Nie to, że Disney się nie myli, ale nie da się ukryć, że na swoje największe marki, takie jak Marvel czy Star Wars, chuchają i dmuchają, dbając by poziom ogólnego hype’u i podjarania zawsze stał na odpowiednio wysokim poziomie.

Oto i najświeższy przykład. Ledwo co sieć obiegły głosy zaniepokojenia w związku z odstawieniem Garetha Edwardsa (reżysera Łotra 1) od sterów projektu na rzecz Tony’ego Gilroya, a Disney/Lucasfilm zamiast komentować sprawę, przeczekał to i dowalił nowym trailerem nadchodzącej produkcji. Trailerem, który pewnie na jakiś czas zupełnie oddali jakiekolwiek wątpliwości, bo prezentuje się po prostu kapitalnie.

Screen-Shot-2016-04-07-at-13.38.33

Przede wszystkim, czuć tutaj na kilometr Starą Trylogią. A przecież przed autorami stoi niełatwe zadanie, bowiem muszą nader wiernie oddać klimat Imperium zaraz sprzed wydarzeń z Nowej Nadziei, a jednocześnie dorzucić coś od siebie. I na razie nic nie wskazuje, by mieli temu zadaniu nie podołać – scenografia, kostiumy, ogólny klimat, wszystko jest na poziomie. Do tego trailer ładnie pokazuje atmosferę jaka panuje w Imperium gdy coraz bardziej do głosu dochodzi Rebelia, a w związku z tym, Imperator postanawia zacisnąć ręce na szyjach swoich poddanych jeszcze mocniej.

Do tego zobaczymy z bliska planetę Jedha, miejsce o niemal świętym statusie dla Jedi. Do tego trailer lekko sugeruje, że być może w tym filmie się z Jedhą pożegnamy ostatecznie – widok tak istotnego miejsca wybuchającego w powietrze niczym Alderaan na pewno zrobiłby kolosalne wrażenie. Ale być może to fałszywy trop. Jednak sama obecność „Mekki Jedi” jako jednej z kluczowych lokacji filmu ma sens, bo biorąc pod uwagę, że Moc jest traktowana trochę jak religia (zapomnijcie o midichlorianach), wówczas okres, w jakim dzieje się akcja filmu, to schyłkowy czas tej religii, moment gdy ludzie tracą wiarę w Moc, a jej apostołowie zostali przecież brutalnie wyrżnięci.

rogue-one-star-wars-trailer-donnie-yen-stormtroopers

Zresztą, jednym z bohaterów i członkiem ekipy zebranej przez Jyn Erso do wykradzenia planów Gwiazdy Śmierci (które potem oczywiście wpadną w ręce Lei i w R2-D2 dostaną się na Tatooine) jest Chirrut Îmwe – niewidomy mnich, żyjący wg reguł Jedi (acz niewrażliwy na Moc), pochodzący właśnie z Jedhy. I patrząc po trailerze, to będzie pewnie postać, która skradnie ten film, bo ja już teraz chcę zobaczyć te wszyscy sceny gdy rozprawia się z całymi oddziałami szturmowców. Choć i imperialny droid bojowy K-2SO, przeprogramowany by walczyć po stronie rebeliantów, ma szansę stać się ulubieńcem widzów (ale że gra go w motion capture i udziela głosu Alan Tudyk, to pewnie skończy przebity na wylot w najmniej spodziewanym momencie).

Nie ma sensu pisać o każdej z postaci, bo i Jyn Erso (Felicity Jones) wydaje się interesującą bohaterką, i Saw Gerrera Forresta Whittakera jako ten radykalny, nieprzewidywalny rebeliant-ekstremista będzie się wyróżniał, i Orson Krennic Bena Mendelsohna zapowiada się na dobrego villaina… no, nie da się ukryć, że zmontowano nam tutaj naprawdę ciekawą grupę bohaterów, zarówno po stronie Rebelii, jak i wszechpotężnego Imperium – ba, na sekundę w trailerze pojawia się sam Darth Vader, a głosu znów użyczy mu James Earl Jones!

rogue-trailer_14-1024x429

Ale właśnie, poza zmierzchem Mocy, widzę w tym trailerze dwie inne ciekawe rzeczy. Po pierwsze, mocno jest to wszystko kreowane na taki klasyczny pojedynek Dawida z Goliatem. Widzimy jak potężne jest Imperium, jak jeden ich Niszczyciel przykrywa w zasadzie całe miasto, dowiadujemy się głosem Alana Tudyka, że szansa powodzenia misji naszych bohaterów jest mikroskopijnie mała, widzimy też jak jedna Jyn Erso z blasterem w dłoni staje naprzeciw TIE fightera. No i mamy tę wielką, przerażającą Gwiazdę Śmierci wiszącą w kosmosie, symbol potęgi Imperium, wobec którego grupka rebeliantów to teoretycznie żadne zagrożenie. Wygląda więc na to, że faktycznie Rogue One stanowić będzie świetny i spójny wstęp do Starej Trylogii.

Do tego ton i nastrój trailera jest naprawdę poważny – tutaj nic się nie zmieniło. Dalej to wszystko wygląda jak prawdziwa partyzancka wojna, dalej mamy chłodną paletę kolorów i ciężką atmosferę. To szczególnie istotne w kontekście głosów o tym, że Disney nie był zadowolony z pierwotnej wersji filmu i wprowadził te wszystkie dokrętki i zmiany, by nieco rozluźnić całość, nadać jej bardziej przygodowego sznytu, by nie gryzło się to wszystko z Nową Nadzieją i resztą trylogii. Wygląda jednak na to, że Disney to nie Warner Bros. i nikt nie planuje zrobić tutaj masakry w stylu Suicide Squad, bowiem wypuszczenie teraz trailera dalej utrzymanego w tonie poprzedniego zwiastuna jest jasnym sygnałem, że wcale nikt nie chce zamienić tego filmu w lekką i dość pogodną opowieść w stylu Przebudzenia Mocy. Takie Imperium Kontratakuje też było dość mroczne i ponure, wcale nie tracąc funu i przygodowego ducha Star Wars, więc pewnie twórcy celują w coś podobnego.

rogue-trailer_16-1024x429

W każdym razie, wygląda to wszystko genialnie. I oczywiście, trailery to trailery, wielokrotnie już mieliśmy przykłady na to, że dobry zwiastun wcale nie musiał oznaczać dobrego filmu, ale niewątpliwie pozwala to fanom spać spokojnie. Szczególnie po tych wszystkich doniesieniach, że z filmem nie jest najlepiej i trzeba było zatrudnić strażaka, który na ostatnią chwilę ma to wszystko naprawiać. Jeśli więc dzieje się źle, to Disney robi dobrą robotę, ukrywając to naprawdę szczelnie. Natomiast jeśli współpraca Gilorya z Edwardsem będzie wyglądać równie dobrze jak ten trailer, a raczej da równie dobry efekt, to wszyscy przeciwnicy przejęcia marki przez Myszkę Miki stracą w grudniu wszystkie możliwe argumenty.

Łukasz Stelmach

Entuzjasta popkultury, beergeek, nałogowy czytelnik komiksów. Uwielbiam tworzyć treść w internecie i zarażać ludzi swoją pasją. Lubię mieć swoje zdanie.

Zobacz wszystkie posty
  • Bartek Zawisza

    Dalej się śmieję że to Battlefront The Movie :)

  • Kubers

    O ile zgadzam się, że trailer wygląda fenomenalnie, postacie raczej są ciekawe, to z tym, że w grudniu przeciwnicy Disneya stracą wszystkie argumenty zgodzić się nie mogę. W sumie sam nie jestem przeciwko sprowadzeniu całego starego bałaganu do poziomu Legend, ale też nowy porządek nie napawa mnie optymizmem.

    Przecież póki co nic genialnego Myszka Miki nie zrobiła. Jeśli Rouge One się uda, to będzie ich (IMO oczywiście) pierwsza naprawdę dobra robota. Książek co prawda jeszcze nie ruszałem, ale z resztą jestem na bieżąco i zachwycony nie jestem. Na obecną chwilę komiks Darth Vader jest ok, no i Kylo Ren jest spoko. Cała reszta jest albo beznadziejna albo co najwyżej bez szału ze średnim Przebudzeniem Mocy i tragicznym Rebels na czele.

    Poza tym wszystko co nie jest filmem zostało sprowadzone do uzupełnienia filmów, albo dzieje się tak na uboczu, że równie dobrze mogłoby go nie być. Żadnej drugiej tak ważnej dla uniwersum postaci jak np. Revan w książce, grze czy komiksie nie dostaniemy, bo casualowi fani oglądający tylko filmy się nie połapią jak im nagle wyskoczy w X muzie. Jako, że ja zdecydowanie wolę książki i gry nie jest to dla mnie dobra nowina.

    No i nie wiem dlaczego sądzisz, że dyrektor Krennic będzie ciekawym villainem. Póki co wygląda na Złego Dowódcę z Imperium nr 13.

    • Nie będę polemizował z tym co napisałeś, bo to Twoja opinia, ale chciałbym tylko powiedzieć, że moim zdaniem to wygląda znacznie lepiej:
      – Filmy póki co to jeden udany (nic specjalnego, ale udany), jeden zapowiadający się kapitalne, kilka w planach, z ciekawymi póki co autorami i reżyserami
      – Komiksy są rewelacyjne, poza Leią i Chewbaccą są albo bardzo dobre, albo wybitne jak Vader czy Lando
      – Książek jeszcze nie sprawdzałem
      – Rebels jest bardzo dobre
      – Gier jeszcze nie ma, jeśli ogłoszą jakiegoś cRPG, to będę w siódmym niebie ;)

      Ogólnie ten zwrot był oczywiście hiperbolą, ale ja sam nie mam żadnym powodów do narzekań póki co.

      • Vader

        Pozwól, że tak z ciekawości się spytam. Obejrzałeś już może drugi sezon Rebels?

  • Julia

    Z lekkim zdziwieniem przeczytałam te zachwyty o trailerze xD Ja chyba nigdy nie załapię ducha SW i będę oglądać kolejne filmy głównie dlatego, że wszyscy to robią. Ogólnie obejrzałam ten zwiastun, nim się skończył zdążyłam się znudzić i nic specjalnego nie zobaczyłam. No ładny jest. Czuję, że znowu będą hurraoptymistyczne recenzje, wybiorę się więc do kina i wyjdę zawiedziona.

    • Ozziemandias

      Ja też nigdy nie łyknąłem hype’u na SW. A trailer dla mnie to trzeci raz to samo. To, co widzieliśmy w starej trylogii (niszczenie gwiazdy śmierci), w najnowszej trylogii (niszczenie gwiazdy śmierci 3.0) i w łotrze to samo. No! Może nie będzie niszczenia a tylko kradzież planów, ale nadal to średniak SF o przewidywalnej fabule. Ale społeczeństwo zbudowane wokół i tak łyknie jak pelikan – jak ja, który łykam każdy film Marvel Studios – bo po prostu obejrzę dobry film lub efekciarską adaptację do popcornu i piwka

  • Wojciech Dzieliński

    Już się nie mogę doczekać.Zapowiada się na bardzo interesujący film. Zastanawiają mnie tylko dwie sprawy:
    1)Co z Tarkinem, który był jedną z najważniejszych osób przy Gwieździe, do tego on praktycznie najmocniej wierzył w ten projekt (dziś zacznę czytać książkę “Tarkin” z nowego kanonu, ciekawe jak to będzie z filmem, ale już po samej okładce widać, że sporo siedział na Gwieździe podczas jej budowy).
    2)Postać z Rebels – zastanawia mnie kto to może być, ale podoba mi się, że w przeciwieństwie do Marvela seriale zaczynają się przenikać z filmami w obydwu kierunkach (wciąż czekam na Ahsokę w pełnoprawnym filmie lub kogoś z załogi Ducha w kolejnych częściach).

    A tak a propo Star Wars – byłem dość mocno przeciwny nowemu kanonowi, ale ostatnimi czasy zacząłem się do niego przekonywać. 7 część choć może nie perfekcyjna, to jednak wciąga jak każda poprzednia, Rebels który na początku uważałem za pomyłkę i niewypał teraz uwielbiam, a i jeszcze zaczynam poczytywać książki z nowego kanonu (na razie za sobą mam “Nowy Świt”, gdzie Kanan poznaje się z Herą). Jedynie co mnie dalej martwi to losy Dartha Bane, czy go napiszą na nowo, czy może zaadaptują trylogię do kanonu.

    • SHIFT

      1) Tarkin nadzorował budowę ogólnie, nie mógł się zając wszystkim. Bezpośrednio bezpieczeństwem zajmuje się Krennic, w końcu jest z Imperialnego Biura Bezpieczeństwa. ;)
      2) Co prawda odcinków w których był nie oglądałem, ale podobno ma być rebeliantem-ekstremistą, takim, który nie cofnie się przed niczym, jeśli przyświeca temu wyższy cel. Bardzo mi się to podoba, w końcu jakieś odcienie szarości w SW.

      Tarkin jest dobrą książką, przyjemnie się to czyta, niestety tłumaczenie nie zachwyca, szczególnie kwestie Vadera. Z nowego kanonu od siebie mogę polecić Kompanię Zmierzch, fajna, wojenna książka, właśnie w klimacie R1, ciekawie rozwija Hoth i Sullust. Czyta się gładko, bo tłumaczenie jest bdb (w końcu Anna Hikiert).

  • Dorian Rathenow

    ale mi wielka zmiana

    • Darth sheldon

      Znaczy ona, że plotki o tym, że disney zaczął mieszać się w film są całkiem wiarygodne.

  • GrublukTheGrim

    Niestety, boję się o ten film. Jako fan i jako zwykły widz.
    Dwie sprawy. Pierwsza to jak to wszystko wygląda w zwiastunie – niby akcja dzieje się chwilę przed Nową Nadzieją, a wygląda jakby miała miejsce 5 lat po Powrocie Jedi. Chodzi mi szczególnie o nowych szturmowców, technologię i niektóre pojazdy. Jeśli jest to tutaj, to gdzie podziało się w oryginalnej trylogii? I nie wiem czy twórcy dadzą radę wprowadzić rozsądne wyjaśnienie tego, tak abyśmy to ich wytłumaczenie kupili.
    Druga sprawa to scenariusz. Nie chcę być złym prorokiem, ale mam wrażenie że cały film niczym nas nie zaskoczy. Zdanie, że “rebelianci kradną plany gwiazdy śmierci” będzie prawdopodobnie całym streszczeniem filmu. Czy doświadczymy tu jakiegoś twistu fabularnego, który wciśnie nas w kinowy fotel, a bez którego ja nie wyobrażam sobie dobrego kina? Bo, że Vader zabije kilku głównych bohaterów zaraz po tym jak przekażą dalej wykradzione plany, jest sprawą oczywistą.
    Zatem nie wiem. Pozostaje mi czekać i mieć nadzieję że moje obawy będą bezpodstawne. Jeśli nie, będzie prawie tak jak w Rebeliantach, gdzie helikopterki z mieczy inkwizytorów i wiecznie żywy (towarzysz) Maul są dowodem na brak kreatywnych pomysłów twórców.