Cumberbatch jako Dr Strange i Reynolds jako Deadpool – jestem za!

Wczoraj ogłoszono odtwórców ról głównych w adaptacjach komiksów, na które bardzo czekam – pozwólcie zatem, że krótko odniosę się do tych wyborów i pojaram się trochę publicznie, no bo cytując klasyka, czasami człowiek musi.


I wiem, coś ostatnio zrobiło się monotematycznie z tymi adaptacjami komiksów, ale cóż – taki gorący okres, że co chwilę pojawia się interesujący news a to z obozu Marvela, a to Warner Bros, a to Fox. A pewnie będzie tylko gorzej, biorąc pod uwagę, ile premier przed nami w kolejnych latach.

Ale do rzeczy!

Zatem zacznijmy od mimo wszystko najważniejszego newsa – przynajmniej dla mnie. Mamy wreszcie papieża Doctora Strange’a. W Sorcerera Supreme wcieli się Benedict Cumberbatch, którego przedstawiać chyba nie trzeba. A jeśli trzeba, to proszę – był już słynnym angielskim detektywem, nadczłowiekiem z kosmosu, smokiem i Stephenem Hawkingiem. Ma też dziwną twarz, charakterystyczny głos i pokaźne grono fanek. I nadaje się do tej roli znakomicie.

ben

Nie powiem, zdziwiło mnie trochę, że gdy zalinkowałem na Facebooku do informacji o potwierdzeniu udziału Cumberbatcha, to zapanowała jakaś żałoba w komentarzach i było sporo głosów negatywnych co do tych wieści. Nie mam pojęcia czemu tak jest, szczerze. Benedict jest dobrym aktorem, który co prawda do tej pory z mieszanym szczęściem wybiera sobie role, ale nawet w słabszych filmach wypada dobrze.

Ma odpowiednią prezencję i głos do obsadzenia tak specyficznej roli – mowa tu w końcu o facecie z wąsami i kiczowatym naszyjnikiem, regularnie noszącym absurdalnie wyglądającą pelerynę (oczywiście wizerunek filmowy może być nieco inny, ale no właśnie – nic jeszcze nie wiemy). Naprawdę potrzeba tutaj głębokiego głosu Cumberbatcha, żeby to wszystko trzymało się kupy i byśmy nie oglądali faceta w przebraniu karnawałowym, tylko prawdziwego Socerera Supreme.

jaq
ewan
ben1

Choć np. przekonywali mnie też Ewan McGregor czy Joaquin Phoenix w tej roli (ten drugi sam się wykluczył z wyścigu), to nie wiem czy z wąsikiem a la gwiazda porno z lat 70-tych i swoim niezbyt pokaźnym wzrostem (Cumberbatch jest wyższy o jakieś 10 cm od obu panów) dali by radę się odnaleźć w takiej roli. A Cumberbatch ma coś takiego w sobie (to pewnie ta dziwna twarz), że granie przerysowanych, wyniosłych bohaterów wychodzi mu szczególnie dobrze.

Podsumowując – jego predyspozycje aktorskie, prezencja i charyzma sprawiają, że ja jestem z tego wyboru bardzo zadowolony. Tym bardziej, że to też dobra inwestycja dla samego Marvela – Cumberbatch może nie jest jeszcze aktorem, którego nazwisko ściąga miliony widzów do kina, nie ma renomy Roberta Downey Jra, ale to bardzo popularny aktor właśnie wśród ludzi, którzy w pierwszej kolejności pobiegną na ten film do kina – czyli właśnie młodych, zainteresowanych popkulturą, stałych bywalców sieciowych społeczności i tak dalej. Dla mojego pokolenia nazwisko “Cumberbatch” jest szalenie popularne i pewnie to też miało znaczenie przy castingu – tym bardziej, że mowa tu o dość ryzykownym projekcie.

strange

No właśnie, cieszy mnie strasznie, że Kevin Feige wspomniał o tym, że to będzie komiksowy Strange, czyli obecna będzie magia, inne wymiary i tak dalej – a zatem obędzie się bez niepotrzebnego urealniania tego konceptu i rezygnowania z wprowadzania elementów nadprzyrodzonych do MCU. Miło mieć świadomość, że studio tak wierzy w swoje postacie, ze nie chce ich wcale kastrować z tego co w nich najfajniejsze. Wiecie, tak jak konkurencji zdarzało się robić…

W każdym razie znacie już moją opinię – chętnie poczytam Wasze. Tylko zamiast jęków “CZEMU ON?” poproszę uzasadnienie dlaczego Benedict się nie nadaje, inaczej nie czytam. ;) A tak całkiem serio – mam trochę wrażenie, że ten zawód, jaki wczoraj przebiegł przez komentarze bardziej bierze się z tego, że mieliście innego kandydata i ten nie wygrał, aniżeli z tego, że Cumberbatch taki kiepski. A może macie go już po prostu za dużo? Nie mam pojęcia, dajcie znać.


Druga decyzja castingowa to Ryan Reynolds jako Deadpool – to jeszcze nie jest w 100% potwierdzona informacja, ale coś mi mówi, że to jedyna opcja, jaką rozważa studio. Formalność.

I dobrze. Serio. Wiem, że Reynolds nie ma najlepszej opinii po występach w X-Men Geneza: Wolverine czy Green Lantern, ale… nie uważam, by był winny klapie tych filmów. W Genezie, zanim jeszcze zaszyli mu usta, był chyba najjaśniejszym punktem tego syfu i widać było, że całkiem nieźle odnajduje się w swojej roli. W Green Lantern… cóż, ten film był porażką pod każdym możliwym względem, tam nic nie wyszło dobrze, więc zapomnijmy o nim.

Teraz prawdopodobnie przyjdzie Reynoldsowi zakładać maskę na całą twarz i nawijać jak potłuczony niczym na Deadpoola przystało. Bo nie przyjmuję do wiadomości, by filmowy Deadpool miał się różnić pod tym względem od oryginału. Dlatego tak naprawdę wiele będzie zależało od scenariusza, Reynolds sobie śmiało poradzi ze swoja zamaskowana postacią. Za nim przemawia też fakt, że sam jest fanem komiksów i zawsze fajnie zobaczyć aktora-fanboja w takiej roli, szczególnie jeśli scenarzyści tym razem dadzą mu się wcielić w prawdziwego Deadpoola, a nie kiepska podróbkę. A jak dobrze się bawił Ryan Reynolds przy nagrywaniu samego głosu do tego testowego fragmentu, który swego czasu obiegł internet, to chyba nie muszę mówić – to widać.

W ogóle jest to taki typ aktora, który mnie strasznie irytuje. Nawet nie wiem czemu, po prostu go widzę na ekranie i od razu wzbudza u mnie irytację. I cholera, to jest właśnie idealny Deadpool – wygadany, irytujący, bezczelny, robiący wrażenie, jakby strasznie chciał dostać po zębach od byle kogo. Dokładnie jak Reynolds na ekranie, za każdym razem, gdy go widzę.

wade

Tak czy siak, uważam, że Ryan Reynolds naprawdę zasługuje na szansę odkupienia win i zamazania trochę tych ról w słabszych filmach. Wszystko w rękach scenarzystów, bo o jego formę się specjalnie nie martwię – jeśli stworzą zabawny, wypakowany gagami i akcją film, to atmosfera się pewnie udzieli i obsadzie. Martwi oczywiście to PG-13, no ale to było do przywidzenia – takie mamy realia, filmy wówczas zarabiają znacznie więcej, trzeba z tym żyć. Deadpool wciąż może być zabawną lekką historią z niezamykającym się głównym bohaterem.

I ponownie, dajcie znać co myślicie o tej decyzji – a jeśli nie Reynolds, to kto? Jak zapatrujecie się na ten film Deadpoolu? Ja ciągle naiwnie wierzę, że Fox tego nie zepsuje i wystarczająco jasno im powiedziano, że fani nie chcą kombinowania przy tej postaci. No ale – zobaczymy.


Tekst dopełniam jeszcze jedną informacją potwierdzoną – rolę Jessiki Jones (z serialu o tym samym tytule produkowanego aktualnie dla Netflix) dostała Krysten Ritter, natomiast plotki mówią, że Lukem Cagem zostanie Mike Colter. Oboje mi pasują wizualnie, ale nie wiedziałem ich nigdzie w akcji, Skłamałbym też, gdybym powiedział, że jakoś mocno mnie interesują postacie Jessiki i Luke’a (choć czytałem Alias Bendisa i było kapitalne), więc w tym przypadku zachowam po prostu optymizm.

alias
Clipboard22

Tydzień castingów, nie ma co. Najpierw potwierdzono aktorski skład Suicide Squad, potem Dr Strange’a i seriali Netflix. Czekam na wasze głosy w dyskusji, dajcie znać jak wam się podoba wybór Reynoldsa i Cumberbatcha (lub nie) oraz dlaczego. W sumie piszę ten tekst głównie jako głos rozpoczynający dyskusję – po prostu mam ochotę poczytać wasze komentarze. ;)

  • Wiem, że Cumberbatch był Alanem Turingiem, ale Stevenem Hawkingiem? o.O

  • Grzegorz Koszałka

    Deadpool przykuj moją uwagę nie tym, że nawija do bandziorów po hiszpańsku, ale śpiewaniem utworu Gwen Stafani “Holloback Girl”. Widać, że ma niezłą frajdę spuszczając łomot złoczyńcom, więc tylko czekać, aż pojawi się na ekranie kin. Ryana Reynoldsa kojarzę z komedii “Wieczny student”, więc o poczucie humoru Deadpoola jestem spokojny.

    Co do Benedicta Cumberbatcha jako Dr. Strange’a to nie ukrywał, że moim faworytem do tej roli był Mads Mikkelsen, który był pierwszym typem Marvela do tej roli. Co do Ewana McGregora to pewnie by sobie poradził z tą rolą, ale jakoś za bardzo kojarzy mi się z Obi-Wan Kenobim. Joaquin Phoenix natomiast zawsze w świadomości ludzkiej zostanie Commodusem.

  • jednorozcosc

    tak jak pisałam na fb: lubię go ale wcale nie chciałam go w tej roli. rozumiem ze sie nadaje i odszczekam pewnie wszystko jeszcze w kinie, ale męczy mnie masa hype’u, przez co wydaje się ze gra wszędzie, i ten hype tylko sie pogorszy jeśli w 2016 będzie i Dr Strange i nowy Sherlock. jestem pewna ze sobie poradzi ale moim typem był wyłącznie Joaquin Phoenix.

  • Dancap

    Ja się mimo wszystko będę trzymał, że dla mnie
    Dr Stranga powinien zagrać Aidan Gillen. Dla mnie idealny aktor do tej postaci i dodatkowo wizualnie dużo nie trzeba byłoby zmieniać. Coś jak Robert Downey Jr dla Iron-mana. Dlatego dla mnie ta decyzja jest zła mimo, że lubię Cumberbatcha i faktycznie jest dobrym aktorem to mojego wyobrażenia Dr. Stranga i sposób grania Gillena idealnie do siebie pasują.

  • W tym testowym filmiku o Deadpoolu Reynolds nie użycza tylko głosu ale i całego ciała, bo filmik jest kręcony w technologi motion capture, w sieci można znaleźć zdjęcia z planu zdjęciowego :)

  • Fi5heR

    W artykule jest złe zdjęcie aktora przymierzanego do roli Luke’a Cage’a. Na zdjęciu jest Lance Gross, a nie Mike Colter.

    Co do Cumberbatcha mnie jego wybór cieszy, bo charyzmy i “wierności” marce na pewno odebrać mu nie można (czego nie można było być pewnym u Phoenixa). Niemniej rozumiem głosy zawodu, bo Cumberbatcha jest teraz wszędzie pełno. Oby się za szybko nie przejadł…

  • Jaskier

    Dobre niusy.

    Reynolds w GL jako jedyny składnik tego jakże nudnego filmu dawał radę. Bycie cwaniaczkiem na ekranie mu zawsze wychodzi (może po prostu jest sobą?).
    Benedict Cumberbatch zawsze spoko. Z powodów wymienionych przez Ciebie w tekście.

  • Oj,jakże popularna w mych kregach opinią jest to, że benedict to dobry aktor, ale wszyscy się boja napływu szerlokowego fandomu z tamblera do fandomu komiksow i mcu. Brzmi absurdalnie. Ale mniej, jak już się zetknie z najgorszym okoloszerlokowym syfem.
    nie mówiąc już o syndromie lodowki, z której zaraz mi ten brytyjski aktor wyskoczy D: a przeciez go lubię

  • ThomsonX

    Benedict to niby dobry aktor ale zupełnie nie pasuje mi do tej roli. Przede wszystkim wyglądem. Pasuje do tej roli wizualnie jak Scarlet Johanson do roli Iron Mana (gdyby go grała). No i odczuwa się, że wszędzie go pełno, jest aż irytujący. Coś jak z Tobą, kiedy widzisz Reynoldsa ;) Takie moje zdanie.

  • MarvelMan

    Aktor który gra Sherlocka z serialu będzie grał Doktorka…nie znam aktora ale muszę o tym powiedzieć znajomej, ogląda serial i ciekawi mnie jej reakcja.
    A co do Raynolda- jestem za, przed tą beznadziejną mutacją w Genezie bardziej przypominał tego komiksowego, jeśli nie zrobią z tego całkowitej psychodramy w której bohater spiera się ze światem i inne bzdety wszystko powinno się udać. FOX! Ma być absurd, humor i chimichangi

  • Addi

    Nie rozumiem, skąd u ludzi to przekonanie, że Cumberbatch (albo Downey Jr) to dobry aktor. Zgadzam się, może być dla wielu atrakcyjny, przystojny, interesujący itp. Ale ktoś, kto każdą rolę gra tak samo NIE JEST dobrym aktorem.

    • Nie rozumiem, skąd u ludzi przekonanie, że RDJ gra każdą rolę tak samo tylko po obejrzeniu jego kreacji Starka i Holmesa…

Navigate