Ten tekst był planowany już jakiś czas temu, ale zanim ujrzał światło dzienne, zdążyliśmy dojść do tego tematu w ostatnim Comics Weekly, a jeszcze wcześniej. Oskar opublikował swój film, z którym w większości się zgadzam. 

Muszę powiedzieć zupełnie szczerze, że coraz trudniej akceptować to co dzieje się w tym większym i popularniejszym z wydawnictw. Komiksy Marvela przeszły dziwną drogę od naprawdę zróżnicowanej, przemyślanej listy pozycji z czasów Marvel Now czy przede wszystkim All-New Marvel Now po jakiś bałagan losowych komiksów, których autorzy nie za bardzo wiedzą co mają pisać, a gdy wiedzą, to szybko im się podcina skrzydła.

I jeszcze małe wyjaśnienie – piszę tu o komiksach wydawanych w USA obecnie. Jeśli czytacie polskie wydania Egmontu, to są to rzeczy wydawane w USA jakieś 4 lata temu. Co oznacza, że macie jakieś 4 lata porządnych komiksów (wg wydawania ich w USA), zanim polski wydawca dotrze do tego punktu. :)

1

Przykłady? Sam Wilson zaczął się ładnie rozkręcać pod piórem Nicka Spencera, kiedy szybciutko najpierw trzeba było zrobić miejsce na Standoff (no trudno, przynajmniej Spencer to pisał i powiązania między crossowanymi seriami przebiegły w miarę naturalnie), a potem zupełnie zarżnięto tę serię wiązaniem jej z Civil War II, mimo że nie było ku temu żadnego sensownego powodu. Captain Marvel nawet nie miała szansy nabrać tempa, bo ledwo co pierwszy story arc zaczął nabierać kształtów, to wymieniono ekipę na czas Civil War II, a całość zmieni też zupełnie charakter po tym evencie (komiks czekać będzie też kolejna zmiana ekipy).

A propos Civil War II… czy można w ogóle dostać bardziej niepotrzebny, pozbawiony jakiegokolwiek sensownego pomysłu, niespójny, leniwy, wymuszony event, o jaki nikt nie prosił i którego jedynym celem jest teraz psucie kolejnych ongoingów? Poza uśmiercaniem bohaterów, z czego ta ostatnia śmierć jest najbardziej żenującym ruchem od dawna.

X-Men ciagle tkwią w tym permanentnym stanie zagrożenia, z którego nic ciekawego nie wynika. Ot, w części serii chmura Terrigenu sterylizująca czy zabijająca mutantów ma znaczenie, w innych nie ma, a czytelnik zastanawia się po co po to komu w ogóle było. Oczywiście przez prawie rok nikt nie raczył wyjaśnić braku obecności wielu popularnych postaci, które zniknęły bez śladu po Secret Wars. No a nowa lista pozycji w ramach Marvel Now 2.0 mówi nam, że owszem, pojawi się seria, która to wreszcie wyjaśni (Death of X), ale w tym czasie nie będą wychodzić żadne inne.

Screen Shot 2016-07-07 at 3.37.20 PM

A mówiąc już o nowej liście – czytaliście Invincible Iron Mana z Tonym Starkiem? Podobał Wam się? No to dla beki anulujemy ją i oddamy jakiejś anonimowej bohaterce, która nikogo nie interesuje. Lubiliście mniej popularne postacie takie jak Hyperion, Nighthawk, Ant-Man czy Howard the Duck za to że były inne, wprowadzały trochę różnorodności do tego uniwersum? No to wypchajcie się – w zamian dostaniecie trzech najemników z serii o Deadpoolu (okej, jeden z nich to żywa kreskówka, to brzmi fajnie). Lubiliście rozwój Venoma w jego solowej serii? Anulujemy to i wywalimy Flasha Thompsona z tej roli, a najlepiej przywrócimy Venomowi stary wizerunek, bo tak.

Tylko… jaki te wszystkie ruchy mają sens? Wiedziałem po co było Marvel Now, wiedziałem co chce zrobić All-New Marvel Now, ale teraz? Czy temu wszystkiemu przyświeca jakaś strategia?

Zgodzę się w stu procentach z Oskarem, że Marvel ostatnio sprawia wrażenie, jakby nie miał za bardzo ustalonego konkretnego kursu, w jakim chce podążać. Z jednej strony fajnie by było czerpać z filmów, no bo to oznacza napływ publiki lubiących kinowych herosów. Z drugiej, trzeba przecież co chwilę zamieszać status quo, zrobić jakiś duży event, by narobić trochę szumu i podbić sobie sprzedaż. Do tego wypada jeszcze reagować na to co robi konkurencja  – i to reagować szybko, by nie powtórzyła się sytuacja sprzed paru lat, gdzie na jesieni 2011 New 52 dał DC pierwsze miejsce na rynku, by potem iść ze swoim konkurentem łeb w łeb.

4

Obecnie, gdy Marvel wydaje swoje nowe serie prawie rok, natomiast DC wystartowało z nowymi jedynkami w ramach DC Rebirth, przewaga Marvela wciąż wydaje się bezpieczna (w czerwcu, gdy mieliśmy choćby pierwsze zeszyty Batmana, Supermana czy Wonder Woman, Marvel miał niemal 45% udziału w rynku, przy nieco ponad 26% DC). I co prawda w reorderach DC znacząco wygrywa (i bardzo dobrze, szczególnie z udanym Nightwingiem na czele), ale przecież za kilka miesięcy pojawi się nowa fala jedynek od lidera, więc pewnie jego pozycja się tylko ugruntuje.

Nie da się jednak ukryć, że wypracowana przewaga Marvela to poza jakością samych komiksów czy popularnością konkretnych postaci czy drużyn, także efekt tych wszystkich marketingowych zabiegów, jakimi to wydawnictwo sypie ostatnio z rękawa. Te wszystkie relaunche, śmierci, powroty, kontrowersje, eventy i tak dalej na pewno pomagają w sprzedaży i sprawiają, że praktycznie co chwilę jest o komiksach Marvela głośno i sięgają za nie także osoby, które po prostu chcą sprawdzić o co tyle szumu.

I z jednej strony jestem gotów przymknąć na te zabiegi oko, nawet jeśli niekoniecznie stoi za nimi naprawdę dobry pomysł czy porządna historia. Jeśli bowiem kolejny powrót czy śmierć popularnego herosa ma mi „sfinansować” pośrednio trwanie gorzej sprzedających się serii, które jednak artystycznie oferują dużo więcej, to ok. O ile mają sfinansować, bo Ant-Mana czy Hyperiona już nie ma – ale to tak nawiasem mówiąc.

Tony-Stark-views-Rhodeys-body-in-Civil-War-II-1

Tyle, że powiem szczerze, że mocno mnie już ta taktyka męczy. Lubię zmiany, lubię atmosferę eventów, gdy mam świadomość, że właśnie dzieje się coś dużego, lubię też wypuszczanie co jakiś czas jedynek, bo to dobra okazja by spróbować czegoś innego. Jednak od jakiegoś czasu naprawdę brakuje tutaj umiaru. Mam też wrażenie, że działania Marvela są bardzo doraźne, ukierunkowane na zarobek tu i teraz, natomiast wydawnictwo przestało w tym momencie wychowywać sobie nowych wiernych czytelników, co świetnie działało przy okazji Marvel Now.

Jasne, że to właśnie eventy, crossovery, jedynki, etc., sprzedają się najlepiej i dlatego wydawnictwu na nich zależy, są promowane, wciskane do innych tytułów i tak dalej. Ale wiernych fanów, wydających swoje pieniądze co tydzień na kolejne zeszyty zdobywa się nie bombastycznymi historiami o kolejnym końcu świata, ale właśnie comiesięcznymi seriami, które pozwalają się zżyć z bohaterem, polubić go i pewnie też kontynuować czytanie o jego losach dalej, przez kolejne zmiany twórców czy status quo. Marvel ma to raczej gdzieś, zostawiając w spokoju najwyżej te mało popularne tytuły na granicy anulowania.

Tymczasem u konkurenta widzimy zupełnie odwrotną taktykę – Rebirth reklamowane jest jako wielki powrót do wszystkiego, co najbardziej lubili fani. Żadnych zaskakujących podmianek bohaterów, żadnych szalonych pomysłów, raczej powolna ewolucja nieudanego uniwersum New 52 do stanu, w którym ponownie zostanie zaakceptowane przez wieloletnich fanów. Jednocześnie fala jedynek wciąż jest okazją do wskoczenia dla nowych czytelników, popularność seriali czy filmów też zrobi swoje. Ba, Detective Comics i Action Comics wróciły nawet do swojej oryginalnej numeracji, co jest zabiegiem co prawda kosmetycznym, ale jasno pokazuje nową filozofię DC Comics.

3

Myślę, ze można dość bezpiecznie założyć, że rozpoczęte teraz serie będą się w spokoju toczyć dalej, co może nie zagwarantuje jakichś szybkich skoków sprzedaży, ale jest zdecydowanie tym, czego oczekują fani. Tymczasem Marvel pewnie co pół roku, co rok będzie robił swoją małą rewolucję.

I powiem szczerze, obawiam się, że choć da to wyniki na krótką metę, to już na dłuższą jedynie zmęczy i zirytuje czytelników. Widzę to po sobie – każdy kolejny taki manerw zwyczajnie wywołuje u mnie coraz większą obojętność. I choć póki co ciekawość – u mnie, ale też pewnie u innych czytelników – bierze górę i siłą rzeczy sprawdzam te wszystkie crossovery, eventy, nowe serie, nowych bohaterów i tak dalej, tak w którymś momencie to się skończy. A gdybym chciał odpuścić sobie to wszystko i po prostu czytać w spokoju serie… to w wielu przypadkach nie mogę, bo wydawnictwo sabotuje mi moje ulubione tytuły, psując je niepotrzebnie eventami albo np. podmieniając czy uśmiercając bohaterów – jak np. Wolverine’a całkiem niedawno.

I jasne, to wszystko o czym pisałem to nie jest zjawisko nowe, narzeka się na to od dawna, ale mam wrażenie, że ostatnio jest to może nie jedyny (bo dobre serie też mają w ofercie), ale główny i priorytetowy sposób wydawnictwa, by zdobyć zainteresowanie. Tyle, że może to być stąpanie na cienkim lodzie i ta taktyka może się obrócić przeciw swoim pomysłodawcom. Choć wtedy pewnie Marvel ogłosi swoje Rebirth… na jakiś rok, by potem znowu wszystko wysadzić w powietrze.

2

Dlatego naprawdę podoba mi się spokojniejsza, bardziej ukierunkowana polityka DC. Wiadomo co chcą robić i to realizują, nie zmieniając zupełnie taktyki co chwilę. To poczucie pewnej stabilności i przemyślanego rozwoju jest czymś naprawdę pożądanym w przypadku gdy chcesz się związać z jakąś serią, inwestując w nią pieniądze czy czas miesiąc w miesiąc. I czymś, czego w DC ostatnimi laty też nie było, więc tym bardziej warto to docenić. Najlepiej portfelem.

Giveaway

Na koniec więc wypadałoby zatem pomóc Wam w ocenieniu tego osobiście. Do wzięcia są zatem komiksy od DC:

  • Nightwing: Rebirth #1 – świetny wstęp do nowej serii z Dickiem Graysonem
  • New Super-Man #1 – pierwszy zeszyt zupełnie nowej serii z zupełnie nowym bohaterem
  • Justice League: Rebirth #1 – wstęp do nowego rozdziału dla Justice League. Przyznam szczerze, że ten akurat mi nie przypadł do gustu, ale to nie znaczy, że Wam też się nie spodoba. Plus, kolekcjonerom to pewnie bez różnicy ;)

Żeby dostać komiks, wystarczy skomentować ten tekst i napisać co Wy uważacie na ten temat. Nie obrażę się też jeśli go zalakujecie czy udostępnicie. :)

Poprzedni giveaway

Pod tekstem o komiksach z All-New All-Different Marvel można było zdobyć Invincivble Iron Mana #1 lub All-New All-Diferent Avengers #1 (x2). Wybrałem więc autorów trzech komentarzy, które chciałbym nagrodzić tymi komiksami. Są to: ŚledźDamian MaksymowiczJakub Kuśmierski za tę ciężką psychodelę ze swojego komentarza. :D

Zgłoszę się do Was na maila, sprawdźcie skrzynki rano. :)

logo-2

Komiksy rozdaję dzięki uprzejmości Atom Comics, sklepu, dzięki któremu możecie dostawać zamówione zeszyty w dzień amerykańskiej premiery. Polecam. ;)