Wystartował nowy rok, zatem wypadałoby przyjrzeć się filmowym premierom, jakie nas czekają w trakcie jego pierwszych sześciu miesięcy.

Jak zawsze są to pozycje wybrane bardzo subiektywnie — nie są to bynajmniej jedyne produkcje, które warto obejrzeć w 2016, a raczej premiery na które ja szczególnie mocno czekam i których na pewno sobie nie odpuszczę. Od stycznia do czerwca, bez jakichś skomplikowanych kryteriów wyboru czy ograniczeń gatunkowych. Do dzieła!

1

Creed

Premiera: 8 stycznia
O co chodzi: Syn Apollo Creeda postanawia tak jak tata zostać bokserem. Oczywiście jedyną osobą, która może go do tego przygotować jest sam Rocky Balboa, rywal a potem przyjaciel Apollo.
Dlaczego warto: Bo mamy dobrą obsadę (Michael B. Jordan to bardzo doby aktor, a rola Rocky’ego-mentora jest chyba stworzona dla Stallone’a), znaną, lubianą i sprawdzoną formułę, no i umówmy się, czasami każdy potrzebuje takiej krzepiącej historyjki o pokonywaniu własnych słabości.
Dlaczego nie warto: Bo to wygląda zupełnie jak remake Rocky’ego. Po co, jeśli mamy przecież oryginał?

2

Nienawistna ósemka (The Hateful Eight)

Premiera: 15 stycznia
O co chodzi: Szczerze mówiąc, nie wiem i nie chce wiedzieć, do filmów Tarantino lubię podchodzić na świeżo i nastawić się na zaskoczenia. Wiem tyle, że będziemy mieli ósemkę pierwszoplanowych bohaterów, a fabuła ma się kręcić wokół dwóch łowców głów, którzy wpadają w tarapaty w zaśnieżonym Wyoming.
Dlaczego warto: Bo to nowy film Tarantino, doh!
Dlaczego nie warto: Yyyyy…

3

Zjawa (The Revenant)

Premiera: 29 stycznia
O co chodzi: Leonardo DiCaprio zostaje zostawiony na pastwę losu przez Toma Hardy’ego, po tym jak tego pierwszego zaatakował niedźwiedź. A że Leo ma w sobie pokładów cierpliwości i determinacji jak mało który aktor, to oczywiście robi wszystko by przeżyć, zemścić się na swoim byłym przyjacielu i może wreszcie odebrać jakiegoś Oscara.
Dlaczego warto: Bo mamy dobrą obsadę i przede wszystkim Alejandro Gonzáleza Iñárritu na stołku reżysera oraz Emmanuela Lubezkiego za kamerą, co gwarantuje przepiękne zdjęcia, które pewnie same w sobie będą warte wizyty w kinie.
Dlaczego nie warto: Bo pomijając nazwiska twórców, całość wygląda jak przeciętny film o zemście.

4

Spotlight

Premiera: 5 lutego
O co chodzi: Cytując dystrybutora, „Bostoński dziennik wpada na trop wielkiego pedofilskiego skandalu w Kościele Rzymskokatolickim.” Całkiem kontrowersyjnie.
Dlaczego warto: Bo po pierwsze, mamy bardzo dobrą obsadę — Ruffalo, Keaton, McAdams, Schreiber… Po drugie, całość zapowiada się na ciekawy thriller z dziennikarzami śledczymi w roli główniej. Nie chcielibyście dla odmiany popatrzeć na dobrych dziennikarzy w pracy? Szczególnie, że akcja filmu rozgrywa się w 2001 roku, więc jeszcze zanim do głosu doszedł internet i czytanie newsów o celebrytach na Onecie.
Dlaczego nie warto: Jeśli ktoś nie lubi takich klasycznych thrillerów ze śledztwem na pierwszym planie, gdzie mamy odhaczone wszelkie tropy i schematy, jakie w gatunku znaleźć się muszą, to pewnie powinien sobie to odpuścić.

5

Gęsia skórka (Goosebumps)

Premiera: 5 lutego
O co chodzi: Młody chłopak uwalnia potwory i demony z książek dla dzieci (autorstwa niejakiego R.L. Stine’a — pozdro dla kumatych), a potem musi je oczywiście pozbierać do kupy i zamknąć w niej z powrotem. Ot, klasyka tematu.
Dlaczego warto: Osobiście zawsze wolałem Czy boisz się ciemności, ale swoją porcję Gęsiej skórki obejrzałem i jak pewnie 99% publiki, wybiorę się do kina głównie z sentymentu. Choć film zbiera wcale niezłe recenzje za oceanem.
Dlaczego nie warto: Cóż, jeśli kogoś nie bawi ten cały nostalgiczny kicz rodem z lat 80., to pewnie nie znajdzie tu nic dla siebie.

6

Deadpool

Premiera: 12 lutego
O co chodzi: Ekranizacja przygód jednego z najbardziej szalonych (dosłownie i w przenośni) bohaterów komiksowych. Wade Wilson na skutek eksperymentu naukowego staje się niemal nieśmiertelną maszyną do zabijania, której gęba się po prostu nie zamyka.
Dlaczego warto: Bo to ciekawy eksperyment — ekranizacja komiksu od dużego studia, z niedużym budżetem, kategorią R i sporą swobodą twórczą. Jeśli to wyjdzie, to być może przyjdzie moda na takie produkcje.
Dlaczego nie warto: Trailery obiecują raczej niskich lotów humor.

7

Bogowie Egiptu (Gods of Egypt)

Premiera: 26 lutego
O co chodzi: Nietypowa para (złodziejaszek i mityczne bóstwo) rusza w podróż przez starożytny Egipt, uciekając przed masą fatalnych efektów specjalnych
Dlaczego warto: Bo szykuje się perełka z gatunku „tak złe, że aż dobre”. Szkoda sobie taką produkcję odpuścić, kiedy potem może to być temat to setek opowieści przy piwie ze znajomymi jakie to głupoty działy się w tym filmie.
Dlaczego nie warto: Bo może się okazać ciut lepszy niż wygląda i wtedy będzie po prostu kiepski.

8

Grimsby (The Brothers Grimsby)

Premiera: 26 lutego
O co chodzi: Mark Strong, grający brytyjskiego agenta do zadań specjalnych, musi nawiązać współpracę ze swoim bratem, Sachą Baronem Cohenem, wcielającym się w fanatycznego kibica piłkarskiego. Wszystko w latach 80. ubiegłego wieku.
Dlaczego warto: Bo absurdalny humor Sachy Barona Cohena (który współtworzy scenariusz) zawsze jest w cenie. Do tego mamy dobrą obsadę i ciekawy pomysł na buddy cop comedy.
Dlaczego nie warto: Bo jak Sacha przeholuje, to jego dowcipy bywają lekko żenujące.

9

Osobliwy dom Pani Peregrine (Miss Peregrine’s Home For Peculiar Children)

Premiera: 4 marca 2016
O co chodzi: Młody Jacob Portman (w tej roli niedoszły Spider-Man, Asa Butterfield) wyrusza do tajemniczego, strasznego domu, który niegdyś zamieszkany był przez równie tajemnicze i straszne sieroty. Nasz bohater jest przy okazji wnukiem jednej z nich.
Dlaczego warto: Po pierwsze, szykuje się film utrzymany w typowym dla reżysera, Tima Burtona, straszno-groteskowym klimacie. Po drugie, mamy fantastyczną obsadę (z Evą Green, Judi Dench, Rupertem Everettem czy Samuelem L. Jacksonem, a to nie koniec). Po trzecie, sam materiał źródłowy, czyli książka o tym samym tytule, też jest ponoć naprawdę niczego sobie.
Dlaczego nie warto: Bo Tim Burton jest od paru lat w takiej wybitnej formie, że nawet nie wiedziałem, że kręci jakiś nowy film — pewnie nie ja jeden zupełnie oduczyłem sięe ekscytowania kolejnymi produkcjami tego reżysera.

10

Duma i uprzedzenie, i zombie (Pride and Prejudice and Zombies)

Premiera: 11 marca
O co chodzi: Cóż, tytuł mówi tutaj chyba wszystko. Jest to ekranizacja książki Setha Grahame-Smitha, który do oryginalnego dzieła Jane Austen dopisał… epidemię zombie. To samo zobaczymy też w filmie.
Dlaczego warto: Bo może wyszedł z tego lepszy miks filmu kostiumowego i horroru niż Abraham Lincoln Vampire Hunter. Poza tym, w obsadzie jest Matt Smith, miło będzie zobaczyć jak sobie radzi na wielkim ekranie. No i swoją drogą, książka jest bardzo udana, wiec może nie uda im się tego popsuć.
Dlaczego nie warto: Film ma wszelkie zadatki zarówno by zostać cult classic, jak i by przejść bez echa jako przeciętniak do zapomnienia.

11

Batman v Superman: Świt sprawiedliwości (Batman v Superman: Dawn of Justice)

Premiera: 1 kwietnia
O co chodzi: Filmowe uniwersum DC startuje pełną parą, stawiając naprzeciw siebie Batmana i Supermana, w międzyczasie kładąc podwaliny pod powstanie filmowej Justice League. Będziemy mieli zatem Mrocznego Rycerza z burzliwą przeszłością, kontynuację wątków z Man of Steel, a poza tym tez pierdyliard nowych postaci i wątków.
Dlaczego warto: Bo jeśli wyjdzie, to będzie to start uniwersum, które będzie w stanie zaproponować coś odmiennego niż MCU. Poza tym, interakcja tej dwójki najważniejszych herosów DC to coś, czego w kinie jeszcze nie mieliśmy.
Dlaczego nie warto: Bo to ciągle jest scenariusz Davida S. Goyera (co prawda przepisany przez Chrisa Terrio, ale zobaczymy co udało się odratować).

12

Victor Frankenstein

Premiera: 15 kwietnia
O co chodzi: O tym filmie pisałem pół roku temu — wtedy jeszcze miał wyjść w grudniu, ale najwyraźniej kwiecień jest lepszym momentem na historię wielkiego eksperymentu Victora Frankensteina, opowiedzianego z perspektywy Igora.
Dlaczego warto: Bo ekranizacje słynnej historii o szalonym doktorze Frankensteinie zwykle wnoszą coś ciekawego do samego mitu, a fakt, że tym razem poznamy spojrzenie z kompletnie innej perspektywy, nastraja bardzo pozytywnie. Do tego w głównych rolach mamy Daniela Radcliffe i Jamesa McAvoya.
Dlaczego nie warto: Bo film zbiera fatalne recenzje — 26% na RottenTomatoes pewnie nie wzięło się z przypadku.

13

Kapitan Ameryka: wojna bohaterów (Captain America: Civil War)

Premiera: 6 maja
O co chodzi: W życie wchodzi ustawa zmuszająca superbohaterów do ich rejestracji i podporządkowania się rządowi — to prowadzi do rozłamu wśród nich i wkrótce też otwartego konfliktu. Luźna ekranizacja komiksu Civil War, jednego z ważniejszych (i gorszych) eventów Marvela.
Dlaczego warto: Bo po znakomitym Zimowy Żołnierzu, braciom Russo należy się ogromny kredyt zaufania. Do tego mamy bardzo dobrą obsadę, masę znanych i lubianych bohaterów a także obietnicę istotności tego filmu dla filmowego uniwersum Marvela.
Dlaczego nie warto: Bo jest szansa, że to wszystko może nam się zamienić w nudną superbohaterską łupankę. Zupełnie jak oryginalny komiks.

14

X-Men Apocalyspe

Premiera: 20 maja
O co chodzi: Ufff, kolejna ekranizacja komiksu. Tym razem akcja dzieje się w latach 80. ,gdzie budzi się pierwszy, najpotężniejszy mutant — tytułowy Apocalypse. Oczywiście naprzeciw niego może stanąć tylko nasza gromadka mutantów pod wodzą profesora Xaviera.
Dlaczego warto: Po raz pierwszy zobaczymy Apocalypse’a na wielkim ekranie w pełnej krasie, wreszcie dostaniemy szansę rehabilitacji Jean czy Scotta Summersa, no i Singer w roli reżysera to jednak gwarancja utrzymania w najgorszym razie solidnego poziomu produkcji
Dlaczego nie warto: Singer = znowu to samo.

15

Warcraft: Początek (Warcraft)

Premiera: 10 czerwca
O co chodzi: Ekranizacja popularnej serii gier. Najprościej rzecz ujmując — orki tłuką się z ludźmi.
Dlaczego warto: Um, bo może to będzie pierwszy przypadek, gdy film na podstawie gry okaże się naprawdę dobry? A zakłada się tak głownie z uwagi na osobę reżysera — Duncan Jones to szalenie utalentowany człowiek, który ma na swoim koncie choćby ceniony Moon.
Dlaczego nie warto: Trailer wygląda jak jednak wielka cut-scenka z gry. Fanom Warcraftów to pewnie nie przeszkadza, a wręcz przeciwnie, ale mi się to oglądało dość ciężko.

♦ ♦ ♦

I to tyle — resztę rzeczy być może obejrzę, ale raczej nie w premierę i pewnie nie w kinie. Choć oczywiście nie zakładam z góry, że poza pozycjami z listy powyżej, nie czekają mnie inne seanse. 7. stycznia w końcu do kin trafi specjalny odcinek Sherlocka, natomiast już niedługo zacznie się też okres oscarowy i jak zwykle będę się starał nadrobić nominowane filmy.

W każdym razie, jak widać, naprawdę będzie co oglądać i o czym dyskutować. Dajcie zatem znać na jakie pozycje Wy czekacie oraz dlaczego, chętnie dopisze coś do swojej osobistej listy. :)