Captain America. Tutaj więcej jest jednak samej charakteryzacji bohaterów, więcej konfliktu ideologicznego niż prania się po pyskach (choć spokojnie, tego też nie brakuje), a postacie są o wiele bardziej ludzkie. Nie sposób nie polubić Sama, który zmuszony do oszczędności, podróżuje drugą klasą w samolocie, będąc oczywiście skazanym na wysłuchiwanie tego co rozmaici ludzie mają o nim do powiedzenia. Do tego oprawa graficzna Daniela Acuñy jest kapitalna jak zawsze, mamy trochę humoru i zabawnych scenek, świetne dialogi i naprawę interesujący polityczny kontekst.

Zrzut ekranu 2015-11-05 08.24.54

Jest to oczywiście seria bardzo amerykańska (tytuł jednak do czegoś zobowiązuje), ale spokojnie, nie w tym sensie, że co stronę ktoś wymachuje amerykańską flaga i krzyczy GOD BLESS AMERICA. Mało tu amerykańskiego patosu, jest za to sporo o społeczno-politycznych problemach, do których komiks podchodzi w bardzo umiejętny i interesujący sposób, ubierając te rozmaite ścierające się punkty widzenia w bardzo atrakcyjną, przystępną historię.

Za tego typu pozycje, superbohaterskie, ale jednak nie do końca, robiące coś oryginalnego i innego, najbardziej lubię współczesny Marvel.


Kup na Atom Comics: zeszyt #1 · zeszyt #2

Łukasz Stelmach

Entuzjasta popkultury, beergeek, nałogowy czytelnik komiksów. Uwielbiam tworzyć treść w internecie i zarażać ludzi swoją pasją. Lubię mieć swoje zdanie.

Zobacz wszystkie posty
  • Alek

    Ja sam mam poglądy konserwatywne, ale zdaje sobie sprawę, że świat nie jest czarno-biały (chyba że w komiksach huehue). I bardzo fajnie, że w komiksach pojawiają się postacie o różnych poglądach na świat i politykę. Inaczej byłoby nudno :p I komon, takie prawo twórców, żeby sobie mogli pisać o postaciach takich, jakich chcą. Przecież nikt nie zmusza do czytania. A przecież konserwatyści też mają swoich bohaterów. Chociażby kochanego Punishera :D lewicowcy swoich X-menów i wszystko gra XD

  • Zuzanna Patkowska

    Akurat amerykańscy Republikanie są zawsze przedstawiani w fikcji w bardzo negatywnym świetle i właściwie stanowią tak zwany “łatwy cel”. To mnie trochę denerwuje, bo mimo że są w tych ugrupowaniach czarne owce (czy nawet same stada czarnych owiec), to jednak jest to nie tylko kliszowe, ale i niesprawiedliwe. toteż cieszę się, że wspominałeś, że ta seria nie jest czarno-biała.
    Mam więc takie pytanie: Czy trafia tam się pozytywny konserwatysta? A jeśli tak, to w jaki sposób jest przedstawiony tak dokładnie?

    • Nie ma “pozytywnych” konserwatystów, nie ma też “negatywnych”*, ani nic w tym stylu z drugiej strony. To jest właśnie niewłaściwy sposób myślenia – ot, w komiksie masz postacie o różnym podejściu do spraw i nigdzie nie jest powiedziane, którzy to ci dobrzy, a którzy to źli. Nick Spencer: “And my hope is, we can use stories to counter-effect that, to show that even these folks you don’t agree with, there are certain basic values that should be upheld no matter what. That you can’t just put them in a “villain” box and be done with them.”

      Zresztą za wcześnie na razie na takie rozgraniczanie, bo jeśli przeciuwko komus się Sam tutaj buntuje, to nie danej opcji politycznej, tylko zwiększaniu kontroli rządu i agencji rządowych pod przykrywką poprawy bezpieczeństwa obywateli. Coś jak w Winter Soldier + casus Snowdena. Ale na Twoje pytanie może odpowiedzieć sam scenarzysta: “There will be villains in this book that have left-wing ideologies. There will be conservatives portrayed in a positive light in the book.”


      *No, chyba, że ktoś bierze tych gości jako konserwatystów. Ale cytując Spencera, “So when you see people saying, “He’s talking about me!” well, unless you’re going down and kidnapping or murdering border crossers, no, we weren’t. I am a pretty staunch environmentalist, but I do not look at Poison Ivy as an indictment of my beliefs.”

      • Adas

        Dlaczego wspaniały Marvel nie stworzy komiksu, w którym jakaś terrorystyczna organizacja zabija strażników, aby emigranci mogli przejść przez granicę amerykańską-meksykańską?

        Jak wtedy poczuliby się zwolennicy emigracji? Dlaczego akurat republikańska niechęć do emigracji została powiązana z terrorystami?

        Mówisz o realizmie, a wymień mi jakąś organizację rasistowską, która zajmuje się obecnie w Ameryce otwartym terroryzmem.

        • Uuuu, spisek!

          Bo to nie “wspaniały Marvel” tworzy komiksy siłą woli, tylko piszą je scenarzyści. Wiesz, konkretni ludzie, opowiadający konkretne historie.

          Jeśli więc masz takie oryginalne pomysły na scenariusze, to trzymam kciuki, że się wybijesz i będziesz mógł je kiedyś opowiedzieć ;)

        • Marek

          Bo takich sytuacji nie ma, a różni minutemani są i zabijają ludzi.

          Skoro FOX “News” i inni z Tea party utożsamiają się z Sons of Serpent to już ich sprawa.

      • Zuzanna Patkowska

        Taką właśnie miałam nadzieję. I napawa mnie to pozytywnymi uczuciami XD.

  • bumelant

    Dal mnie komiks zdecydowanie antykonserwa, demonizowana nawet. Dzisiejsze media, mainstream są lewicowe. Nie wiem jak temu zaradzić, bo przeceież powinny być centrowe, obiektywne. Zwycięstwo socjalizmu w świecie zachodu pewnie jest powodem. Historycznie takie podejście zawsze było błędem, pewnie któreś kolejne pokolenie zapłaci.

    Kiedyś był tu podobny spór o Ide, którą też uważam za zawolaowany, wyrafinowany antypolonizm.

    • Marek

      To bardzo ciekawa kwestia, wszystko zależy od punktu widzenia.

      Brytyjski czy skandynawski konserwatysta w Polsce byłby nazwany lewakiem, bo popiera związki partnerskie czy np. dekryminalizację marihuany.
      Tak więc polskie “mainstrimowe” media mogą być/są centrowe, tylko 3/4 polski przechyliło się w prawo i dla nich to centrum też się przesunęło a media pozostały takie jakie były.

      • i_am_keyser_soze

        Nasze media faktycznie nigdzie się nie przesunęły. My w tym kraju w ogóle mamy ostro zaburzone postrzeganie lewicy i prawicy. Btw. obiektywne media, ktokolwiek widział coś takiego? Nasze media co najwyżej chorują na prawdopośrodkizm, ale to wynik tabloidyzacji mediów w ogóle.

  • To nie pierwszy raz, gdy przedstawiciele Fox News poruszają temat komiksowy, kompletnie nie zanurzając się w sama historię i jej kontekst.
    Ale gdyby nie to, to pewnie niekonicznie napisałbyś ten tekst, a ja nie zacząłbym czytać tej serii. Kolejna na liście do śledzenia, ech…

    • A to swoją drogą jest ważny wniosek (o którym nie chciałem pisać, bo to trochę z innej beczki) – komiks się przynajmniej dobrze sprzeda :)

  • KappiK111

    Jestem trochę w tyle z komiksami, skąd cap.america (steve) żyje skoro zginął w civil war ?

    • redoks

      Nie jestem pewien, bo komiksów nie czytam, ale chyba civil war jest usunięte z kanonu, chociaż kanonicznie nadal istniej i usunięcie z kanonu też jest chyba kanoniczne. I tak, wiem jak to brzmi.
      Ps. Jeśli się mylę to ktoś mnie poprawi?

      • Mateusz

        Z tego co wiem nie masz racji, to było coś w rodzaju zamiany umysłów, spowolnienia akcji serca itp.

  • Pingback: Kapitan Ameryka mówi “Hail Hydra”, czyli o co chodzi w całej aferze()

  • Pingback: Dlaczego DC robi to dobrze, a Marvel nie – IHBD()