Ostatnimi laty – po krótkim romansie z PES w okolicach szóstej jego osłony – bardzo przypadła mi do gustu piłka nożna od EA. Problem w tym, że nasz związek należy do burzliwych.

Jasne, nikomu się nie podoba polityka kalifornijskiego koncernu – nawet oddanym fanom FIFY. Bo choć grający w gry z tej serii nieco więcej i intensywniej, doskonale zauważają drobne różnice między kolejnymi edycjami, to trudno uznać je za na tyle duże, by wydawać co roku sporą przecież gotówkę na ten tytuł. Dlatego rozsądny gracz lubiący wirtualną kopaną raczej nie kupuję nowej Fifki rok w rok, ale dopiero gdy uzna, że czas najwyższy być na bieżąco.

Ja rozsądnym nabywcą raczej nie jestem, ale i tak uznałem, że nie ma co wydawać pieniędzy na nowy hit od EA Sports – nie dlatego, że jestem rozczarowany listą nowości. Ta akurat przedstawia się jak na FIFĘ nader interesująco, z zapowiedziami nowego silnika na czele (dla PC). Rzecz w tym, że  ostatnia edycja, jaką kupiłem, FIFA14, była dla mnie mocno nietrafionym zakupem. Pograłem parę razy ze znajomymi, jeszcze mniej przez sieć, a wszystkie tryby dla jednego gracza wynudziły mnie strasznie i nie wciągnęły nawet na godzinę. Jak granie w FIFĘ, to tylko sieciowo, albo jeszcze lepiej, z żywym przeciwnikiem siedzącym obok. Najlepiej w pubie.

Dlatego nie popełnię błędu drugi raz i nie kupię znów gry, którą odpalę zaledwie kilkanaście razy – tym bardziej, że EA zapowiedziało ciekawą alternatywę w postaci FIFA World, darmowej gry z mikropłatnościami, opartej o istniejący już w pełnoprawnej serii system kupowania kart z piłkarzami, których można wystawiać w składzie swojej drużyny. No i super, w “normalną” FIFĘ mógłbym grać przy piwku, w barowej atmosferze, a trenować sobie w domu, na darmowej wersji, mierząc z anonimowymi przeciwnikami z internetów. Brzmi idealnie.

Cóż, jak mawiają polscy komentatorzy gdy zawodnik fatalnie skiksuje, “trzeba pochwalić pomysł”, bo wykonanie okazało się do dupy. Ale wcześniej pełen nadziei zacząłem ściągać z Origina ten ciekawie się zapowiadający tytuł.

1

Wszystko przebiegło bez problemów, pozostało odpalić grę.

Oto co zobaczyłem.

7

I tak przez całą wieczność. No nie działa. Nie pomogły żadne próby rozwiązania problemu, FIFA World po prostu pokazała mi nieuprzejmy gest środkowym palcem i wróciła do leżenia do góry brzuchem na liście procesów.

Ok, trudno.

Po miesiącu czy dwóch, a licząc od daty publikacji tego tekstu – wczoraj, stwierdziłem, że warto spróbować jeszcze raz. I od razu sukces!

2

No proszę, gra się uruchomiła. Co prawda w małym okienku i zmiana rozdzielczości oraz uruchomienie trybu pełnoekranowego zostało zignorowane po ponownym uruchomieniu, ale trudno – to oficjalnie wciąż wersja beta, ok, coś może nie działać.

4

Wybrałem sobie więc skład z moich słabych kart i rozpoczęło się poszukiwanie jakiegoś wolnego gracza to stoczenia meczu online. Taki się szybko znalazł, no i rozpoczął się mecz. Trochę się wzdrygnąłem słysząc w głośnikach głos Dariusza “Maradony” Szpakowskiego, ale odporność, jaką wypracowałem sobie popełniając wciąż ten sam błąd i kupując wcześniej zawsze polską wersję FIFY zrobiła swoje – podekscytowany chwyciłem pada w dłonie i czekałem na pierwszy gwizdek.

Ten w końcu nastąpił i przeciwnik ruszył do gry. Ja nie.

5

Dlaczego? Sterowanie padem nie działało. Nic, zero reakcji. Mimo że gra wyświetlała symbole przycisków xboksowego pada. Odłączyłem kontroler, gra to zauważyła i poinformowała, ze nie ma podłączonego urządzenia. Podłączyłem z powrotem, gra to wykryła, okienko zniknęło, ale sterowanie dalej nie wróciło. No cóż, musiałem oddać walkowera i po angielsku ulotnić się z gry za pomocą niezastąpionego alt + F4.

3

Rzut okiem do opcji – wszystko ok, gra umożliwia granie kontrolerem, poprawnie go wykrywa, ale jakimś cudem nie chce to działać. Oczywiście w FIFIE14 wszystko działało bez zarzutu. No i co teraz, mam grać na klawiaturze? To przecież jak jeść zupę widelcem – da się, ale nikt o zdrowych zmysłach tego nie poleca.

Ale ok, próbuję z ciekawości. Niestety, także i sterowanie klawiaturą nie działa. Ani to z użyciem myszki.

6

EA wypuściło po prostu niedziałającą grę. I tak, to ciągle wersja beta – ma prawo być niedokończona. Ale po pierwsze – dopilnowanie by można było w grę w ogóle grać to chyba najbardziej podstawowa sprawa, jaką można sobie wyobrazić. Po drugie – minęło już sporo czasu od kiedy FIFA World wyszła, masa graczy sygnalizowała problem i do dziś nic z nim nie zrobiono. Po trzecie – beta czy nie, kiedy na światło dzienne wychodzi promowany produkt, fajnie by było, gdybym mógł mimo wszystko go odpalić i grać – jestem gotów na niedociągnięcia, bugi czy inne niedoróbki. Ale nie naprawić tak dużego problemu?

Oczywiście są gracze, którym wszystko działa bez problemu. Są też tacy, którym dalej gra po prostu nie chce się odpalić i nawet nie raczy wyświetlić okna powitalnego czy komunikatu z błędem. Działa to całkowicie losowo.

Clipboard02

EA chyba nie zdaje sobie sprawy, że rzucając taki bubel graczom, tylko zniechęca ich do tytułu. Ja już raczej kolejne próby sobie daruję. A może to taki podstęp, żeby jednak kupić nową wersję głównego cyklu? Jeśli tak, to nieźle im to wyszło.

 

Łukasz Stelmach

Entuzjasta popkultury, beergeek, nałogowy czytelnik komiksów. Uwielbiam tworzyć treść w internecie i zarażać ludzi swoją pasją. Lubię mieć swoje zdanie.

Zobacz wszystkie posty
  • Tomasz Budziński

    U mnie i wielu innych osób normalnie wszystko działa. Może aktualizacja pomoże? Bo to naprawdę dobra gierka :P

    • Z moich znakomych, nie działa to nikomu, nawet w momencie gdy przeczytałem ten komentarz, na arhn.eu skarżyły się kolejne osoby. Tak jak pisałem, loteria

    • Z moich znakomych, nie działa to nikomu, nawet w momencie gdy przeczytałem ten komentarz, na arhn.eu skarżyły się kolejne osoby. Tak jak pisałem, loteria…

    • Nowatsky

      Szczerze powiedziawszy World to naprawdę ubogi kuzyn normalnej edycji Fify. W temacie siedzę kupę lat i muszę powiedzieć, że nigdy nie pojawił się tak niedopracowany produkt opatrzony logo FIFA. Począwszy od okrojonego silnika stanowiącego swego rodzaju połączenie gameplayu z PS2 z tym z około FIFY 10 generacji PS3 i X360; ponadto gra cierpi na koszmarną optymalizację potrafiąc ciąć się niemiłosiernie nie tylko podczas meczu ale również w menu na naprawdę mocnych konfiguracjach. Co śmieszniejsze mimo iż jest to wersja beta tytułu to EA z radością kasuje dutki za FIFA Points służące do zakupu paczek “bezwysiłkowo”. Co smutne gra w to masa ludzi bo jest za darmo, podczas gdy normalna 14stka co rusz ląduje w jakichś cyfrowych promocjach, utwierdzając tylko EA w przekonaniu, że tak niedopracowany produkt i tak na siebie zarobi.

  • Immshi

    Dziwne, u mnie wszystko działa. Pomijając, że nie mam jak podłączyć pada pod PC, to wszystko jest okej. Nie wiedziałem, że są takie problemy z tą grą, ale to wyjaśnia czemu o niej mało słyszałem ;-;

  • Wojciech Włodyka

    No cóż, Ichabodzie, nie ty jeden czujesz się wydymany przez EA na niedziałającym produkcie. Jednak mimo wszystko twoja sytuacja ma jeszcze pozytywny wydźwięk, bo ty za ten produkt nie zapłaciłeś ani złotówki ( no i teoretycznie grę ratuje fakt, że jest jeszcze w becie, ale jak pokazało EA nawet to nie jest dobrym argumentem)

    Doskonale wiem, że za równo ty jak i większość forum nie interesuje się generycznymi FPS-ami wychodzącymi co rok, ale tak się składa, że ja jeszcze lubię w coś takiego popykać. Jednak za bardzo nie miałem możliwości, gdyż to co dzieje się w przypadku Battlefielda 4 na PC przechodzi ludzkie pojęcie.

    Na samym początku było jeszcze ok, bo wszelkie bugi, błędy, crashe, zawiechy i resety można było tłumaczyć wiekiem dziecięcym gry ( przecież większość nowych tytułów AAA na samym początku swojego życie zawiera wiele bugów, chociażby ostatnia premiera W_D pokazała, że potrzeba patchy by gra zabłysła pełnym blaskiem). No i jakoś z tym człowiek żył, ale wydając 300 zł za grę ( taka suma nie jest przesadzona, niestety tyle na nią wydałem dając się pokusić o trochę tańsze Premium, ale to tym zaraz) oczekuje się pełnej mobilizacji od twórców bu jak najszybciej grę załatali. I czekając narastała frustracja, gdyż nie wiadomo było, czy grać, czy czekać na jakieś konkretne poprawki. Ja postanowiłem grac, gdyż gra miała niebywały potencjał i nawet mimo wszelkich problemów ( a wyrzucało mnie od ekranu średnio co 25 min…) chciałem wycisnąć z niej nawet to minimum przyjemności.

    Po kilku patchach frustracja narastała, bo nadal “to gówno nie działa!”. I nie chodzi tutaj o nawet takie drobnostki jak wpadanie pod mapę, zatrzymywanie się na nieistniejących obiektach czy idiotycznie zachowujący się system odrodzeń, bo poprawy wymagały tak fundamentalne założenia jak obliczanie siatki obrażeń czy optymalizacja gry ( obie te rzeczy do tej pory działają beznadziejnie…)

    No i wyszedł dodatek, a z nim patch. Oczywiście wszyscy oczekiwali rewolucji, a otrzymali nie dość, że dodatkową partię błędów, to jeszcze do tego nie poprawiono praktycznie niczego. Później wyszedł drugi dodatek, trzeci i kilka dni temu ukazał się kolejny.

    Smaczku tej całej opowieści dodaje fakt, iż EA postanowiło wydać poprawionego Battlefieda 4, wypuścili CTE ( Community Test Environment) Dokładniej rzecz ujmując to jest druga, autonomicznie działająca gra, tylko, że z usprawnieniami ( które potem teoretycznie wchodzą do podstawowej gry). Jednak mimo tego, żeby uczestniczyć w CTE potrzebne jest Premium czyli pakiet wzbogacający naszą grę o mnóstwo dodatków ( w tym 5 oficjalnych DLC do gry) ale trzeba za niego zapłacić więcej niż za samą grę ( no i warto dodać, że jest to potrzebne, ale nie wymagane, bo teoretycznie ludzie bez premium mogą wejść w progi CTE, ale technicznie nikomu z moich znajomych sie nie udało).

    I co mamy teraz? Mamy grę, która nadal nie jest grywalna i wymaga jeszcze wiele pracy ( jak na razie twórcy pracują nad poprawieniem siatek obrażeń i “tickami” serverów, co już jest trudniejsze do wytłumaczenia, ale w dużym uproszczeniu znaczy to tyle, że gdy strzelamy do przeciwnika, on nie otrzymuje obrażeń) i drugą autonomiczną grę, która również nie jest idealna i to dzięki niej ta pierwsza ma być lepsza. Dodam, że z powodzeniem obie można by uznać za betę tej samej gry.

    To jest w sumie koniec, ale jest jeszcze kilka wątków związanych z BF4 które udowadniają jak EA spaprało tą grę, ale ten komentarz jest już i tak wystarczająco przerośnięty. I jeżeli komuś wydaje się, że jest to obraz zbyt przekoloryzowany to niech spróbuje zagrać na swoim sprzęcie i zainwestuje w tą grę tyle co ja. Z pewnością podzieli moja frustrację ;)

    • Maciej Żbiku Żbik

      Nie wiem czy gracze BF4 doczekają się pełnej przyjemności z tej gry bo znając EA, po wydaniu Hardline’a, bardzo szybko zignorują albo nawet zapomną o BF4

    • Twixes

      Ilekroć czytam o BF’ie 4 czuję się szczęściarzem, bo nie doświadczyłem w trakcie gry praktycznie żadnych bugów ;)

  • Demon_slasher

    EA produkuję coraz gorszę gry. Zaczynając od małych gier (Dungeon Keeper na androida) przez średnie (Fifa World wymieniona wyżej) i kończąc na dużych produkcjach (Battlefield 4 na pc).