Aż chce się zacisnąć mocno kciuki, by prawa do ekranizacji tej postaci mimo wszystko trafiły do Disneya – mam bowiem wrażenie, że wyszedłby z tego wreszcie jakiś dobry film o Spider-Manie.


Dzięki atakom hakerskim na serwery Sony i wyciekowi rozmaitych dokumentów, e-maili i innych ściśle tajnych materiałów, dowiedzieliśmy się niedawno (o czym pisałem już na blogu), że faktycznie istnieje temat włączenia Spider-Mana do Marvel Cinematic Universe. I że Sony faktycznie zaczęło rozważać opcję podzielenia się zyskami z Marvelem i stworzenia nowej trylogii filmów z Pajączkiem, tworzonej przez Marvela, a zarządzanej przez Sony.

The-amazing-spider-man-2-andrew-garfield-2

Póki co nie udało się obu koncernom dojść do porozumienia. Zresztą w związku z atakiem, Sony ma poważniejsze problemy na głowie – z kolei Disney dlatego właśnie naciska i nie rezygnuje z prób dojścia do porozumienia, licząc na to, że właściciele praw do Spider-Mana będą chcieli mieć tę kwestię jak najszybciej załatwioną. Zażartą przeciwniczką oddania praw do ekranizacji Disneyowi zawsze była też Amy Pascal, szefowa Sony Pictures Entertainment Motion Picture Group – tyle, że jej pozycja ostatnio osłabła z uwagi na wyciek danych.

Wiadomo, że kością niezgody są dwie kwestie. Po pierwsze – podział kosztów i zysków. Ponoć Sony zdążyło już odrzucić opcję 60-40 dla Marvela (kiedy jeszcze sprawa dotyczyła po prostu koprodukcji). Wiadomo, że japoński koncern nie śpi na pieniądzach i będzie im zależeć na jak najkorzystniejszej opcji – tyle, że biorąc pod uwagę słabe wyniki The Amazing Spider-Mana 2, kto wie, czy to i tak nie jest dla nich najlepsza droga. Druga kwestia, znacznie ciekawsza z perspektywy fanów, to kontrola kreatywna nad projektem.

Początkowo mowa była o tym, że tutaj ostatnie słowo mieć będzie Sony (odpowiadać mieliby też za dystrybucję czy marketing) – jednak wg tego co pisze Latino Review, nic bardziej mylnego.

(Zawsze chciałem to napisać).

1

Otóż  Disney/Marvel chciałby stworzyć zupełnie nową trylogię filmów (pomysł koprodukcji podobno upadł) i wówczas zastrzega sobie kompletną kontrolę nad wszystkim, co z tym bohaterem związane. Zero kompromisów – chcą to zrobić całkiem po swojemu. I ufając temu, co przekazuje Latino Review, plany Marvela przedstawiają się świetnie.

Po pierwsze, chcą wywalenia do kosza całego “bagażu” z poprzednich filmów. Nowy Spidey zaczynałby z czystą kartą, od zera. Co jednak wcale nie oznacza kolejnego (trzeciego!) już origin story – zgodnie z tym co forsuje obecnie Kevin Feige, adaptacje komiksów mają odchodzić od origin stories – dlatego też Petera Parkera poznalibyśmy w momencie gdy już jest Spider-Manem i prowadzi podwójne życie (geneza pewnie by się pojawiła we flashbackach). I bardzo dobrze, no bo serio – czy ktoś dzisiaj nie zna genezy Spider-Mana?

4

A co najlepsze, głównym motywem filmu byłby właśnie motyw odnajdywania się w roli superbohatera, radzenia sobie z łączeniem ról czy problemy jakie napotyka początkujący superheros w wieku nastoletnim. Czyli, wiecie, wszystko to co sprawiło, że tyle ludzi pokochało Spider-Mana. Sony nie wpadło na to przez 5 filmów, forsując wymuszone wątki romansowe. Marvel chciałby je natomiast przesunąć na drugi plan.

Co więcej, film od Disneya miałby, razem z tym całym szajsem od Sony, usunąć też cała dotychczasową obsadę. Co ma sens, bo choć Andrew Garfield zabrał akurat najmniej słów krytyki przy okazji dwóch ostatnich filmów, to nie za bardzo pasuje do roli nastolatka. Sony usiłowało nam wmówić, że 30-latek dopiero co skończył szkołę średnią.

Aha, pomysł z filmem o cioci May albo grupą Spider-Kobiet? Wg Disneya nadają się do kosza.

2

Innymi słowy, Marvel chciałby stworzyć… cóż, porządny film ze Spider-Manem, który przynajmniej na papierze, jeszcze w sferze konceptu prezentuje się o wiele lepiej niż ten bałagan, który Sony bez żadnego pomysłu czy spójnej wizji próbowało dwa razy wypchnąć na ekrany. Przede wszystkim widać, że rywale Sony mają na tę produkcję jakiś pomysł i wizję postaci, o niebo bardziej interesującą niż wałkowany po raz setny nieszczęśliwy romans Spideya, który chce ale nie może, bo odpowiedzialność, bo nie może narażać nikogo, bla bla.

W każdym razie póki co możemy ściskać kciuki, że Sony pójdzie po rozum do głowy i podzieli się prawami i zyskami do nowych filmów ze Spider-Manem – żadnych potwierdzonych informacji odnośnie tego czy się zgodzą czy nie wciąż nie ma. Jedno jest pewne (podobno, przynajmniej tak utrzymuje Latino Review) – nawet jeśli studia się dogadają i Spidey będzie mógł pojawić się w Civil War… to nie odegra w niej żadnej istotnej roli i jeśli już, to będzie to najwyżej jakieś cameo.

5

Dlaczego? Ano ponoć rozmowy przeciągnęły się na tyle, że skrypt do Civil War jest już na dzień dzisiejszy klepnięty i nie ma opcji, by dopisać tam cokolwiek dużego. Zatem albo historia biegnie zupełnie inaczej niż w komiksach, albo rolę Spideya pełni ktoś inny. Black Panther, Ant-Man, jakiś Inhuman…? Dowiemy się już niedługo.

Zatem jak widzicie, sprawa ciągle jest aktualna i wciąż możemy spodziewać się nowych informacji na ten temat. Wiemy też, że mowa jest już nie tyle o włączeniu Spideya do Civil War, jak mówiono poprzednio, co o pełnoprawnym włączeniu go do uniwersum, produkując solowe filmy z tym bohaterem.

3

Mam wrażenie, że na przejęciu praw do Spider-Mana skorzystają tak naprawdę wszyscy zainteresowani – mam zatem nadzieję, że doniesienia Latino Review okażą się prawdziwe i Sony koniec końców zdecyduje się na jedyną słuszną decyzję, czyli pozwolenie Pająkowi na dołączenie do świata, gdzie powinien należeć od początku.

Łukasz Stelmach

Entuzjasta popkultury, beergeek, nałogowy czytelnik komiksów. Uwielbiam tworzyć treść w internecie i zarażać ludzi swoją pasją. Lubię mieć swoje zdanie.

Zobacz wszystkie posty
  • Rewol

    Chociaż chciałbym zobaczyć finał trylogii “amazing” to muszę przyznać, że oferta robionego przez Disneya pajączka jest co najmniej kusząca. Z zachwytem poczekam jednak na reżysera i ewentualna obsadę.
    Popieram również pomysł z odsunięciem genezy i wątków romansowych (ale nie do końca prawda, że wcześniej nie było problemów nastoletniego herosa). Liczę też również na dobre postacie kobiece ,a nie ich brak.
    Dałbym też szansę innym postaciom z uniwersum pajączka. Zrobiony na tym pomyśle spider verse wyszedł całkiem nieźle.

  • Patryk Grodkowski

    Ja jestem praktycznie za każdą zmianą. Jedyne na co pewnie będę narzekać to zmiana aktora, bardzo polubiłem kreację stworzoną przez Garfielda. Jak dla mnie odwalił kawał dobrej roboty, bo udało mu się zrobić postać dobrego Spidera jak i dobrego Parkera. Mimo, że lubię serię TASM, to mam nadzieję, że Disney zrobiłby coś co od początku do końca jest zaplanowane i nie zrobią niezliczonej ilości cięć w skrypcie.

    • Kamil Szólc

      Dokładnie – Garfield całkiem fajnie pasował do roli Pajączka i szkoda, że może wylecieć z obsady. Wolałbym, żeby poprzednie dwie części były mimo wszystko brane pod uwagę w postaci pasujących do reszty wątków (resztę rzeczywiście można byłoby przemilczeć np. romanse), czyli właśnie origin, superbohaterska działalność w NY i bagaż doświadczeń. Wtedy Spidey (Garfield) wskazuje do składu Avengers jako postać, którą znamy o dłuższego czasu.

  • MarvelMan

    Eh…ja rozumiem że to są wielkie firmy, że zyski i blablabla ale niech oni się w końcu pogodzą, Spidey w MCU to genialny pomysł i Sony będzie z tego miało na pewno jedynie zyski. Jakby się tak jeszcze dogadali w Foxem to fani byli by w Walhalii. A po za tym dobrze że jak już to nie planują nam kolejnego pokazania narodzin Pajączka, trzy to by było już za dużo

  • Jacek Zajączkowski

    To byłby najlepszy prezent na gwiazdkę chyba.

  • Lukasz Czarzasty

    To nie będzie filmu o cioci may? Taka szkoda :(

  • Wesley

    TAK!
    Niech wezmą wywalą tego Garfielda bo nadaje się do roli Spider Mana tak samo jak Tomasz Karolak! Niech skasują najlepiej całego Amazinga SM (film oczywiście) bo wstyd takie coś przygarnąć. Szkoda tylko Emmy Stone bo jako jedyna aktorka w tym filmie grała dobrze a jej rola była fajna (o niebo lepsza niż Kirsten Dunst w trylogii Raminiego której miałem ochotę…) ale ponoć i tak wyleciała przy dwójce więc mała strata.
    Jestem fanem Spider Mana i w życiu nie widziałem tak bzdurnego filmu… nie, inaczej!
    Ten film traktuje widza jako debila! Wciska nam takie tony głupot, że aż żal patrzeć…
    Oczywiście, Spidery Raminiego też cudowne nie były ale wspominam je całkiem ok, miały czasem aż do przesady przesłodzone dialogi (przez co wychodziły głupio) no i tę niezwykle irytującą Mary Jane ale jako lekkie kino stojące w cieniu X-Men 1 i 2 (Batmana Burtona też jakby co ale to inne uniwersum) trzymało się całkiem fajnie (inna sprawa, że w tamtych czasach nie było tylko ekranizacji komiksów trzymające poziom oglądalności na “OK” jak dziś).
    Swoją drogą trójka Raminiego mogła wyjść genialnie gdyby zamiast skupiać się między romansem MJ i Petera skupiłby się na upadającej przyjaźni Harrego i Petera oraz wspólna walka Goblina i Spidera z Venomem i Sandmanem, odpowiednio poprowadzić i mogło wyjść całkiem fajnie ale MJ jak zwykle wszystko popsuła :P
    Wracając do tematu… dało się to oglądać a Amazinga po prostu kurde NIE! Emma to jedyny jasny punkt filmu i szkoda, że to nie o Gwen był ten film :P
    Zresztą co tu gadać, twój kolega po fachu UncleMroowa zrobił niezwykle długi filmik (chyba coś z 45 minut jeśli dobrze pamiętam) w którym opisywał wszystkie wady i głupoty filmu a i tak nie udało mu się wszystkiego wymienić, rekord w historii komiksowej ki(czo)nomatografii?
    Niektórzy radzą, że jeżeli przymknąć oko na te głupoty filmu to jest on całkiem ok.
    Tylko jak ja mam oglądać film z zamkniętymi oczami? Tam na wszystko (prócz Emmy) trzeba przymknąć oko ;)
    Dla tego też cieszyłbym się gdyby Marvel odzyskał prawa i zrobił to wszystko od nowa, po swojemu (nie muszą od nowa historii zaczynać), wszystkim wyszło by to na pewno lepiej.
    Jestem ciekawy jakiego aktora by zatrudnili do tej roli, byle jakiegoś pasującego i dobrze grającego. Normalnie zastanawiałbym się nad Jamesem McAvoyem (świetny aktor o wyglądzie “chłopaka z sąsiedztwa”) ale on już trochę latek ma na karku w dodatku gra w X-Men u SONY więc na 99% odpada.
    Cóż, kogokolwiek nie wybiorą na pewno będzie lepszy niż Garfield. Cokolwiek nie zrobią na pewno będzie lepsze niż Amazing Spider Man (nie da się upaść niżej? Prawda?) bo Marvel na razie nie miał jakiejś spektakularnej klapy.
    Życzę im jak najlepiej, może w końcu doczekam się fajnego filmowego Spider Mana którego będę oglądał z uśmiechem na ustach i mówił “To jest to! To jest mój ulubiony hero!”… chociaż też zadowoliłby mnie film minimum tak w porządku jak pierwszy Spider Raminiego… byle by odtruli mnie od Amazing Spider Garfield i będzie dobrze…
    Swoją drogą ciekawe, że w grach Spider radzi sobie już trochę lepiej (a raczej radził) i zazwyczaj gry z nim były bardzo przyjemne (mam wszystkie prócz 2 na PC) i nigdy nie żałowałem spędzonych przy nich chwil.
    A więc GO GO GO Marvel!