Minął mniej-więcej rok odkąd moim podstawowym komputerem do pracy jest MacBook Pro. Używam go do montowania filmów, Photoshopa, pisania i w zasadzie wszystkiego – biorę go zwykle w podróż, a w domu po podpięciu do zewnętrznego monitora, robi w zasadzie za desktop. I póki co sprawdza się lepiej niż się spodziewałem.

Maca mini, czyli mój poprzedni komputer od Apple, kupiłem głównie po to, by go wypróbować, pobawić się systemem OSX (obecnie macOS), a potem sprzedać i zdecydować co dalej. Miał on jednak parę mankamentów – 4 GB RAM czy wolny dysk HDD nie tylko nie pozwalały na komfortową pracę w Premiere Pro, ale i sam OS działał mocno niemrawo. Jednocześnie sam system bardzo mi się spodobał, a przy tym wydał o wiele wygodniejszy i bardziej stabilny niż Windows.

2

Dlatego postanowiłem zainwestować w nieco lepszy sprzęt, jednak wciąż od Apple. Tym razem jednak zdecydowałem się na coś przenośnego, by w razie potrzeby móc pracować poza domem i przy okazji udawać, że piszę swoją przełomową książkę we wszystkich hipsterskich kawiarniach w okolicy po kolei. Oczywiście w grę wchodziły tylko używane komputery, bo wszyscy wiemy ile te zabawki z jabłkiem kosztują – z drugiej strony te są wykonane na tyle dobrze, że nawet kilkuletni MacBook zazwyczaj wygląda jak nowy.

Padło na 13” MacBooka Pro z końca 2013 roku – z 16GB RAM, 500GB SDD, i5 2,6Ghz i ekranem Retina. Konfiguracja minimum do komfortowego użytkowania i pracy, w tym edycji wideo – niestety brakuje tu jakiejś sensownej karty graficznej, by było idealnie. Ale w praktyce wszystko działa płynnie i bez zaciachów, wszelkie oprogramowanie śmiga bez zarzutu, a komputer jest na tyle mały i lekki, że zabieranie go ze sobą gdziekolwiek nie jest problemem.

Chciałem uczciwie opisać wady i zalety korzystania z tego komputera, tak jak zrobiłem to swego czasu z Makiem mini, ale… problem w tym, że nie zanotowałem praktyczne żadnych wad. Maszynka funkcjonuje jak nowa, nic się nie psuje, komfort użytkowania jest niesamowicie wysoki – a mówimy tu o używanym, trzyletnim sprzęcie.

5

Wobec tego zamiast bawić się w wymyślanie zarzutów na siłę, wymienię kilka powodów, dla których polecam kiedyś spróbować korzystania z MacBooka. Ot tak, w ramach wyjaśnienia co ludzie w tym widzą.

Po pierwsze, sama konstrukcja to wciąż jest najwyższa półka na rynku komputerów przenośnych. MacBooki są naprawdę solidnie wykonane, wytrzymałe, dobrze odprowadzają ciepło, no i ślicznie się prezentują. Coraz więcej ultrabooków bierze przykład i robi obudowy z aluminium, ale jeśli kiedykolwiek mieliście do czynienia z plastikowymi, trzeszczącymi laptopami, którym po roku odpadają kawałki obudowy, a z klawiatury ścierają się literki, to na pewno docenicie zmianę. Ja doceniłem.

Po drugie, trackpad jest najlepszy na świecie. To nie jest element, na który zwraca się specjalnie uwagę, no bo wystarczy przecież że poprawnie odczytuje ruchy palcem i tyle, a jak potrzeba czegoś dokładniejszego, to podłącza się mysz. Tyle, że trackpady w MacBookach są tak wygodne i dokładne, a dorzucając do tego intuicyjne gesty, obsługa systemu jest tak przyjemna, że gładzenie paluchami trackpada to mój domyślny sposób korzystania z komputera.

7

Po trzecie, bateria. To smutne, ale przy lekkim użytkowaniu, np. przeglądaniu internetu, bateria w moim komputerze aktualnie trzyma o wiele lepiej, niż ta w telefonie. Te kilka godzin nieprzerwanego korzystania z komputera bez potrzeby szukania wtyczki to ogromna wygoda. A propos wtyczki, MagSafe to cudowny wynalazek – zdążyłbym już zrzucić komputer ze trzy razy na ziemię, gdyby nie magnetyczna końcówka.

Po czwarte, OS. Największą zaletą komputerów Apple zawsze był jednak sam system operacyjny. I jasne, z każdą kolejną edycją, wieloletni użytkownicy coraz bardziej na nie narzekają, ale jako człowiek korzystający z Windows przez dobrych kilkanaście lat, przejście na OSX/macOS było dla mnie gładkie. Wiązało się przede wszystkim z dziwieniem się co jakiś czas, czemu konkurencja na dane rozwiązanie nie wpadła (i orientowaniem się, że co jakiś czas faktycznie wpadała – choćby wyszukiwanie w Windows działa teraz mniej więcej jak w macOS). No bo czy może być coś przyjemniejszego niż instalowanie czy odinstalowywanie programów przez przeciąganie ikonki z folderu do folderu?

Po piąte, aplikacje. Nie ma pracy bez odpowiednich programów. Tak się składa, że na Maki jest sporo aplikacji, bez których trudno mi dziś wyobrazić sobie codzienne korzystanie z komputera. Praktycznie każdy tekst na tym blogu powstaje we Writerze. Jeśli potrzebuję się bardziej skupić, wybieram iWriter. Przestrzeń dyskową monitoruje CleanMyMac 3, najlepsza aplikacja do sprzątania OS, z jaką zetknąłem się w jakimkolwiek systemie. Handbrake to najbardziej solidny i bezawaryjny konwerter wideo, z jakim miałem do czynienia. Do tego dochodzi cała masa systemowych narzędzi, których używam praktycznie codziennie. Odniosłem też wrażenie, że profesjonalne aplikacje w stylu Premiere Pro czy Photoshopa też również działają bardziej bezawaryjnie niż na Windows.

1

Po szóste, najważniejszą rzeczą, która pewnie utrzyma mnie przy produktach Apple na długo, jest cały ekosystem. Uwielbiam fakt, że mogę czytać tekst na jakimś blogu, w połowie lektury odejść od komputera, walnąc się na łóżko, wyciągnąć tablet i natychmiast odpalić tę samą kartę by czytać dalej. Uwielbiam fakt, że mam wspólną historię w Safari na każdym urządzeniu, wspólną listę notatek czy wpisów w kalendarzu, że wszystko się automatycznie synchronizuje i działa bez mojego udziału, do tego mogę pisać smsy i dzwonić z każdego urządzenia, jak tylko mi wygodnie.

(No i oczywiście mam już zakupiony stos aplikacji mobilnych i desktopowych, więc szkoda mi przechodzić na system, gdzie musiałbym to robić od zera.)

Gdybym miał jednak podać tę decydującą cechę dlaczego jestem zadowolony z użytkowania MacBooka, to powiedziałbym, że są to te wszystkie małe rzeczy, pojedyncze udogodnienia, które same w sobie niby nie robią różnicy, ba, można je znaleźć w rozmaitych sprzętach konkurencji – ale tu wspólnie tworzą po prostu przyjemne doświadczenie. Co więcej, to póki co z mojej perspektywy sprzęt zwyczajnie wygodny i intuicyjny w użyciu, do tego niezawodny.

6

I to jest właśnie to, co cenię sobie najbardziej przy okazji każdego sprzętu, jaki kupuję – by ten nie wchodził mi w drogę i pozwolił po prostu skupić się na robocie. I z MacBookiem tak jest – otwieram klapę i komputer jest gotowy do pracy. Dobrze wygląda, dobrze działa i na dodatek mogę go sobie zabierać wszędzie. Dlatego pewnie mój ewentualny kolejny komputer też będzie MacBookiem.

PS Okazuje się też, że na Makach można z powodzeniem grać w mniej wymagające graficznie tytuły – paręnaście godzinek w Footaball Managera 16 czy Crusader Kings 2 zaliczone. ;)

Mój desk setup (ostatnio trochę się zmienił, ale poczekam jeszcze z aktualizacją filmu)

Łukasz Stelmach

Entuzjasta popkultury, beergeek, nałogowy czytelnik komiksów. Uwielbiam tworzyć treść w internecie i zarażać ludzi swoją pasją. Lubię mieć swoje zdanie.

Zobacz wszystkie posty
  • Mam istotne pytanie!
    Co Ciebie zainspirowało do ustawienia rakotwórczej tapety? Chęć zwiększenia wydajności pracy? :D

    • Mordoku

      Może ustawił tę tapetę żeby działała, jako dodatkowy clickbait :D

  • Jacek Zajączkowski

    Akurat co do Premiere, na Macu Pro też zdarzało się wywalać błędy. W takiej samej ilości w sumie co na Windzie. Ale to już wina Adobe, a nie OSXa. A Handbrake jest też w wersji na Win. ;) Montowanie na trackpadach Maca, to czysta przyjemność, przesiadka z myszki na początku była dziwna, ale później? Tylko trackpad.

  • Gert

    Nie spodziewałem się Donalda Trumpa w tym wątku!

    • Azair

      No ja myślałem, że Ryśka wrzuci, bo jego to się spodziewałem już, a tu bum. Donek.

    • Kamil Wojdak

      Dodatkowy firewall chroniący przed nielegalnymi wirusami z Meksyku.

  • Maciej

    Ja mam pytanie trochę z innej beczki :) Znana już jest może data rozpoczęcia kolejnego comic weekly ? pzdr

    • Prawdopodobnie w weekend pierwszy odcinek

  • Łukasz Świątek

    Ciekawy tekst, na pewno przkonujesz do maca, ale na maca trzeba kasy :( Jeśli miałbyś podać wady to chyba taka jedyna znacząca, dlaczego większość lapkow to windows, który w wersji 10 odrzuca i to bardzo brakiem spojnosć.

  • Czesław Wapno

    Wbrew pozorom MacBooki nie są najdroższymi lapciakami premium. Obraz rozmywa się, bo konkurencja po prostu tworzy po kilka modeli na każdy segment rynku – od badziewia za parę stów, przez porządny sprzęt biznesowy za parę tysięcy, aż po podobne najmocniejszym MacBookom konstrukcje za kilkanaście. Króciutki czas pracowałem na Lenovo X1 Carbon i oddałbym za niego wszystkie MacBooki świata. A że jeszcze mnie nie stać, to chyba jednak skończy się na sprzęcie od Apple’a :-(

    • zenek73

      To prawda Thinpady to też klasa premium, ale taka bardziej do pracy niż do Starbucksa :)
      Na szczęście są to tak wytrzymałe (niektórzy stwierdzą toporne) laptopy, że spokojnie można przebierać wśród modeli poleasingowych w stanie bdb.
      Ciekawe czy hackintosha nie dało by się na takim zainstalować.

  • Lawstorant

    Dla mnie trackpoint to must-have, dlatego z laptopów to tylko thinkpady albo latitudki.

    • zenek73

      Podpisuję się pod tym. Miałem T41 (nadal działa) teraz mam X200 i rozglądam się za kolejnym. Do tego stacja dokująca i działa jak stacjonarka z podłączoną myszką, klawiaturą i monitorem. Tego najbardziej by mi brakowało jeśli bym zdecydował się na Apple.
      Póki co poważnie myślę o IPhone po tym jak przez parę dni intensywnie użytkowałem starszy model. Bateria słaba ale iOS naprawdę daje radę.

  • Pingback: Q&A #1: Dlaczego Watchmen to zły film (uwaga, clickbait) – IHBD()

  • 16.10.2017 – dalej macbook 2013 czy zakupiona została nowsza wersja?