Dzisiaj post na odrobinę inny temat niż zwykle – mianowicie chciałbym zwięźle podzielić się wrażeniami z użytkowania komputera Mac Mini, który ostatnio sobie kupiłem, by lepiej zapoznać się z systemem Mac OS X.

Jak obiecywałem (głównie sobie), tak zrobiłem – odłączyłem swoje wielkie czarne wszystko-robiące pudło z wyjącymi wiatrakami od prądu, a w to miejsce na moim biurku zagościły dwa inne urządzenia. Oba nieduże, zgrabne i ładne, przeznaczone do dwóch różnych celów, które wcześniej spełniał mój pecet.

2014-12-07-16.30.41

O PlayStation 4 pisałem już wcześniej. Póki co sprzęt sprawuje się bezbłędnie – jedyna rzecz, która mnie uwiera, to brak możliwości podłączenia do konsoli głośników na Bluetooth – cała reszta póki co działa zupełnie bezproblemowo, a efekty będzie widać coraz częściej na kanale. Krótki film o Diablo już się pojawił, w międzyczasie pykam w GTA V, a za tydzień wychodzi The Order: 1886. I o tym ostatnim tytule będzie niedługo sporo więcej na blogu. :)

Jeśli natomiast chodzi o maszynkę do pisania emaili, montowania filmów i robienia titlecardów do nich, mój wybór padł na Maca mini. I to dość niepopularnego, bo wersję z 2014 (wersja 2.6GHz). I jest to pod wieloma względami krok w tył w porównaniu do mojego peceta. Mac mini jest słabszy sprzętowo (uwiera szczególnie brak SSD i dwurdzeniowy procesor), a na dodatek nie da rady go rozbudować. Nie bo nie, taka polityka firmy, choć jeszcze wersja z 2012 dawała taką możliwość. Ludzie kupowali tę najbardziej wypasioną wersję (z czterordzeniowym procesorem…), dokładali RAM, SSD i mieli całkiem wydajny sprzęt. Ja zostałem ze swoim HDD, dwurdzeniowym i5 i 8 GB RAM.

2015-02-04-16.36.53

Ale wcale mi to nie przeszkadza. Jasne, jest różnica w wydajności, czasami bardziej widoczna (renderowanie trwa dłużej, odpalanie systemu czy dużych plików też), czasami mniej (system Mac OS X jest szybki i wydajny, świetnie też zarządza zasobami sprzętowymi). Tyle że w codziennym użytku (sieć, maile, etc) tego wcale nie widać, a bardziej, powiedzmy, profesjonalne zastosowania (Photoshop, Premiere, etc) w moim przypadku i tak nie zżerają aż tak dużo zasobów – nie retuszuję zdjęć w wysokiej rozdzielczości z milionem warstw ani nie montuję filmów w 4K na ten przykład.

No, ale jeśli kiedyś mi się zachce to robić, to fakt, że lepiej byłoby mieć maszynę, która to udźwignie. Tutaj pojawia się największy problem komputerów Apple – cena. Nie mi oceniać czy jest adekwatna do jakości produktów czy nie, ale tak czy siak jest spora, szczególnie w stosunku do konkurencji. Nie widać tego aż tak w segmencie tabletów czy smartfonów, ale już gdybym chciał sobie kupić komputer od Apple z podzespołami takimi jak miałem w pececie, to musiałbym albo się solidnie zapożyczyć, albo sprzedać nerkę. Albo odkładać miesiącami pieniążki (bo peceta jeszcze nie mogę opchnąć, mam tam niedokończone projekty).

2015-02-04-16.34.18

I to tę trzecią opcję wybrałem, w międzyczasie kupując sobie opcję budżetową – czyli wspomnianego Maca mini. Koniecznie jak najnowszego i ze sklepu, by potem go odsprzedać za sensowną cenę, a akurat sprzęt Apple trzyma cenę jak gry Nintendo.

Tym niemniej póki co użytkowanie owego Maca jest czystą przyjemnością – wszelkie niedostatki sprzętowe wynagradza szybki i niesamowicie wygodny system oraz bezgłośna (zupełnie) praca i małe rozmiary. Oczywiście trzeba było się odzwyczaić od wielu windowsowych nawyków, nauczyć np. pracy na kilku pulpitach czy znaleźć zamienniki dla tych wszystkich małych windowsowych programików, bez których nie wyobrażałem sobie pracy. Gdy to wszystko sobie odhaczyłem z listy, po ponad tygodniu pracy ma Maku, nie sądzę bym chciał z własnej woli wracać na Windowsa.

Zrzut ekranu 2015-02-15 21.42.31

Instalowanie aplikacji jest niesamowicie wygodne, przebieranie w plikach intuicyjne, uwielbiam systemowy dock, wreszcie chce mi się używać klienta poczty czy kalendarza… Generalnie jest coraz fajniej z każdym dniem – mam zresztą masę nawyków z mobilnego iOS i fajnie, że tutaj sporo rzeczy działa podobnie, a aplikacje takie jak klient poczty, kalendarz czy wiadomości tekstowe synchronizują się bezbłędnie i błyskawicznie (ba, mogę odbierać i odpisywać na smsy na komputerze albo w podróży odpalić sobie na iPadzie stronę, której nie dokończyłem czytać w desktopowym Safari bez żadnego zapisywania, wysyłania linków, etc.).

Choć są też rzeczy, które mi zupełnie nie pasują – antyaliasing (wygładzanie) fontów jest okropne i ciągle nie potrafię się przyzwyczaić do tych rozmazanych znaków. Nie wiem czy to kwestia monitorów (moje są do wymiany) czy czegoś jeszcze innego, ale tęsknię za ostrymi jak brzytwa, estetycznymi fontami z Windows (i nie chodzi mi o krój, a o to jak są wyświetlane). Czasami też irytują mnie jakieś mniejsze rzeczy – jak choćby fakt, że nie można… rozciągnąć panoramicznej tapety na dwa monitory. Nie można i już. Musiałem przeciąć ją na pół i ustawić na każdym z nich osobno. Wtf. Sporo jest takich pierdółek, ale nie są na tyle znaczące, by mi popsuć przyjemność z korzystania z systemu.

Zrzut ekranu 2015-02-15 21.49.54

Generalnie, warto się było przesiąść – sporo rzeczy w Macu jest rozwiązanych po prostu lepiej (choćby zarządzanie programami, które sprowadza się do zarządzania ikonkami w folderze Aplikacje, ale też np. systemowa kalibracja monitorów dała o wiele lepsze efekty niż na Windows), a sam system działa niemal równie szybko i bezawaryjnie, jak Windows na mocniejszym pececie – ciekaw jestem jak OS X zniesie próbę czasu (aha, “niemal”, bo jednak uruchamia się dłużej).

Nie jest łatwo się na początku przystosować do nowych skrótów klawiszowych, tych wszystkich rzeczy malutkich, niewidocznych na pierwszy rzut oka, które uwierają najbardziej po przesiadce z Windows (np. braku przycisku do maksymalizacji okna) czy przede wszystkim nieco innego sposobu pracy – np. tutaj wygodniej jest pogrupować sobie otwarte aplikacje na różnych wirtualnych pulpitach i przełączać się między nimi za pomocą prostego gestu, niż klikać w ikonki na dolnym pasku jak na Windows, co na początku idzie jak po grudzie, ale z czasem staje się wręcz odruchowe. Ale gdy już się przyzwyczaisz, to jest duża szansa, że już zostaniesz.

2015-02-04-16.31.31

Do Maca mini wziąłem sobie też myszę Magic Mouse i choć to całkiem fajne urządzenie (a miałem wcześniej podobną “dotykową” myszę od Logitecha, więc mam pewne porównanie), bo gesty działają bezbłędnie, a powierzchnia dotykowa jest wygodna w użyciu, to kształt tej myszy ją dla mnie dyskwalifikuje. Do mojej wielkiej łapy potrzeba dużej, wygodnej, wyprofilowanej myszy – i szybko taką znalazłem w postaci Performance MX od Logitecha. Jest absulutnie genialna, a dzięki tym wszystkim dodatkowym przyciskom, mam też zastępstwo dla gestów z Magic Mouse – np. przechylenie rolki w prawo czy lewo zmienia aktywny wirtualny pulpit. Polecam gorąco, wygodna i użyteczna. A dodatkowo przetestuję też sobie w tym tygodniu trackpad od Apple.

Planuję w najbliższym czasie (gdy już dojdą do mnie wszystkie zamówione rzeczy) zrobić taki krótki bonusowy film na temat sprzętu, którego używam i generalnie mojego całego miejsca pracy (i rozrywki, bo stoi tu też konsola) – myślę, że początkującym może się coś takiego przydać, natomiast może i reszta z Was podpatrzy coś ciekawego na swój użytek.

2015-02-04-16.29.22

Kończąc temat Maca, cieszę się, że udało mi się zrealizować postanowienie i póki co, nie żałuję, bo zarówno mój nowy komputer, jak i PlayStation sprawują się bardzo dobrze. A przy tym mam więcej miejsca na biurku, błogą ciszę oraz święty spokój. No, ale nie ma co chwalić dnia przed zachodem. :)

Zatem jeśli szukacie komputera na start by spróbować Mac OS X, mini wydaje się dobrą opcją – musicie jednak wcześniej uświadomić sobie jakie macie potrzeby (bo jeśli np. potrzebujecie przenośnego sprzętu – ja nie – to lepszy będzie np. jakiś MacBook Air) i zdać sobie sprawę z ograniczeń tej maszynki (np. w zestawie nie ma nic poza samym komputerem z systemem operacyjnym i kablem zasilającym), no i jego sporej ceny.

PS Od czasu do czasu będę wrzucał na bloga tematy zahaczające o popkulturę, ale jednak z zupełnie innej beczki, ot tak dla urozmaicenia – takie jak ten. Ale w najbliższym tygodniu będą rządzić filmy. Aż do Oscarów.