Dlaczego DC robi to dobrze, a Marvel nie

Ten tekst był planowany już jakiś czas temu, ale zanim ujrzał światło dzienne, zdążyliśmy dojść do tego tematu w ostatnim Comics Weekly, a jeszcze wcześniej. Oskar opublikował swój film, z którym w większości się zgadzam. 

Muszę powiedzieć zupełnie szczerze, że coraz trudniej akceptować to co dzieje się w tym większym i popularniejszym z wydawnictw. Komiksy Marvela przeszły dziwną drogę od naprawdę zróżnicowanej, przemyślanej listy pozycji z czasów Marvel Now czy przede wszystkim All-New Marvel Now po jakiś bałagan losowych komiksów, których autorzy nie za bardzo wiedzą co mają pisać, a gdy wiedzą, to szybko im się podcina skrzydła.

I jeszcze małe wyjaśnienie – piszę tu o komiksach wydawanych w USA obecnie. Jeśli czytacie polskie wydania Egmontu, to są to rzeczy wydawane w USA jakieś 4 lata temu. Co oznacza, że macie jakieś 4 lata porządnych komiksów (wg wydawania ich w USA), zanim polski wydawca dotrze do tego punktu. :)

1

Przykłady? Sam Wilson zaczął się ładnie rozkręcać pod piórem Nicka Spencera, kiedy szybciutko najpierw trzeba było zrobić miejsce na Standoff (no trudno, przynajmniej Spencer to pisał i powiązania między crossowanymi seriami przebiegły w miarę naturalnie), a potem zupełnie zarżnięto tę serię wiązaniem jej z Civil War II, mimo że nie było ku temu żadnego sensownego powodu. Captain Marvel nawet nie miała szansy nabrać tempa, bo ledwo co pierwszy story arc zaczął nabierać kształtów, to wymieniono ekipę na czas Civil War II, a całość zmieni też zupełnie charakter po tym evencie (komiks czekać będzie też kolejna zmiana ekipy).

A propos Civil War II… czy można w ogóle dostać bardziej niepotrzebny, pozbawiony jakiegokolwiek sensownego pomysłu, niespójny, leniwy, wymuszony event, o jaki nikt nie prosił i którego jedynym celem jest teraz psucie kolejnych ongoingów? Poza uśmiercaniem bohaterów, z czego ta ostatnia śmierć jest najbardziej żenującym ruchem od dawna.

X-Men ciagle tkwią w tym permanentnym stanie zagrożenia, z którego nic ciekawego nie wynika. Ot, w części serii chmura Terrigenu sterylizująca czy zabijająca mutantów ma znaczenie, w innych nie ma, a czytelnik zastanawia się po co po to komu w ogóle było. Oczywiście przez prawie rok nikt nie raczył wyjaśnić braku obecności wielu popularnych postaci, które zniknęły bez śladu po Secret Wars. No a nowa lista pozycji w ramach Marvel Now 2.0 mówi nam, że owszem, pojawi się seria, która to wreszcie wyjaśni (Death of X), ale w tym czasie nie będą wychodzić żadne inne.

Screen Shot 2016-07-07 at 3.37.20 PM

A mówiąc już o nowej liście – czytaliście Invincible Iron Mana z Tonym Starkiem? Podobał Wam się? No to dla beki anulujemy ją i oddamy jakiejś anonimowej bohaterce, która nikogo nie interesuje. Lubiliście mniej popularne postacie takie jak Hyperion, Nighthawk, Ant-Man czy Howard the Duck za to że były inne, wprowadzały trochę różnorodności do tego uniwersum? No to wypchajcie się – w zamian dostaniecie trzech najemników z serii o Deadpoolu (okej, jeden z nich to żywa kreskówka, to brzmi fajnie). Lubiliście rozwój Venoma w jego solowej serii? Anulujemy to i wywalimy Flasha Thompsona z tej roli, a najlepiej przywrócimy Venomowi stary wizerunek, bo tak.

Tylko… jaki te wszystkie ruchy mają sens? Wiedziałem po co było Marvel Now, wiedziałem co chce zrobić All-New Marvel Now, ale teraz? Czy temu wszystkiemu przyświeca jakaś strategia?

Zgodzę się w stu procentach z Oskarem, że Marvel ostatnio sprawia wrażenie, jakby nie miał za bardzo ustalonego konkretnego kursu, w jakim chce podążać. Z jednej strony fajnie by było czerpać z filmów, no bo to oznacza napływ publiki lubiących kinowych herosów. Z drugiej, trzeba przecież co chwilę zamieszać status quo, zrobić jakiś duży event, by narobić trochę szumu i podbić sobie sprzedaż. Do tego wypada jeszcze reagować na to co robi konkurencja  – i to reagować szybko, by nie powtórzyła się sytuacja sprzed paru lat, gdzie na jesieni 2011 New 52 dał DC pierwsze miejsce na rynku, by potem iść ze swoim konkurentem łeb w łeb.

4

Obecnie, gdy Marvel wydaje swoje nowe serie prawie rok, natomiast DC wystartowało z nowymi jedynkami w ramach DC Rebirth, przewaga Marvela wciąż wydaje się bezpieczna (w czerwcu, gdy mieliśmy choćby pierwsze zeszyty Batmana, Supermana czy Wonder Woman, Marvel miał niemal 45% udziału w rynku, przy nieco ponad 26% DC). I co prawda w reorderach DC znacząco wygrywa (i bardzo dobrze, szczególnie z udanym Nightwingiem na czele), ale przecież za kilka miesięcy pojawi się nowa fala jedynek od lidera, więc pewnie jego pozycja się tylko ugruntuje.

Nie da się jednak ukryć, że wypracowana przewaga Marvela to poza jakością samych komiksów czy popularnością konkretnych postaci czy drużyn, także efekt tych wszystkich marketingowych zabiegów, jakimi to wydawnictwo sypie ostatnio z rękawa. Te wszystkie relaunche, śmierci, powroty, kontrowersje, eventy i tak dalej na pewno pomagają w sprzedaży i sprawiają, że praktycznie co chwilę jest o komiksach Marvela głośno i sięgają za nie także osoby, które po prostu chcą sprawdzić o co tyle szumu.

I z jednej strony jestem gotów przymknąć na te zabiegi oko, nawet jeśli niekoniecznie stoi za nimi naprawdę dobry pomysł czy porządna historia. Jeśli bowiem kolejny powrót czy śmierć popularnego herosa ma mi “sfinansować” pośrednio trwanie gorzej sprzedających się serii, które jednak artystycznie oferują dużo więcej, to ok. O ile mają sfinansować, bo Ant-Mana czy Hyperiona już nie ma – ale to tak nawiasem mówiąc.

Tony-Stark-views-Rhodeys-body-in-Civil-War-II-1

Tyle, że powiem szczerze, że mocno mnie już ta taktyka męczy. Lubię zmiany, lubię atmosferę eventów, gdy mam świadomość, że właśnie dzieje się coś dużego, lubię też wypuszczanie co jakiś czas jedynek, bo to dobra okazja by spróbować czegoś innego. Jednak od jakiegoś czasu naprawdę brakuje tutaj umiaru. Mam też wrażenie, że działania Marvela są bardzo doraźne, ukierunkowane na zarobek tu i teraz, natomiast wydawnictwo przestało w tym momencie wychowywać sobie nowych wiernych czytelników, co świetnie działało przy okazji Marvel Now.

Jasne, że to właśnie eventy, crossovery, jedynki, etc., sprzedają się najlepiej i dlatego wydawnictwu na nich zależy, są promowane, wciskane do innych tytułów i tak dalej. Ale wiernych fanów, wydających swoje pieniądze co tydzień na kolejne zeszyty zdobywa się nie bombastycznymi historiami o kolejnym końcu świata, ale właśnie comiesięcznymi seriami, które pozwalają się zżyć z bohaterem, polubić go i pewnie też kontynuować czytanie o jego losach dalej, przez kolejne zmiany twórców czy status quo. Marvel ma to raczej gdzieś, zostawiając w spokoju najwyżej te mało popularne tytuły na granicy anulowania.

Tymczasem u konkurenta widzimy zupełnie odwrotną taktykę – Rebirth reklamowane jest jako wielki powrót do wszystkiego, co najbardziej lubili fani. Żadnych zaskakujących podmianek bohaterów, żadnych szalonych pomysłów, raczej powolna ewolucja nieudanego uniwersum New 52 do stanu, w którym ponownie zostanie zaakceptowane przez wieloletnich fanów. Jednocześnie fala jedynek wciąż jest okazją do wskoczenia dla nowych czytelników, popularność seriali czy filmów też zrobi swoje. Ba, Detective Comics i Action Comics wróciły nawet do swojej oryginalnej numeracji, co jest zabiegiem co prawda kosmetycznym, ale jasno pokazuje nową filozofię DC Comics.

3

Myślę, ze można dość bezpiecznie założyć, że rozpoczęte teraz serie będą się w spokoju toczyć dalej, co może nie zagwarantuje jakichś szybkich skoków sprzedaży, ale jest zdecydowanie tym, czego oczekują fani. Tymczasem Marvel pewnie co pół roku, co rok będzie robił swoją małą rewolucję.

I powiem szczerze, obawiam się, że choć da to wyniki na krótką metę, to już na dłuższą jedynie zmęczy i zirytuje czytelników. Widzę to po sobie – każdy kolejny taki manerw zwyczajnie wywołuje u mnie coraz większą obojętność. I choć póki co ciekawość – u mnie, ale też pewnie u innych czytelników – bierze górę i siłą rzeczy sprawdzam te wszystkie crossovery, eventy, nowe serie, nowych bohaterów i tak dalej, tak w którymś momencie to się skończy. A gdybym chciał odpuścić sobie to wszystko i po prostu czytać w spokoju serie… to w wielu przypadkach nie mogę, bo wydawnictwo sabotuje mi moje ulubione tytuły, psując je niepotrzebnie eventami albo np. podmieniając czy uśmiercając bohaterów – jak np. Wolverine’a całkiem niedawno.

I jasne, to wszystko o czym pisałem to nie jest zjawisko nowe, narzeka się na to od dawna, ale mam wrażenie, że ostatnio jest to może nie jedyny (bo dobre serie też mają w ofercie), ale główny i priorytetowy sposób wydawnictwa, by zdobyć zainteresowanie. Tyle, że może to być stąpanie na cienkim lodzie i ta taktyka może się obrócić przeciw swoim pomysłodawcom. Choć wtedy pewnie Marvel ogłosi swoje Rebirth… na jakiś rok, by potem znowu wszystko wysadzić w powietrze.

2

Dlatego naprawdę podoba mi się spokojniejsza, bardziej ukierunkowana polityka DC. Wiadomo co chcą robić i to realizują, nie zmieniając zupełnie taktyki co chwilę. To poczucie pewnej stabilności i przemyślanego rozwoju jest czymś naprawdę pożądanym w przypadku gdy chcesz się związać z jakąś serią, inwestując w nią pieniądze czy czas miesiąc w miesiąc. I czymś, czego w DC ostatnimi laty też nie było, więc tym bardziej warto to docenić. Najlepiej portfelem.

Giveaway

Na koniec więc wypadałoby zatem pomóc Wam w ocenieniu tego osobiście. Do wzięcia są zatem komiksy od DC:

  • Nightwing: Rebirth #1 – świetny wstęp do nowej serii z Dickiem Graysonem
  • New Super-Man #1 – pierwszy zeszyt zupełnie nowej serii z zupełnie nowym bohaterem
  • Justice League: Rebirth #1 – wstęp do nowego rozdziału dla Justice League. Przyznam szczerze, że ten akurat mi nie przypadł do gustu, ale to nie znaczy, że Wam też się nie spodoba. Plus, kolekcjonerom to pewnie bez różnicy ;)

Żeby dostać komiks, wystarczy skomentować ten tekst i napisać co Wy uważacie na ten temat. Nie obrażę się też jeśli go zalakujecie czy udostępnicie. :)

Poprzedni giveaway

Pod tekstem o komiksach z All-New All-Different Marvel można było zdobyć Invincivble Iron Mana #1 lub All-New All-Diferent Avengers #1 (x2). Wybrałem więc autorów trzech komentarzy, które chciałbym nagrodzić tymi komiksami. Są to: ŚledźDamian MaksymowiczJakub Kuśmierski za tę ciężką psychodelę ze swojego komentarza. :D

Zgłoszę się do Was na maila, sprawdźcie skrzynki rano. :)

logo-2

Komiksy rozdaję dzięki uprzejmości Atom Comics, sklepu, dzięki któremu możecie dostawać zamówione zeszyty w dzień amerykańskiej premiery. Polecam. ;)

  • Teii

    Szkoda mi tego, że Marvel idzie w złą stronę. Jakoś zawsze wolałem bohaterów tego wydawnictwa. Ciągłe eventy dosyć mieszają mi w głowie, jako że nie jestem zbytnio obeznany w obecnym statusie quo… który znowu chcą wywrócić do góry nogami. W takich chwilach kusi, żeby zacząć poznawać DC.

  • Piotr Juskowiak

    Jakiś wpis o kolekcji DC w Polsce ?

  • Filip Nowak

    Nigdy jakoś wielkim fanem komiksów nie byłem, choć z drugiej strony uwielbiam wykreowane przez nie postacie. Myślę, że podobnie ma większość fanów filmów komiksowych. Dzięki MCU i DCCU dostajemy naszych herosów (prawdziwe symbole popkultury), bez całej tej skomplikowanej historii, jaka narosła wokół nich na przestrzeni lat. Ciężko zacząć czytać komiksy. Tyle odwołań, tyle pieniędzy trzeba wydać.

    Jak usłyszałem o evencie Secret Wars w marvelu byłem wniebowzięty. W końcu coś dla mnie! Mogę zacząć czytać, itp będzie łatwo. Nie wiem co mnie wtedy powstrzymało, może brak czasu, a może Wasze opinie. Ale potem zobaczyłem Civil War II. Pomyślałem, że ktoś chyba sobie żarty robi. Czyżby w Marvelu kończyły się pomysły? Żaden z artów mnie do siebie nie przekonał. Wydawało mi się to jakieś niepotrzebne. I słucham tych podcastów i wręcz smutno się robi. Zaczyna się mi wydawać, że tego marvela nigdy nie ruszę. Jak będą mi robić reboty co pół roku to czy warto wydać na to kasę? Gdyby MCU wyglądało tak jak teraz komiksy to dostawalibyśmy filmy o pełnym składzie Avengers co pół roku. Chyba w końcu każdemu by się znudziło.

    Szkoda potencjału Secret Wars. Trochę mnie to zaciekawiło jednak. A z tego komentarza zaczyna wychodzić historia mojego życia, ale co poradzić wakacje i z chęcią bym coś poczytał.
    PS. DC oczywiście genialne. Jedyne co mi się kiedyś nie podobało to ten Batman robot, ale chyba już ten etap mamy za sobą?

    • Polecam sięgnąć po Avengers + New Avengers Jonathana Hickmana (bonusowo można też dorzucić Ultimate Comics: Ultimates tego autora), doczytać do końca obie serie i wtedy podejść do Secret Wars. To jest cała długa saga, jedna większa historia z finałem w postaci naprawdę udanego eventu. Ostatniego dobrego póki co ;)

  • Jakub Bińkowski

    Dopiero się wkręcam w komiksy dzięki Comics Weekly, i jak patrzę jak to wygląda w DC to nie mam problemu się wdrożyć. Natomiast jak słucham o Marvelu to ten bałagan strasznie mnie odrzuca, przez co dopóki sytuacja się nie wyklaruje to nawet nie chcę zaczynać czytać nowych komiksów tego wydawnictwa. A jak będą organizować wielki event co pół roku, który ma wszystko zmieniać to nigdy nie nastąpi taki moment że czytelnik będzie pewny miejsca bohaterów w uniwersum.

  • Bartosz Kuchta

    Do tej pory czytałem komiksy sporadycznie, ale od jakiegoś czasu miałem ochotę wskoczyć w ten wir wydawanych cyklicznie komiksów, by być mniej więcej na bieżąco. Idealne wręcz dla mnie okazało sie DC Rebirth. Nadrobiłem sobie Darskied War, które było szalone i nie wszystko zrozumialem, ale za to teraz z Rebirth czerpię wielką frajdę, nie mogę się doczekać kolejnych zeszytów czy serii. Właśnie miałem się zabierać za Nightwinga cyfrowo, ale się wstrzymam. Może się uda wyciągnąć ;)
    Czyniąc mą historię krótką – na przykładzie mojej osoby widać, że DC robi to dobrze. Pozdrawiam!

  • PunishedVenom

    ja sadze że to dobry okazja na “przetasowanie sił” xD to oczywiste że fani nie lubia “monopolu” bo wtedy dość czesto się ich nie słucha więc najlepiej by było gdyby marvel poczuł się zagrożony a DC spróbowało wykorzystać okazje i zrobiła by się nam taka zimna wojna (a może wojna bohaterów? :p ) gdzie oba wydawnictwa by się ostro przykładały do swoich komiksów jak universów, mam też nadzieje że marvel da bendisowi troche odpoczać bo biedak przestaje wyrabiać i źle to się kończy dla komiksów a i pewnie sam bendis nie lubi pisać na siłe.

  • Paweł Rostecki

    Od niedawna zacząłem wchodzić głębiej w komiksy, zaczynałem dużo wcześniej od DC i ostatnio się dość nieźle zaklimatyzowałem, więc chciałem rozszerzyć horyzonty i sięgnąć po Marvela… tylko że nie do końca mam w tym momencie po co i jak sięgnąć, bo boję się, że nawet jeśli znajdę jakąś świetną serię która mnie zachwyci, to po roku mi ją zresetują albo anulują i z czytania dupa. Nie jestem przekonany czy warto ładować pieniądze w serie, które są aż tak niepewne, nawet jeżeli będą dobre. Najprościej i najbezpieczniej jest mi po prostu kurczowo trzymać się DC, mam do nadrobienia parę serii z New 52, mam nadzieję być na bieżąco z Batmanem i All Star Batmanem z Rebirtha, zastanawiam się nad Nightwingiem, w każdym razie mam co robić z pieniędzmi. A Marvel nie dostanie ode mnie ani grosza, trudno… :P

  • Radosław Szalek

    Również mam porównanie obu wydawnictw i nie pozostaje mi nic innego jak tylko zgodzić się z przedstawionymi tutaj tezami. To, co wyprawia aktualnie Marvel wydaje się jakimś fragmentem z filmu komediowego. W zasadzie jedynym jasnym punktem w Domu Pomysłów jest Aaron (no, plus seria Amazing Spider-Man, bardzo pulpowa), któremu jednak bardzo skutecznie podcina się skrzydła. O ile w Mighty Thor ma jeszcze jako taką swobodę i wychodzi to bardzo przyjemnie, to rzeczy, które zrobiono z Doctorem Strange’m to jest jakiś skandal. Pierwsze kilka zeszytów opowiadało świetną historię i jeszcze do tego genialnie wyglądały. Co z tego, jeżeli Doktora Dziwago wciągnięto w miliard jakichś koślawych crossoverów i od tego momentu poziom poleciał na łeb na szyję? Najgorsze jest to, że w pozostałych częściach Marvela nie dzieje się o wiele lepiej. Przy starcie ANAD był świetny Hercules, w moim klimacie, bo mocno mitologiczny, to anulowane. Liczyłem na stabilność Inhumans od Soule’a – też poleciało na łeb na szyję gdzieś w okolicy 8 zeszytu. Invincible Iron Man to jakaś porażka od momentu, kiedy seria stała się Road to Civil War i jeszcze do tego teraz pozbawiają nas Starka.
    I w kontraście do tego stoi zupełnie inne DC. Już przed Rebirth miałem wrażenie, jakby to wszystko dążyło w jakimś kierunku (może nie we wszystkich częściach uniwersum, ale jednak). A teraz? Gdzie nie spojrzeć, tam świetna zabawa. Najważniejsza dla mnie kryptońska część DC – świetna w całości, niezależnie czy mówimy o Action Comics, o Supermanie, o New Super-Manie, niecierpliwie czekam na lekturę Superwoman i Supergirl. To samo w Batmanie, Tom King tworzy świetny klimat i oprócz tego dostajemy świetne drużynowe Detective Comics z ciekawymi w śledzeniu relacjami między postaciami i bardzo satysfakcjonującymi odwołaniami do przeszłości. Flash, który może nie wygląda najlepiej, ale trzyma poziom fabularnie. Zresztą wrócił mój ulubieniec, Wally, więc czego jeszcze chcieć. I tak mógłbym wymieniać i wymieniać…Green Arrow, Aquaman Abnetta, Wonder Woman Rucki, Titans Rebirth #1. Głównie miałem okazję czytać komiksy z czerwca, niedługo uzupełnię lipcowe. Ale patrząc na tą część Rebirth, z którą miałem do czynienia i mając w pamięci, że DC było bardzo sensowne już zimą, bardzo optymistycznie patrzę w przyszłość. Jedyna wada to widoczna desperacja wydawnictwa, jeśli chodzi o odwołania do “legacy”/”dziedzictwa”, o którym tak mówili w kampanii marketingowej. Czasami aż przykro patrzeć, np. jak Clark opowiada o walce z Doomsdayem.

    • Flash “nie wygląda najlepiej”? :O

      • Radosław Szalek

        No tak, jakieś to koślawe i niedbałe. Albo to tylko ja mam jakiś problem z Di Giandomenico. Ale popatrz na te twarze, każda taka sama, da się tylko odróżnić płeć i rasę. Jedyna zaleta wizualna to efekt szybkiego biegania. Mam nadzieję, że mój post nie będzie zdyskwalifikowany w giveawayu za różnicę zdań? :V

  • Józef Liddl

    U mnie poważne czytanie Marvela zaczęło się przy okazji Secret Wars, bo wtedy też usłyszałem o Marvel Unlimited. Pomyślałem, że zanim skończy się ten duży “resetujący” event, to ja sobie nadrobię najważniejsze pozycje z Marvel Now, a potem będę w miarę na bieżąco z nowościami + szperanie w historii. Jako że mam wiele zainteresowań i mało czasu, to do teraz nie nadrobiłem tego co chciałem, ale mniejsza o to. Tak sobie czytałem/czytam ten bdb run Hickmana z Avangers i New Avengers oraz wszystkie tie-iny, które działy się w trakcie, które mają prowadzić do Secret Wars, jednocześnie zabieram się za to co było już po Secret Wars i niektóre serie są naprawdę ok, podoba mi się to, jestem skłonny śledzić losy ulubionych bohaterów, oddawać dolary Marvelowi, aż tu nagle BAH! CIVIL WAR II. Już wcześniej nieco odrzucało mnie wciskanie wszędzie bohaterów, którzy aktualnie mają mieć swój film kinowy, ale cały event nawiązujący do Civil War? Poza tym come on, znowu? Wnioskując po opiniach, po zdaniu osób, które bardzo sobie cenię (np ekipy Comis Weekly) od początku nie miałem za bardzo ochoty po to sięgać. Jednak jakie było moje zaskoczenie, gdy zobaczyłem KOLEJNY wielki “reset” w uniwersum. Pomyślałem, że ktoś chyba upadł na głowę. No ale ok, myślę, może to będzie jakieś wyjaśnienie dziur po Secret Wars? Ale skoro jak twierdzicie w ostatnim podcaście nawet wielki event ma w środku logiczne dziury, to naprawdę nie wiem czego się spodziewać dalej po Marvelu. Do tego te dziwne decyzje dotyczące głównych postaci, głównych bohaterów, zamieszanie, chaos i wołanie o atencję na każdym kroku. Hey Marvel, sometimes less is more!

    Wcześniej nie byłem zbytnio zainteresowany kupowaniem/czytaniem DC (brak fajnej usługi jak MU, a co za tym idzie brak kasy + czas, czas, czas), ale kupiłem sobie ze względów “kolekcjonerskich” Rebirth #0. Nie oczekiwałem niczego szczególnego, ale po przeczytaniu powiedziałem “Hej! To było naprawdę dobre! Chciałbym poznać wcześniejsze historie, które do tego doprowadziły, chcę zrozumieć więcej!”. Lubię jak coś ma ręce i nogi, a zdaje się (być może tylko mi się zdaje), że świat DC jest bardziej poukładany fabularnie niż Marvel i jeśli chodzi o komiksy, to obecnie – co jeszcze rok, może pół temu nie miałoby miejsca – właśnie ten pierwszy budzi moje większe zainteresowanie.

    Marvelu, nie idź dalej tą drogą.

  • Grzesiek Baranowski

    Jedyne komiksy jakie czytałem to te wydawane w Polsce, jednak śledzę to co dzieje się na rynku amerykańskim, dostaję różne newsy, opinie i… to mnie odrobinę przytłacza. New 52 było (z tego co mi wiadomo) bardzo spokojnym reebotem, bez wysadzania świata, z perspektywy czasu odrobinę nieudanym, o czym świadczą obecne ruchy DC. Marvel za czasu Marvel NOW po prostu wydał jedynki bez usuwania całej historii postaci, jednocześnie zyskując nowych czytelników. Jednak to co dzieje się teraz to przekombinowanie. Spoglądam czasem wstecz i widzę numery sięgające 600 czy 800 przy tytułach komiksów. Jakoś nie było konieczne robienie końca świata co pół roku. W pełni zgadzam się z tobą, również chciałbym śledzić jakiś tytuł, zżyć się z postacią, zamiast rwać włosy z głowy kiedy wydawca postanowi zamieszać w kotle ponownie.

  • Jakub Marciniak

    Na początku zaznaczę, że nie jestem specem komiksowym ani się za takowego nie uważam. Co nie zmienia faktu, że DC i Marvel od kilku lat są istotnymi elementami mojego życia. Komiksy jednak regularnie również czytam od nie dawna choć jestem na bieżąco z wydarzeniami z zagranicznych serii które mnie interesują, znam najważniejsze eventy.

    Nie jest tajemnicą, że wolę DC przez co mój osąd może być nie do końca obiektywny, nie da się jednak zaprzeczyć, że patrząc na obecnà sytuację w obu uniwersach trudno doszukać się elementów które Marvel robi lepiej. Głównym wrogiem DC i Marvela po dziesiątkach lat wydawania komiksów superhero jest wtórnošć. Straszliwie trudno jest obecnie wymyślić coś zupełnie nowego i oryginalnego, poprowadzić narrację w zupełnie nie spotykanym i nie wyekasplatowanym jeszcze kierunku. Mimo to można próbować…tymczasem Marvel tworzy na powrót “Civil War”. Kurde…rozumiem, że minimum raz na rok JL zawalczy z Darkseidem, Cap z Hydrą i tak dalej, ale są wydarzenia, sytuację które wypalić mogą tylko raz. Dlaczego “Civil War” było tak dobre? Bo było jednym, zaskakującym eventem napychającym plansze emocjami i całym bagażem relacji i doświadczeń jaki nosili bohaterowie, taka wielka bratobójcza walka tym bardziej zakończona tak efektownym tekstem to coś co przeczytamy raz z zapartym tchem, potem będzie gorzej bo takie wydarzenie straci swą unikatowość i magię.
    A zabijanie bohaterów…serio, kogoś to jeszcze jara? Czy nagłe zmiany są maską? Ehh
    Prawda jest taka, że obecny poziom hejtu jaki spada na Marvela niedługo osiągnie poziom nienawiści społeczeństwa wobec Zacka Snydera a tymczasem….Rebrith zyskuje nowych fanów a nie jeden czytelnik właśnie dzięki niemu rozpoczyna lekturę.

    Samo Rebrith to bardzo ciekawy zamysł, nie skupia się jedynie na wywróceniu do góry nogami uniwersum DC a na przywróceniu tych elementów które fani pokochali przed laty jak Wally czy pewne relacje między postaciami. A i tak Geoff Johns pokazał, że ciągle może mieszać wprowadzając Watchmen. Sam dr. Manhattan otwiera mase nowych ścieżek i możliwości, co dopiero reszta. Inne komiksy też dają radę, odbudowywanie “Green Arrow” czy świetnego “Flasha”, inne bardzo dobre komiksy, pomysłowy “Superman”. Czy chociażby ciągle wysoki poziom historii z Dickiem Graysonem….Rebrith bawi i przyciąga nowych czytelników przede wszystkim porządkiem i przystępnością której Marvel nie ma.

    Mam wrażenie, że Dom Pomysłów skoncentrował się głównie na swoich filmach i znacznie lepszych serialach, w DC ogarnięty komiksy, wprowadzono je na jeszcze lepsza drogę i wzięto się za filmy, jako śmiertelny fan Batmana i spółki liczę, że i tam pokażą wyższy poziom…jako fan komiksów i superhero liczę na powrót Marvela do formy i tym samym opóźnienie procesu znudzenia tematyką superhero.

  • Eric McBet

    Cóż, przytoczę tylko pewną sytuację. Gdy w sobotę na to fb Comics Weekly została opublikowana miniatura niedzielnego odcinka z widocznym na niej niszczącym wszystko Hulkiem, napisałem w komentarzu, że wyczuwam bekę z Civil War 2. W poniedziałek, już po odsłuchaniu podcastu odpowiedziałem na swój własny komentarz, stwierdzając, że nie ma się z czego śmiać. To co się dzieje jest tak totalnie absurdalne, że aż brak mi słów. Nielogiczna śmierć Hulka, niedopasowane grafiki promocyjne, że już nie wspomnę o psuciu serii (“Captain Marvel” chociażby) jakimś gównianym eventem. Cytując klasyka – szkoda strzępić ryja.

  • Adam Wawrzyniak

    Kurczę, jakoś mocno nie mogę odnieść się do tego tematu ponieważ czytam komiksy od polskiego wydawnictwa (Egmontu) i w tym momencie jestem oczarowany tytułami jakie nam dostarczają. Serię jak New Avengers, Superior Spider-Man czy Deadpool po prostu uwielbiam, reszta też trzyma poziom a sam fakt że ta historia dokądś zmierza jeszcze bardziej mnie hypuje czekając co miesiąc na nowe zeszyty, już nie mówię jak bardzo wyczekuję eventu Infinity. Tylko z drugiej strony dzięki Tobie ichbood i komikomaniakowi jestem czytelnikiem świadomym wiem po jakie tytuły sięgnąć i jaką drogą iść. Wracając do tekstu zgodzę się z przytoczonymi tezami i dodam coś od siebie moim zdaniem i biorąc to po moim przykładzie Marvel chce wykorzystać franchise filmów przyciągając nowych potencjalnych kupców, był ostatnio film Civil War walmy nasze plany wydajmy Civil War 2 komiks. I taki typowy przeciętny amerykanin pomyśli sobie że to kontynuacja filmu, rodzic kupi swojemu dziecko bo widzi plakaty powieszone nad łóżkiem a słupki sprzedaży rosną.

  • MAXXTREMES

    Niestety nie jestem znawcą komiksów na tak wysokim poziomie, ale moim zdaniem Marvel zaczyna mi przypominać filmowe uniwersum DC, czyli takie trochę pogmatwane. Zaś DC zaczyna się odkuwać i nie dość że robi dobre komiksy, to i wydaje mi się że premiera Suicide Squad zapoczątkuje nową, lepszą erę dla ich filmów. Co do Marvelowskich filmów to raczej będzie tak jak jest, czyli bardzo dobrze.

  • Olwia Pawłowska

    Ja jestem początkującym czytającym komiksów, czytam Marvel NOW! i nie podobają mi się plany Marvela.
    Serię dostarczane przez Egmont są naprawdę dobre, ale jeśli komiksy marvela robią się nie ciekawe, czytelnicy nie mają ochoty czytać komiksów, ponieważ czują, że są coraz gorsze. Znowu DC idzie w bardzo dobrą stronę komiksy mają również świetne. (filmy gorse). Mam nadzieję, że Marvel się poprawi i zrobią jakiś SUPER extra event i wszystko wróci do normy i znowu poczujemy te świetne komiksowe klimaty!!

  • TROJ@N

    Ichabodzie, zgadzam się z tobą całkowicie. Uważam, że zmiany status quo są czymś naprawdę dobrym, ale ważnym czynnikiem, który na to wpływa, jest to, że są czymś specjalnym, nie zdarzają się zbyt często, bo właśnie można je najbardziej odczuć wtedy, kiedy zdążyliśmy się przyzwyczaić do owego status quo. Gdy jesteśmy z nim zżyci, te zmiany mocniej “wyrywają” nas z naszej komiksowej strefy komfortu, a chyba o to chodzi. Drugą stroną tych ciągłych zmian jest, jak napisałeś, to, że przez ciągłe zmiany bohaterowie nie mają szans się rozwinąć, tak samo jest z fabułą, kiedy ciekawie zapowiadająca się historia jest nagle całkowicie niszczona kolejnym eventem.

  • Valtiel

    Jestem szczęśliwy z powodu sukcesu DC. Moja sympatia do tego wydawnictwa jest raczej specyficzna, ale ogromna. Wiąże się z Batman Beyond i TAS, które oglądałem w dzieciństwie i Vampire the Masquerade, którego estetyka i klimat wpłynęły mocno na mój gust związany z dziełami, których akcja toczy się mniej więcej współcześnie. Cóż, kocham DC za Batmana i pochodne tytuły. Zacząłem od Court of Owls, uwielbiam Batwoman mierzącą się z Alice i Religion of Crime… Wiadomo, też Red Hood, Suicide Squad i…bardzo podobają mi też niektóre inne motywy i postacie, Pandora i Question, Wotan, Vandal czy Faust. Ale fakt, że klimat Batmana tak mocno zdefiniował dla mnie czym multiwersum DC ”powinno być”, bardzo odrzuca mnie od reszty tytułów tego wydawnictwa. Zdaję sobie sprawę, ze to kwestia mojego zamkniętego umysłu, ale nie umiem się przełamać ;(
    Sprawa z Marvelem ma się kompletnie odwrotnie. Jasne, też ma ”wampirze” tytuły uliczne, spiski, sekretne stowarzyszenia, ale siła Marvela leżała dla mnie zawsze zupełnie gdzie indziej. W jakiejś niesamowitej kompatybilności uniwersów, niespotykanej u DC.
    Kupiłem Thunderbolts w WKKM, a teraz dowiaduję się, że w tej ekipie byli też później Frank Castle i Bucky. Nie wiem, jara mnie strasznie, jakie możliwości daje scenarzystom struktura świata Marvela. Moon Knight, Daredevil i Dracula vs. Doom, Magik i The Hand. I to może być do dupy, a może być genialne! Crossovery Marvela zawsze budziły we mnie wewnętrzne dziecko i cieszyłem się jak nie wiem na różne – sensownie i ciekawe – eventy.
    Smutno mi patrzeć, jak częściowo z powodu tego, co uznawałem za największą zaletę wszystko zaczyna się psuć i fabuła Civil War zmierza donikąd i nie wiadomo już co zrobić z tym wszystkim… Nie podoba mi się, jaki wpływ zaczynają mieć filmy i seriale na cykl wydawniczy. Doprowadziły (czasem wraz z wyborem scenarzystów, z tego co w Comics Weekly mówiliście) do najgorszego eventu i tej dziwnej rozpiski.
    Ja nie pamiętam tego wielkiego komiksowego kryzysu, który prawie zrujnował oba wydawnictwa (tak? Było tak? Słyszałem takie mroczne rzeczy…) i nie wyobrażam sobie tego scenariusza dla Marvela, ale… Boje się. Przede wszystkim większej ilości zmian tylko po to, by promować filmy i seriale kosztem logiki i szacunku do czytelnika.

  • dorel

    Nigdy nie lubiłem Marvela. A to ciągłe zabijanie postaci, czy poprawność polityczna na siłę (rak piersi u Thora, serio?) to już przeginka.

    • Valtiel

      Jaki jest związek między poprawnością polityczną a rakiem piersi…?

      • dorel

        Patrzcie jacy jesteśmy fajni, nie dyskryminujemy w naszych komiksach czarnych, azjatów, a na deser kobiet z rakiem piersi, wisienka na torcie. Już za chwilę będzie ktoś z parkinsonem albo alzheimerem, do tego czarny gej z żydowskimi korzeniami.

        • Piotr Górski

          Mylisz poprawność polityczną z wiernym odwzorowaniem społeczeństwa. USA to kraj w 100% imigrancki i przez to diabelnie zróżnicowany. Azjaci i kobiety z rakiem piersi niestety się zdarzają, więc nic dziwnego, że są w komiksach. Dziwnym by było gdyby występowali w nich tylko zdrowi, biali 30- latkowie ;]

          • Marek

            “Azjaci i kobiety z rakiem piersi niestety się zdarzają” niefortunnie wyszło z tymi “niestety azjaci” :)

          • Piotr Górski

            Zamierzona gra słów, aby wskazać bezsens nacjonalizmu, rasizmu, szowinizmu itp. w komiksie.

        • Raka to dał mi ten komentarz, żegnam.

  • Piotr Górski

    Popieram… A na mojej liście zakupów na przyszły tydzień New Avengers, Ultimates, Logan, Karnak, Thor, Black Panther. Jak to jest, że Marvel lami a dostanie 90 zeta przy 22 na Titans i Nightwinga od DC… Magia komiksu :D

  • Sadamu

    Ja ostatnimi czasy postanowiłem odpocząć od komiksów Marvela. Zaczęło mnie irytować wymienianie na siłę starej gwardii. Fakt faktem niezbyt oni zróżnicowani ale to są postaci dla których ja osobiście czytałem komiksy. Plus nadchodzący koniec mutantów, X-men to była moja ulubiona seria, raczej przypieczętuje moje przejście na stronę DC, które mnie zainteresowało Rebirth’em

    • Marvel ostatnio opublikował listę komiksów na październik i serie z X-Men będą wychodzić normalnie. Najwyraźniej zmienili zdanie albo celowo chcieli wywołać kontrowersje.

      Czemu trzeba “przechodzić” na jakąkolwiek stronę? Po co w ogóle bawić się w jakieś “strony”?

  • MarcinK

    Pamiętam jak byłem w wieku który można było zliczyć na palcach u rąk i
    jakoś przypadkowo dostałem w swoje ręce komiks X-MEN. Zrobił na mnie
    ogromne wrażenie, czytałem go po kilka razy, zafascynowany poprosiłem
    rodziców o wiecej. Skończyło sie na tym, ze uznali, iż jestem na to za
    młody.Kupili kaczora Donalda… Potem wpadłem na batmana i tak zostało. Mimo, ze jestem fanem DC nadal mam sentyment do Marvela, co jakiś czas zerkam by sprawdzić co się dzieje.
    Nie powiem nic odkrywczego, moim zdaniem Marvel zaczął przypominać
    Hollywood,bazuje na skandalach, śmierci itp. Trochę się pogubili, szkoda bo ten
    dzieciak nadal we mnie tkwi i jest głodny komiksowych wrażeń.

  • Jsatrzab

    Jako fan Inhumans, który swoją przygodę z komiksami zaczął całkiem niedawno cieszę się, że w aktualnym uniwersum jest miejsce dla tej rasy, i mam nadzieję że to miejsce nie zniknie za parę miesięcy. Dużo ludzi zarzuca Marvelowi że na siłę pcha Inhumans na świecznik a o X-men chce zapomnieć. Chciałbym zauważyć że Inhumans są w uniwersum Marvela od ponad 50 lat, i od zawszę byli częścią dużych eventów, często będąc na pierwszym planie. Inhumans są bardzo ciekawą rasą, z wieloma ciekawymi postaciami i masą ciekawych historii do opowiedzenia, więc należy im się trochę miłości. Mam nadzieję że Death of X pokaże, że w uniwersum Marvela jest miejsce zarówno dla Inhumans jak i X-men oraz, że po tym mini-evencie powrócą zarówno serie X-menów jak i druga seria Inhumans.

  • Jakub Kuśmierski

    DC, a Marvel to dwie nieustannie rywalizujące firmy, jeszcze jakieś 9 miesięcy temu powiedziałbym, że to marvel jest lepszy i ciekawszy, lecz to uległo zmienia. Dlaczego? zaraz wytłumaczę.
    Wstęp: Gdy kupiłem pierwsze tomy DC, z marvelem byłem zapoznany od dawna. Przeczytałem 28 tomów wkkm (41-68), zacząłem zbierać Marvel Now od Egmontu i czytać na marvel Unlimited, natomiast DC znałem ledwie z filmów i paru gier, uważałem, że Superman jest nudną nie mającą nic ciekawego do zaoferowania postacią, a jedyna jaka mnie interesuje z tego wydawnictwa to Flash, dzięki serialowi. Kupiłem Sprawiedliwość i Kryzys Tożsamości, te komiksy nie zmieniły mego punktu widzenia, ale chciałem, przez nie poznać więcej DC. Kolejne tomy wpadały w moje ręce przez cały rok od nowego dc comics, przez jakieś starsze tomy po DC Delux i z czasem polubiłem te postacie natomiast w marvelu, którego nadal czytałem zacząłem dostrzegać wady jak zbyt częste wypuszczanie jedynek, lub tworzenie zbędnych i nudnych eventów. W taki sposób powoli zacząłem się przekonywać do DC Comics, które miało mi więcej do zaoferowania i jeszcze stwożyło całe to DC Rebirth, którego koncept ogromnie mi się spodobał i nie mogę się doczekać, znaczy mam nadzieję, że kiedyś zostanie ono wydane w Polsce.
    Marvel rozczarowuje: Ostatnimi czasy dostałem w swoje ręce więcej słabych komiksów z tego wydawnictwa, racja bywają też dobre serie(m. in. The Amezing Spider-Man, albo nowy kapitan ameryka, ale on jest trochę niszczony, poprzez słaby event, który teraz trwa). Właśnie Civil war II, próbowałem czytać, trzy pierwsze numery za mną, ale nie wiem czy chce dalej to kupować, wciąż mam nadzieję, że cały czas może to zaskocz, ale nie sądzę. Widzę jak marvel nie ma pomysłu, w którym kierunku podążać najpierw pisze jedną serię, a potem event i zaczyna ją od nowa, zabawne jest to wtedy, gdy nic się nie zmienia i wątek jest kontynuowany, ale gdy jedna seria się dopiero zaczęła i nawet nie pozwolono się jej rozwinąć tylko przerywa ją się i zaczyna od nowa zakopując to co zrobił np 6 numerów poprzedniej serii, to po prostu boli. Jeszcze jedną porażką jest robienie drużyn ludzi o jednym kolorze skóry. Co to jest jakaś segregacja rasowa. I nie mam nic do robienia takich drużyn, ale raczej wygląda to tak jakby ktoś na szybko powiedział, że od teraz Luke Cage i Black Phanter mieli być w jednej serii i to natychmiast, przez co historia będzie słaba, oczywiście może wyjść z tego coś fajnego, ale chyba wolę czytać naturalnie wynikające z siebie historie niż takie wymuszanie na siłę. Tak samo jest z tym, ze po smierci Warmachinea, cierpią tylko czarne postacie, a czemu nie Tony, czemu nie Capitan Marvel, czemu nawet nie ktokolwiek kto go lepiej znał, a tu jakaś Storm. jak dla mnie na to nie ma wytłumaczenie, tak samo jak na akcję z Banerem w #3 zeszycie Civil war II.
    DC wygrywa: Rebirth daje fanom to czego chcieli, chcieli białego Wally’ego Westa, dostają go, chcieli starego Olivera Queen’a, mają go chcieli, chcieli powrotu Teen Titans, mają to, itd. Jednocześnie nie przywracają tego co spowodowałoby zniszczenie czegoś co w New 52 podobało się czytelnikom. Świat DC zaczyna znowu żyć pełnią życia a znajome postacie, które po Flashpoint’cie zmieniły się na niekorzyść wracają do dawnych charakterów i form. Cała ta inicjatywa jest lepsza niż to co robi Marvel, jednak jako, że mam do niego sentyment to wierze że nas zaskoczy jak DC, które robi to świetnie. Nie mogę w to uwierzyć, ale wolę Ligę Sprawiedliwości od Avengers. Superman to w tej chwili jeden z fajniejszych superbohaterów, których znam, a jest ich sporo.
    Podsumowanie: Marvel, a DC, dwa wydawnictwa, które ze sobą rywalizują od dawna, w sprzedaży wygrywa Marvel, lecz mam nadzieję, że to niebawem się zmieni. Oczywiście Marvel przywraca Richarda, którego jestem fanem, ale to niewiele w porównaniu z tym, że DC pisze ciekawsze historie. Oczywiście jak już wspominałem, mogą one wciąż zaskoczyć, lub okazać się po prostu dobre, a jeśli to się nie uda, to cóż cały czas możemy liczyć na zmianę kierownika i nowe świeższe podejście. Na chwilę obecną lepsze jest DC, ale przecież to się może zmienić, ja bym wolał gdyby nie trzeba było porównywać tych wydawnictw i cieszyć się z historii zawartych w obu. NIestety obawiam się jeszcze jednej rzeczy w Marvelu, że skopiują Rbirth. Teraz wypychają młodszych bohaterów, a potem zrobią jakieś Reborn tych starszych, ale wtedy moje nadzieje na lepsze wielkie historie chyba legną w gruzach i porzuca na jakiś czas Marvel.

  • adrian trela

    Jako dziecko (haha teraz mam 30 lat) istniał dla mnie tylko Marvel. Tm-semic zrobił swoje :) DC w tamtym okresie mnie wogóle nie interesowało. Uważałem, że Marvel ma lepszych bohaterów jak i lepszych rysowników i lepsze historie. No i trzymałem się tego zdania latami. Jak troszkę podrosłem to zacząłem kolekcjonować amerykańskie zeszytówki. Oczywiście Marvel. Przez lata jednak zacząłem odchodzić w kierunku innych wydawnictw tych większych jak i mniejszych niezależnych. Głównie wynikało to z tego, że kierowałem się ciekawością historii czy innymi świetnymi rysownikami. Hobby w końcu z dziecięcej fascynacji bohaterami Marvela przerodziło się w prawdziwą miłość do komiksu jako sztuki :) Jednak wciąż na bierząco byłem z Marvelem w tym samym czasie wgłębiając się w DC, Image, Dark Horse i niezależne wydawnictwa :) No i tu się zaczeło to, że zacząłem odchodzić od Marvela… czemu? Napiszę stopniowo (może nie w kolejności) co z miłość do wydawnictwa przerodziło się w niechęć a potem całkowite odrzucenie tego universum :(
    1. Co rok olbrzymi crossover po którym NIC nie miało już nigdy być takie same. Jak się okazywało wszystko wracało do normy jak sprzed a miliony zabitych się nie liczyły a miasta były idealnie odbudowywane… ok.
    2. Ciągłe wznawianie serii. Jedynki…
    3. Zabijanie bohaterów by po jakimś czasie mogli ponownie powrócić. Patrz Nightcrawler czy Cable.
    4. Venom!!!!! Venom był moją ulubioną postacią z dzieciństwa. Jakoś do 2000 roku dobrze mu się miało. Venom=Eddie Brock!!!!! Najpierw Eddie i obcy zostali rozdzieleni. Potem obcy zaczął wyglądać jak coś z filmu “Thing” a potem zaczął skakać od jednego właściciela do drugiego. To już nie był ten sam Venom!!!! Ale to mogłem jeszcze przeżyć mimo, że zupełnie odciąłem się od historii z nim.
    5. One More Day…
    6. Wydania zbiorcze. Marvel był na tyle leniwy, że ładował okładkę z pierwszego lepszego komiksu. Podpinał pod to 5 różnych niezależnych historii i nazywał wydanie tytułem jednego z nich. Przedrukowywali wszystko jak leci a wolne miejsce dobijali historiami lub biosami bohaterów zupełnie nie powiązanymi z głównym wydaniem (ok DC obecnie podobnie robi). Nie pamiętam dokładnie tytułu ale potrafili z okładki z paru zeszytówek zrobić jedną okładkę i nazwać to np (teraz wymyślam). House of M Fantastic Four a wewnątrz historie z HOM np. x-men, spider-man itp.
    7. Jedna grupa miała mase tytułów np. Avengers w nazwie było w masie tytułów jednocześnie!!!!!!
    8. Wolverine pojawiający się niemal w każdym komiksie i mający mase serii dziejących się równolegle…
    9. Point One… totalny retcon. Odmłodzenie bohaterów i powiedzenie czytelnikowi, że wszystkie poprzednie historie nawet z lat 60tych działy się krótkim czasie paru lat do tyłu. Zatem w FF#1 gdzie pojawił się po raz pierwszy Mole Man były już telefony komórkowe i internet.
    10. Ostatnie i najgorsze chyba. Secret Wars!!!!!!!! Myślę, że dobrze to zrozumiałem. Wszyscy terażniejsi bohaterowie z ziemi 616 i innych rzeczywistości zostają przeniesienie na planete Battleworld gdzie mają ze sobą walczyć. Do tego nie tylko z różnych rzeczywistości ale z różnych punktów czasowych danej ziemi np. X-men z Inferno czy X-tinction Agenda!!!!!! WTF?????? Zatem teoretycznie pojawia się tam np. Wolverine, który został wykradziony z walki z demonami, obok Wolverine walczący z Forge???? Zatem skoro wogóle zostali wzięci z tamtego punktu w czasie to jak potem wrócili do swojego czasu by dalej po Inferno była historia np. X-tinction agenda itp????? Fuck!!!!!
    Ok crossover się skończył i co? Wszyscy zostali na battleworld, który stał się nową ziemią i mamy zlepek bohaterów z różnych czasów i rzeczywistości. Fuck.
    A co z mieszkańcami danych planet z których miasta i bohaterowie zostali wzięci? A kij z mieszkańcami i miastami. Co z całymi innymi obiektami kosmicznymi w ich rzeczywistościach? A Mephisto, Thanos, Eternity, bogowie itp? Teraz nowa planeta ma nowe te postacie? Gdzie są te postacie z 616???????
    Czyli mamy battleworld jako nowa ziemia i wszystkie rządy sobie radzą. Ludzie żyją jak nigdy dotąd w miastach, pracują, ślą sobie listy do rodziny na drugi koniec świata jak przed SW i jest ok????? Fuck!!!!!!!!!
    Właśnie Secret Wars przeważyło i odsuneło mnie całkowicie od Marvela.

  • Staszek Muszynski

    Ja w dzieciństwie śledziłem w miarę ograniczonych możliwości Marvela i wydawał mi się o wiele ciekawszy od DC.
    W okresie pierwszego Civil Wara śledzenie Spider-Mana sprawiało mi dużo frajdy i wg. mnie był to jeden z najciekawszych okresów tego bohatera – zwłaszcza w następującym po nim arcu Back in Black.
    Wszystko diabli wzięli od razu po tym (i to dosłownie).
    Od tego czasu ile razy próbowałem dawać szansę Marvelowi to kolejne wydawane przez nich historie wydawały mi się krokiem w tył względem tego co było – a postacie stawały się coraz bardziej wyprane z jakiegokolwiek charakteru.

    DC wprowadzając New 52 zrobiło podobny zabieg, jednak same w sobie publikowane przez nich historie okazały się od tego okresu dla mnie o wiele ciekawsze i różnorodniejsze, a Rebirth poszedł w kierunku powrotu do dziedzictwa, które zapowiada o wiele ciekawszą przyszłość rozwoju historii postaci tego wydawnictwa.

  • Pingback: DC Comics znowu na szczycie – IHBD()

  • Pingback: Komiksy DC – co to jest Rebirth i czy warto to sprawdzić – IHBD()

Navigate