Minęło już trochę czasu od startu nowego-starego uniwersum Marvela po Secret Wars. Wiemy, że Franklin Richards razem z tatą Reedem i Molecule Manem zabrali się za odbudowanie całego multiwersum, które póki co wygląda zasadniczo… prawie tak samo jak stare. Znalazło się parę zmian, które trudno było wyjaśnić inaczej niż „yyyy, Secret Wars było”, pewne postacie zostały wykopane poza nawias, a inne wypchnięte na pierwszy plan.

all-new-all-different-marvel

…I od jesieni będziemy mieli kolejne zamieszanie zastanym stanem rzeczy, bo Marvel szykuje nowe serie i nowe status quo po zakończeniu obecnie trwającego eventu, Civil War II. Wygląda więc na to, że All-New All-Different oznacza w przypadku obecnie wydawanych serii mniej więcej „ten sam manewr który robimy w zasadzie co roku”. Choć oczywiście włączenie paru elementów z byłego już uniwersum Ultimate do „głównego” świata to już nieco grubszy kaliber zmian.

298b98cbf3a5b38cdbdd914866e9437eW każdym razie, jeśli rozważacie sprawdzenie sobie jak wygląda CAŁKIEM NOWE I INNE UNIWERSUM MARVELA, to uważajcie, żeby się nie rozczarować. To ciągle mniej-więcej to samo, co znacie choćby z komiksów wydawanych teraz w Polsce przez Egmont, tyle że te kilka eventów, parę lat i wiele zmian status quo później.

Postanowiłem zatem stworzyć konkretną listę tych ważniejszych komiksów, jakie obecnie wychodzą, razem z moim komentarzem i uwagami. Powinno Wam to dać do zrozumienia, które komiksy wypadły dobrze, a które wręcz przeciwnie – co mam nadzieję przyda się zarówno jeśli chcecie sięgnąć po którąś z tych pozycji tu i teraz, jak jeśli czytacie Marvel Now po polsku i chcecie wiedzieć co się zdarzy potem albo jakim tytułem warto będzie się zainteresować za te sto lat, kiedy pojawi się na polskim rynku.

Do listy wybieram komiksy „ważne” – czyli takie, które sprzedają się dobrze, są istotne dla całego uniwersum, opowiadają o znanych i kojarzonych postaciach czy mają „wsparcie” w postaci filmów czy seriali. Nie oznacza to, że są to komiksy najlepsze – o nich jeszcze niebawem coś na blogu będzie, bowiem w większości są to tytuły i wiele „mniejsze”, balansujące sobie gdzieś na granicy anulowania. Dzisiaj jednak pomówmy o flagshipach.

Och, a na koniec będą też komiksy do wzięcia. ;)


AVEN2015001-DC11-b104cAll-New All-Different Avengers

Jakoś tak to sobie Marvel wymyślił, że ciągle nie mamy ekipy Avengers, którą można by uznać za tę „główną”. Avengersom Waida jest chyba do tego miana najbliżej, choć roster jest dość nieortodoksyjny, a i nawet kontrowersyjny. Nowy Captain America, nowa Thor, Vision z wymazaną pamięcią, do tego banda dzieciaków (Nova, Spider-Miles i Ms Marvel). Tylko Iron Man wyda się mniej zorientowanym czytelnikom starym znajomym na tej imprezie. Seria jest lekka, przygodowa, mamy sporo pojedynków na supermoce, podróże w kosmos i jak się można domyślić, masę teen dramy. No nie jest to nic co zachwyci kogokolwiek, ale chemia między tą armią starszych i młodych żółtodziobów robi się coraz lepsza, a i luźny, niezobowiązujący charakter tego komiksu sprawia, że zwykle sięgam po kolejne zeszyty bez zastanowienia. Świetna opcja dla początkujących, którzy nie chcą wskakiwać na głęboką wodę. Szkoda, że pewnie po Civil War II się to skończy.

4806935-uncanny_avengers_1_cover

Uncanny Avengers

Druga ekipa, która aspiruje do miana tych najważniejszych Avengers, a która wywodzi się z Unity Squad – ten być może kojarzycie z wydanego teraz w Polsce Uncanny Avengers Ricka Remendera. Gerry Duggan, który pisze ten komiks, do porozumienia mutantów i ludzkich superbohaterów dorzucił jeszcze Inhumans, a konkretnie jedną przedstawicielkę – Synapse, która jest zupełnie nową postacią, więc nie martwcie się, jeśli nie wiecie kto to do cholery jest. Poza tym w składzie mamy Steve’a Rogersa (któremu ostatnio się odmłodziło), Quicksilvera, Doctora Voodoo, Rogue, Johnn’yego Storma z F4 i Deadpoola. Potem dołączył też Cable, dzięki czemu już nie jest tak głupio mówić o Unity Squad mającym w składzie tylko jedną Inhumankę i jedną mutantkę. Jak można się domyślić po tej barwnej grupie, seria lawiruje między typowym, absurdalnym superhero a komedią, dzięki czemu czyta się to naprawdę przyjemnie.

Avengers_Standoff_Assault_On_Pleasant_Hill_Alpha_Vol_1_1_TextlessDo tego widać, że ta ekipa jest dość istotna w kontekście całego uniwersum – odgrywała sporą rolę w evencie Standoff, to na łamach tej serii powraca Hank Pym/Ultron, do tego powoli rozwija wątek Red Skulla, prominentny także w nowej serii Captain America: Steve Rogers, która jakis czas temu narobiła sporo szumu. Ciągle mam jednak wrażenie, że zwyczajnie brakuje miejsca na lepsze zaprezentowanie bohaterów i ich interakcji – taki Johnny Storm czy Voodoo są wiecznie na drugim planie. Z drugiej strony swietnie się w to wszystko wpisali Deadpool czy Cable, a to wciąż jedyna okazja by sledzić losy Quicksilvera czy Rogue, którzy maja przecież sporo fanów. Z mojej strony jednak wciąż kciuk w górę, choć nie bez obiekcji.

Poza tymi tytułami, wychodzi jeszcze New Avengers, luźna i pełna humoru seria Ala Ewinga, którą mogę polecić, o ile przetrawicie koszmarne rysunki Gerardo Sandovala. Opowiada on o drużynie Avengers pod wodzą Sunspota, której przeciwnikiem jest m.in. pochodzący ze świata Ultimate Maker, czyli alternatywny Reeed Richards.

Extraordinary_X-Men_Vol_1_1Extraordinary X-Men

Główna seria z mutantami w roli głównej próbuje podjąć temat naprawdę ciężkich czasów, jakie nastały dla nosicieli genu X. Chmura Terrigenu, gazu, który daje supermoce Inhumans, dla mutantów oznacza chorobę, sterylizację albo śmierć, w związku z czym nasi X-Men pod wodzą Storm założyli bezpieczne schronienie w… limbo (taki piekielno-podobny wymiar) i tam pomagają swoim pobratymcom. W międzyczasie, poza Magik, Colossusem, Nightcrawlerem i Icemanem, do ekipy dołącza też młoda Jean Grey (ta z All-New X-Men Bendisa) i stary Logan (ten z Old Man Logan). Mamy więc naprawdę ciekawy skład, ale pierwsze zeszyty serii zbyt dużo uwagi poświęcają na wyjaśnianie wszystkiego, zbieranie drużyny i jakieś wątki nieprowadzące do niczego sensownego (pojawia się np. Mister Sinister tworzący inhuman-klona Cyclopsa…). Ostatnio nasi X-Men przenieśli się w czasie i walczą w przyszłości z Apocalypsem – i tę historię czyta mi się o wiele lepiej, wreszcie czuć tutaj klimat X-Men. Myślę, że znając umiejętności Jeffa Lemire’a, z czasem będzie tylko lepiej. I gdyby tylko kto inny to ilustrował, to byłoby pięknie. Dosłownie. Humberto Ramos pasuje tutaj jak pięść do nosa. Jeśli jednak chcecie być na bieżąco z mutantami, zamiast kiepskiego All-New i raczej nudnawego Uncanny, wybierzecie Extraordinary.

Uncanny_Inhumans_1_CoverUncanny Inhumans

Główna seria dla fanów Inhumans. Poznajemy tutaj lepiej cała gromadkę pod dowództwem królowej Meduzy – do tego wraca też długo nieobecny Black Bolt, a wśród inhumans obracają się też pracujący nad lekiem dla mutantów Beast czy majacy romans z Medusą Johnny Storm. Seria Charlesa Soule’a jest bezpośrednią kontynuacją Inhuman z Marvel Now, ale podszedłem do Uncanny bez znajomości poprzedniczki i wciąż czytało mi się bardzo dobrze – szczególnie pierwszy story arc, który jest kapitalny. Historia jest wspaniała, ilustracje Steve’a McNivena przepiękne, a całość naprawdę sprawia wrażenie wartej tego usilnego wypychania Inhumans na pierwszy plan. Potem niestety jest sporo słabiej, choć Soule to utalentowany scenarzysta i pewnie jeszcze nas czymś zaskoczy. I ponownie, jak w przypadku X-Men, to nie jedyna seria z Inhumans na rynku, ale All-New Inhumans będzie kompletnie niezrozumiałe bez znajomości Inhuman, natomiast Karnak czy Ms. Marvel są na tyle specyficzne, że nie ma co ich tutaj podawać.

4900436-01Ultimates

Ultimates byli swego czasu odpowiednikiem Avengers w uniwersum Ultimate – ta ekipa jednak nie ma z nimi nic wspólnego. To raczej zespół Avengers do zadań specjalnych. Jak specjalnych? Takich na skalę kosmiczną – jeśli szukacie komiksu z ekipą bohaterów, która nie tylko skacze po kosmosie, załatwiając Galactusowi makeover, ale i przekracza te bariery, lądując poza znanym mutiwersum, to sięgnijcie właśnie po Ultimates. W skład zespołu wchodzą praktycznie sami najpotężniejsi superherosi w unwiersum Marvela – Blue Marvel, Captain Marvel, Spectrum (czyli była Captain Marvel – śmiało mogli nazwać tę ekipę Marvels), America Chavez i – last but not last – niedysponujący może takimi mocami, ale superinteligentny i będący w posiadaniu zasobów technologicznych Wakandy Black Panther. Całość naprawdę realizuje swój cel w pokazaniu nam multiwersum Marvela w nieco szerszej skali, z innej perspektywy niż zazwyczaj.

Invincible_Iron_Man_Vol_2_1Invincible Iron Man

Przed startem All-New All-Different Marvel zapowiadano, że to będzie właśnie najważniejszy tytuł w ofercie Marvela, wokół którego budowane będzie uniwersum. I pierwszy story arc naprawdę dostarczył wszystko, czego można wymagać od serii z Iron Manem – była akcja, gadżety, masa humoru, kapitalne dialogi, do tego jeszcze spektakularny finał z… magią w roli głównej. Do tego poznajemy tutaj post-secretwasowe wcielenie Victora von Dooma, który wystartał powoli na jedną z moich ulubionych postaci w całym uniwersum. Do tego Brian Michael Bendis uparł się, by komiksowy Tony Stark był niemal stuprocentową kalką z filmowej interpretacji, co dla nowych czytelników będzie chyba dużym plusem. Ten scenarzysta ma jednak do siebie to, że komiks, który tworzy, może mu się „znudzić” i wtedy robi się przeraźliwie nudno – tak też stało się w historii drugiej, gdzie dobrnięcie do końca kolejnych zeszytów było dla mnie prawdziwą mordęgą. A po Civil War II seria się kończy i odradza tym razem z Riri Williams w głównej roli (tę młodocianą bohaterkę poznajemy zresztą właśnie w Invincible Iron Man).

GARGAL2015001-DC30-LR-872e8Guardians of the Galaxy

Guardians spotykamy na starcie w składzie, jaki pewnie fanom filmów wyda się dziwny. Nie ma Petera Quilla, jest za to Kitty Pryde z X-Men. Nie ma Gamory, jest za to The Thing z F4. Poza tym mamy także odmienionego wizualnie Groota, Agenta Venoma, Draxa i Rocket Raccoona. Potem do ekipy wracają jeszcze Star-Lord i Gamora. Problem w tym, że Brian Michael Bendis nic ciekawego z tym przerośniętym składem nie robi. Ani nasza grupa Gaurdiansów nie jest specjalnie interesująca, a relacje nie posuwają się do przodu, ani przeciwnicy nie nadrabiają, bo jeśli nic wam nie mówią imiona Hala the Accuser czy Yotat, to nie łudźcie się, że ich zapamiętacie po lekturze. Aktualnie od kilku zeszytów trwa historia o ataku na planetę więzienną Badoon i rozwlekanie tego dalej sprawia mi wręcz fizyczny ból. Szkoda, że jednak serią nie zajął się kto inny, bo Bendis chyba zupełnie stracił zainteresowanie jej pisaniem. Nie polecam, juz solowe przygody poszczególnych członków ekipy sa ciekawsze.

sam-wilson-captain-america-1-acuna-5Sam Wilson: Captain America

Wydawałoby się, że Sam Wilson, do niedawno działający jako Falcon (a po utracie supermocy przez Steve’a Rogersa, jego następca w roli Kapitana Ameryki), nie będzie się wychylał i grzecznie starał się będzie dorosnąć do statusu poprzedniego własciciela tarczy z vibranium. Ale nie, zarówno Sam, jak i piszący ten komiks Nick Spencer postanowili narobić trochę szumu, robiąc z nowej serii komiks z jednej strony zaangażowany społecznie (a nawet i politycznie), a z drugiej strony nie brał też jeńców w eksploatowaniu najdziwniejszych i najbardziej wstydliwych zakamarków uniwersum Marvela (co na tym etapie jest już specjalnością Spencera po Ant-Manie czy Superior Foes of Spider-Man). Nowy Cap zdążył już kopnąć w tyłek S.H.I.E.L.D., skonfliktować się ze Stevem, walczyć z ludźmi-wężami i zamienić się w wilkołaka. Jeśli więc nie przeraża was wizja Kapitana, który nie boi się swoich poglądów politycznych, a do tego współpracuje i walczy z galerią najdziwniejszych postaci w historii Marvela, to polecam tę serię gorąco. Podobnie jak świeżutki tytuł Steve Rogers: Captain America, pisany w bardzo podobnym stylu.

All-New-All-Different-Marvel-Comics-Amazing-Spider-Man-1-Spoilers-Preview-1The Amazing Spider-Man

Przyznam szczerze, że nigdy fanem Spider-Mana nie byłem – podoba mi się seria z Milesem, lubiłem Superiora czy Spider-Verse, ale zwykle historie z Peterem mnie jakoś nudzą. Postanowiłem dać Amazingowi szansę i choć dziś już tej serii nie śledzę (głównie dlatego, że jednak nie da rady czytać wszystkiego i trzeba coś odrzucić), to początek był naprawdę obiecujący. Przede wszystkim status Petera Parkera się zmienił – przestał być wreszcie superbohaterem-nieudacznikiem, a stał się bogatym szefem własnego koncernu, jednocześnie nie zatracając swoich ideałów i korzystając ze swoich nowych zasobów w taki sposób, jakiego spodziewalibyśmy się po Spider-Manie. Miło widzieć, że Spidey wreszcie zaliczył jakis progres i choć dla mnie to za mało, bym czytał dalej, to fani tego bohatera powinni być zadowoleni. Jest to też znakomity punkt do wejścia dla wszystkich, którzy chcą zacząć przygodę z przygodami Spider-Mana po dłuższej przerwie albo od zera. Tymczasem ja zostanę przy serii Spider-Man (po prostu, bez przymiotników), z Milesem Moralesem w głównej roli.

mighty_thor_1_aaron_dauterman_marvel_wraparound-cover

Mighty Thor

Króciutka seria sprzed Secret Wars  (po prostu Thor) zaprezentowała nam nową osobę dzierżącą Mjollnir. Jest nią Jane Foster, chorująca na raka była ukochana poprzedniego Thora, który w międzyczasie przestał być godny swojej roli. Jane od tamtej pory wypełnia tę lukę, za cenę własnego zdrowia – za każdym razem gdy podnosi młot, asgardska maga „czyści” jej organizm z leków niszczących komórki rakowe. Mamy więc realny dramat, jednak Jane nie zaprząta sobie tym głowy, bo ma na swoich barkach poważniejsze problemy – od niechętnego jej Odyna, po rosnącą potęgę Malekitha (nie martwcie się, jest o niebo bardziej interesujący od wersji filmowej). Seria sprzed Secret Wars czyli Thor (8 zeszytów) jest słabsza, ale moim zdaniem raczej niezbędna do czytania Mighty Thor. Na szczęscie ta druga jest prawdziwa perełka, świetnie pisana przez Jasona Aarona (pisał też Thora i Thor: God of Thunder, jeszcze wcześniejsza serię, która wychodzi powoli na polski rynek) i prześlicznie ilustrowana przez Russella Dautermana. Jeśli nie jesteście przekonani do konceptu żeńskiego Thora, to… przeczytajcie, zmienicie zdanie. Cała reszta niech się bierze do czytania bez zastanowienia.

3c05ff3e4d3bee39a724faddcfed2117_XLDeadpool

Deadpool ostatnimi czasu naprawdę wyrósł, dzięki internetowym memom, grze czy filmowi, na pierwszoligową gwiazdę – w czym na pewno nie zaszkodziła świetna główna seria Briana Posehna i Gerry’ego Duggana z Marvel Now, która wyprzedaje się teraz jak świeże bułeczki także w Polsce. Duggan postanowił więc, że pierwszoligowy status nada Wade’owi także w komiksie – dziś Deadpool sprzedaje gadżety ze swoim wizerunkiem, finansuje Avengers czy prowadzi własną drużynę najemników Mercs of Money. Niestety, komiks stał się przy okazji o wiele słabszy niż poprzednio – o ile pierwsza historia daje radę, choć mimo wszystko nie polecałbym jej nowym czytelnikom (Dead Presidents) jest o wiele lepszym miejscem na start), to drugi story arc był niesamowicie nudny i przeciągnięty. Zobaczymy co dalej, ale póki co to chyba moje największe rozczarowanie w ofercie Marvela. Wygląda na to, że póki co fani Deadpoola będą się lepiej bawić przy Uncanny Avengers czy Spider-Man/Deadpool.

Old_Man_Logan_1_CoverOld Man Logan

Jak pewnie wiecie, Wolverine jakiś czas temu umarł. I to umarł tak na amen, a Marvel szybko zapełnił tę lukę nie jednym nastepcą, ale naprawdę znakomitą następczynią (Laurą/X-23 – polecam gorąco jej serię All-New Wolverine) oraz… Loganem z przyszłości. Otóż była kiedy bardzo fajna historia Old Man Logan Marka Millara, która pokazywała alternatywną dystopijną przyszłość, gdzie podstarzały Logan zabił pod wpływem iluzji Mysterio wszystkich X-Men i ostanowił w związku z tym skończyć karierę i wieśc spokojne zycie u boku rodziny – aż do momentu gdy ta została zamordowana i staruszek Logan dobył z powrotem swoich szponów w ramach zemsty. Ten sam Logan trafił potem do Secret Wars razem ze swoim światem jako jedna z domen na Battleworld, a stamtąd bezpośrednio do głównego unwiersum. Obserwujemy więc Logana z potężnym bagażem tragicznych i strasznych wspomnień, szukającego celu w nowym świecie, w jakim się znalazł. I całość wypada znakomicie – Jeff Lemire daje nam tutaj historie o Wolverine’ie-samotniku jakich nie było nam dane czytać od dawna, a całość komplementują przecudowne rysunki Andrei Sorrentino. Fani Rosomaka muszą sprawdzić obowiązkowo.

Daredevil_Vol_5_1Daredevil

W Marvel Now mieliśmy do czynienia z zupełnie innym Daredevilem niż ten, do jakiego mogły nas przyzwyczaić poprzednie serie czy serial Netflix. Matt był częściej uśmiechnięty, pozbył się sekretnej tożsamości, przeniósł do San Francisco, a jego przygody miały o wiele lżejszy ton (no, przynajmniej do finału). To była miła odmiana, ale najwyraźniej była potrzeba powrotu do starego dobrego, poważniejszego Daredevila, dlatego pod wodzą Charlesa Soule’a dostajemy kolejne mroczne wcielenie oraz powrót znajomych postaci i motywów. Powiem szczerze, że zrezygnowałem po pierwszym story arcu – jakoś nie kupuję tego Daredevila, mam wrażenie, że to cofnięcie postaci i powrót do tego, co wdziałem (lub raczej o czym czytałem) już wiele razy. Jedyne co jeszcze utrzymywało moją uwagę, to kwestia tego w jaki sposób Matt sprawił, że wszyscy znowu zapomnieli, że jest Daredevilem oraz nowa postać, sidekick o pseudonimie Blindspot. No i czarno-czerwona oprawa graficzna (idąca w parze z nowym kostiumem) daje radę. Poza tym powiedziałbym, że to rzecz głównie dla fanów Daredevila sprzed runu Waida.

tumblr_o5n82uSPT31sa2z61o3_1280Doctor Strange

Strange to bohater, który długo nie miał swojej własnej serii (wcześniej pojawiał się w ramach New Avengers w Marvel Now), do tego postać, którą uż niedługo zobaczymy na ekranach kin. Nic dziwnego, że Marvel postanowił się przyłożyć do tego komiksu – pisaniem zajmuje się Jason Aaron, który rzadko schodzi poniżej swojego zwykłego, wysokiego poziomu, a za ilustracje odpowiada Chris Bachalo (ostatnio Uncanny X-Men). I jest to idealna para do sportretowania psychodelicznych przygód Strange’a. Z jednej strony dostajemy tutaj świetne wprowadzenie w świat tego bohatera, jego specyfikę, problemy i zwyczaje, a z drugiej szybko wprowadzane jest prawdziwe zagrożenie z kulminacją w postaci historii The Last Days of Magic. Jeśli więc chcecie dowiedzieć się czegoś o tej postaci, a przy okazji też być na bieżąco z losami magicznej części uniwersum Marvela (bo jak wiadomo, Strange nie jest jedynym magiem w tym świecie), to możecie śmiało siegnąć po tę pozycję. Jest cudownie dziwna, zabawna i niesamowicie interesująca.

Captain_Marvel_Vol_9_1Captain Marvel

Na sam koniec, superbohaterka, której rola tylko rośnie i pewnie na tym nie koniec, bo niedługo będziemy dostawać coraz więcej wieści o zbliżającym się filmie. Carol przez ostatnie kilka lat awansowała z jednej z wielu superbohaterek na formalną obrończynię Ziemi – bowiem razem z Alpha Flight (kiedyś takimi X-Men z Kanady, obecnie specjalna kosmiczną jednostką) tworzą główną linię obrony ZIemi przed zagrożeniami z kosmosu. Koncept jest super, kreacja Carol znakomita, a i drugi plan wypada naprawdę świetnie – problem w tym, że ledwo co seria zaczęła się rozkręcać, to już przerwało to Civil War II i na dobra sprawę wciąż tytuł nie pokazał swojego potencjału. A po tym wielkim evencie, dostaniemy nowe status quo dla Carol, nową ekipę twórców i wszystko w sumie zacznie się od nowa. Brawo, Marvel. Komiks spokojnie może służyć jako punkt wejścia, ale z czystym sumieniem bede go polecał dopiero aż przestanie mu się podcinać skrzydła tymi niepotrzebnymi eventami.


I na tym chciałbym zakończyć to zostawienie – są jeszcze np. takie serie jak Black Panther czy Punisher, które pewnie dzięki filmowi czy serialowi mogą zaciekawić wielu z Was, a przy okazji sprzedają się znakomicie – problem w tym, że nie wyszło na razie zbyt wiele zeszytów i wolałbym się wstrzymać z oceną. Póki co jednak oba mi się bardzo podobają. Do tego jest oczywiście cała masa innych komików wydawanych obecnie na bieżąco przez Marvela – z których wiele jest lepszych, ciekawszych, etc. Ale nie martwcie się, jeszcze sobie o nich powiemy.

Oczywiście więcej informacji czy opinii na temat świeżych komiksów (zarówno Marvela, jak i DC, a czasem nie tylko) znajdziecie też w cotygodniowym podcaście Comics Weekly.

logo-2

Tymczasem mam nadzieję, że zestawienie okaże się przydatne. Teraz nic, tylko zabierać się za czytanie! A gdzie kupić komiksy? Np. w Atom Comics, gdzie Wasze zamówienie przychodzi do Was w dzień amerykańskiej premiery – to w zasadzie jedyna opcja, by tak jak fani z USA być na bieżąco z zeszytowymi komiksami.

Giveaway!

Jeśli chcecie zatem zacząć kolekcję zeszytów, albo po prostu zobaczyć z czym to się je, do wzięcia mam dwa zeszyty All-New All-Different Avengers #1 i jeden Invincible Iron Man #1, wydane pod szyldem Timely Comics (pod tą marką Marvel niedawno wydał jeszcze raz jedynki swoich serii). Co zrobić, by otrzymać taki komiks?

Napiszcie proszę w komentarzu, jaką zupełnie nową serię komiksową chcielibyście zobaczyć wydawaną przez któreś z wydawnictw? Marvel, DC, niezależne, cokolwiek. Liczyć się będzie Wasze uzasadnienie – im ciekawsze, tym większa szansa na wygraną. Wybiorę 3 odpowiedzi i ich autorzy dostaną po komiksie. :)

Rozdawajka trwa do piątku 15.07.2016.

Łukasz Stelmach

Entuzjasta popkultury, beergeek, nałogowy czytelnik komiksów. Uwielbiam tworzyć treść w internecie i zarażać ludzi swoją pasją. Lubię mieć swoje zdanie.

Zobacz wszystkie posty
  • PunishedVenom

    moja wymarzona seria Ant-Man solution czy komiks o ant-manie skupiajac się bardziej na jego firmie , powody po 1 ant-mana nigdy zbyt wiele po 2 może być sposób pare fajnych dowcipów np scott reklamuje się jako resocjalizator złoczyńców i oczywiście obraca się to przeciwko niemu w jakiś zabawny i inteligent sposób po 3 obsada drugoplanowa dostaje wiecej czasu i po 4 to Ant-man

  • Death of Wolverine czyli o tym jak zmarł Logan. Po pierwsze jest to seria niezbędna do wydania kolejnych serii jak All-New Wolverine, na co szczególnie liczę. Po drugie, to całkiem dobry komiks choć kontrowersyjnie zakończony oraz hołd dla tytułowego bohatera. Po trzecie, premiera nadchodzącego The Wolverine będzie dobrą reklamą. W końcu to ostatni film Foxa z Loganem.

    • Dzięki za komentarz, ale nie o to mi chodziło – miałem na myśli jakąś serię, która nie została wydana albo która nie jest teraz wydawana (w domyśle: w USA), a nie coś co powinno wyjść w Polsce. Poprawiłem opis, by było to bardziej zrozumiałe. Wybacz :)

  • Toxin

    Bardzo chętnie w Marvelu zobaczyłbym jakąś serie skupioną bardziej na czarnym charakterze, która ukazała by go z innej perspektywy. Mój typ to Doktor Octopus, który ma szanse wrócić w najbliższym czasie do cielesnej formy. Mógłby on tam stać się zły jak i przejść na dobrą stronę z powodu tego co robił w Superior Spider-manie. Jest to ciekawa postać którą można pokierować w wiele stron.

  • BelialGlow

    Choć dopiero wkraczam w uniwersum Marvela, a ze świata DC “zaliczyłem” jedynie klasyki o Batmanie i to dawno temu, to jest jeden komiks, a właściwie powieść graficzna, którą darzę ogromną estymą i przeczytałem kilkukrotnie, a jej ekranizacje obejrzałem niezliczoną ilość razy i zaliczam do mojej osobistej topki ulubionych filmów ever.
    Jest to oczywiście “Watchmen”… Dla mnie obydwa dzieła (komiksowe i filmowe w wersji Ultimate Cut) są majstersztykami, uwielbiam ich klimat będący mieszanką kina noir, kina szpiegowskiego, superhero i czego tam jeszcze. Niejednoznaczne postacie i ich dramaty, monologi Roschacha, komiks w komiksie (albo film w filmie) … ech…
    Nie zdążyłem jeszcze przeczytać żadnego z wydanych prequeli, ale na pewno wkrótce to nadrobię. Tymczasem słyszałem nie gdzie indziej tylko w All-New Comics Weekly: Rebirth, że w nowym wydaniu uniwersum DC świat Watchmen stał się jego częścią, gdyż to Dr Manhattan stworzył całe uniwersum DC, po tym jak to zapowiedział na końcu Strażników…
    W związku z tym chętnie ujrzałbym jakieś cross-overy postaci z Watchmen z tymi z głównego uniwersum DC, fakt, że poza Manhattanem raczej nikt spośród Watchmen (lub Minutemen) nie ma super-mocy, co może nie co zaburzać równowagę sił, ale przecież Batman też nie wskoczył do radioaktywnych ścieków, ani nie przybył z innej planety, tylko posiada jedynie Dolar Power. Nie wiem jak z innymi postaciami (Green Arrow ma jakieś moce?), ale wydaje mi się, że duet Batman & Roschach to by było coś!

  • rand34

    A co jeśli Deadpool jednak wygrałby casting na nauczyciela w szkole X-men? W serii Wolverine and the X-men wydanej przez Egmont jest scena w której Wade bardzo stara się wejść między X-men, zresztą nie pierwszy raz. Myślę że dodałoby to sporo humoru do serii, która i tak nie jest najbardziej poważną – wnioskuje tylko z wydań Egmontowych ;-) Dorzucić do tego profesora nadzwyczajnego – Petera Parkera i mamy zakręconą, pełną przygód i humoru historię o młodych mutantach. Rywalizacja i docinki między nauczycielami sprawiłaby, że serię połykałoby się w całości. Jako fan X-men, Spidera, a ostatnio Deadpoola jest to wymarzona kombinacja.

  • Zajad

    Zdecydowanie Moon Knight!
    Kolekcja Marvel Now od Egmontu posiada już pokaźną bibliotekę tytułów. Możemy wyróżnić wśród nich trzy rodzaje:
    1. Znane
    – są to pozycje, jak sama nazwa wskazuje, rozpoznawalne przez szersze grono ludzi, nawet jeżeli nie mieli oni styczności z komiksami, lecz jedynie z filmami czy kreskówkami. Do tej grupy można zaliczyć: X-menów, Avengers czy Guardiansów. Cechują się tym że ich poziom jest…no cóż, różny ;)
    2. Znane i dobre
    – Wiadomo, medialność bohatera/grupy bohaterów idzie w parze z jakością komiksu. Tak więc wliczam tutaj Deadpoola czy Thora oraz myśle że New Avengers.
    3. Słabsze i raczej mało popularne
    – Przede wszystkim Thunderbolts ;)

    Tak więc pora na czwartą kategorie – “dobre”, bez dodatku “znane”. Okej wiem wiem że Moon Knight w środowisku komiksowym jest znany, jednak dla większości jest to no name… Chodzi o to że na autorze nie ciąży presja iż zhańbi imię ikony, przez to może się pobawić i wychodzą z tego perełki ;) Czekam na komiks, który broni się samą historią a nie tytułem – czekam na Moon Knight’a !

  • Eryk Kowalczyk

    Najbardziej chciałbym zobaczyć serię o Mary Jane Watson. Była ona bardzo długo w komiksach i za każdym razem kiedy musiała wkroczyć do walki do udowadniała, że nie jest tylko “damą w opałach”, a do tego w 15 numerze serii Amazing Spider-Man założyła strój Iron-Spider’a. Liczyłbym także na solową serię o Wasp gdzie mogłaby współpracować z Ant-Man’em. W Avengersach była dość ciekawa i chciałbym zobaczyć jej więcej. Była na grafice devided we stand więc możliwe że będzie miała troche pola do popisu ale wkońcu… to tylko grafika.

  • Olek Stroiński

    Chętnie bym zobaczył serię od dc o azraelu. Uważam że jest to ciekawa postać która w new 52 nie odegrała żadnej ważnej roli a ma duży potencjał do solowej serii o tytule np. ” Azrael: shade of gotham”

  • Bartosz Rom

    Była niedawno dyskusja w podcastcie o wskrzeszaniu umarłych, więc nawiązując trochę też do niej – może by tak kosmiczny galadorski rycerz ROM. Ktoś jeszcze o nim pamięta? Zaliczał wiele gościnnych występów chociażby z X-men, czy Fantastyczną Czwórką. Kosmiczna część uniwersum jest niesamowicie rozbudowana, więc spokojnie znalazło by się miejsce dla jeszcze jednej postaci. Solowa mini seria i kolaboracje z Guardiansami, Silver Surferem – czemu nie? Przy okazji ukłon w stronę fanów starych “ramotek” bo postaci tej nie kojarzę z nowszych komiksów.

  • Sebastian Jeleń

    Chętnie zobaczył bym jakąś ciekawą serie o Teen Titans. Nastoletni bohaterowie to jeden z najlepszych materiałów na dłuższą serie. Młodzi herosi mają to do siebie że można ich nadal rozwijać nie tak jak w przypadku starych wyjadaczy jak Batman czy Supermen (tacy bohaterowie mają zbyt duży bagaż doświadczeń i niezależnie od tego co napisze scenarzysta nie można ich za bardzo zmienic #uśmiechnięty Batman no way ). Nie oszukując sie niewiele osób przejmie sie zmianami które zajdą w tych nazwijmy to mniej waznych bohaterach pokroju Nightwinga, Kid Flasha czy Aqualada co daje duże pole do popisu dla scenarzysty z możliwościami, w którą stronę seria mogła by pójść.

  • Mateusz Świętosławski

    W duchu między-markowych cross-overów proponuję taki właśnie mariaż Marvela i Star Wars. Podstawowy problem mamy od razu z głowy, ponieważ obie marki należą do Disneya, a Marvel obecnie wydaje komiksy ze świata Gwiezdnych Wojen. Mogłoby to powstać w ramach What if? jako mini seria. Lub jakiś elseworld. Zaszalejmy, może być nawet kanoniczne :) A więc. Uniwersum Marvela z początku Marvel Now (tego przed Secret Warsowego, MARVEL DLACZEGO?!). Jak zawsze żądny potęgi Thanos przypadkowo przebija się do innego, Gwiezdno Wojennego uniwersum. Mówimy o okresie pomiędzy Imperium Kontratakuje a Powrotem Jedi. Po otrząśnięciu się z tej niechcianej podróży, zaczyna terroryzować okoliczne planety i grupy pirackie i napada na placówki Imperium Galaktycznego, w poszukiwaniu technologi i sposobów na sianie zniszczenia. O zniknięciu Thanosa dowiadują się Iluminati (ci z New Avengers Hickmana, jeszcze z Capem). Jako że nie chcą skazywać obcego świata na Thanosa, przedostają się oni do obcego uniwersum i nawiązują kontakt z Imperium, które sprawuje tu władzę i jednocześnie najbardziej cierpi z ręki Thanosa. Imoperium, przekonane, że za atakami stoją Rebelianci używający jakiejś tajnej broni, przyjmują ofertę pomocy. Iluminaci są pod wrażeniem. Podziwiają gwiazdę śmierci (Cap nie za bardzo), Reed i Beast badają armię klonów a Black Panther, Namor i Black Bolt jak to władcy podziwiają rygor i zasięg Imperium. Tony oczywiście próbuje zbudować własny miecz świetlny, natomiast obecność Strange’a i jego magii powoduje zaburzenia w mocy. Imperator zaczyna go szpiegować a Doctor próbuje zgłębić moc na planie astralnym. Capowi jednak to wszystko zaczyna śmierdzieć i wraz z Reedem, Beastem i Boltem ruszają na rekonesans wraz z Stormtrooperami. Zostają zaatakowani i pojmani przez Rebeliantów. Wyjawiają oni prawdę superbohaterom i ekipa do nich dołącza. Jednocześnie Strange nawiązuje kontakt z duchem Obi-Wana. Dochodzi do konfliktów i ucieczek. Thanos pragnie zbudować własną gwiazdę śmierci w uniwersum Marvela, Thanos vs Vader, Black Bolt niszczy flotę TIE Fighterów swoim głosem, Cap wraz z Lukiem prowadzą atak na siły imperium, Strange dobywa miecza świetlnego, Beast i Chewbacca razem opijają wygraną, Tony flirtuje z Leią a Namorowi nic się nie podoba bo jest bucem. Potem wszyscy szczęśliwie wracają do domu w samą porę na Inkurzje :D

  • Kacper Przysiężny

    Ja chciałbym serię jak Gotham Central, nawet nie o policjantach ale o cywilach żyjących w światach Marvela lub DC. Marvel miał serię the Pulse i Front lines, ale po Fear Itself zapomniano o nich. Najbardziej chciałbym aby to była antologia, jedna historia to komedia, a np. druga to dramat. Nie chciałbym aby bohaterami to byli np. takie osoby które w ogóle nie istniały (cywile w marvelu to głownie skurwysyny), ale np. zapomniane postacie które już dawno nie występowały. Ostatnią rzeczą jaką bym marzył to aby historie nawiązywały do współczesnych lub starych historii, nie zmyślonych (np. Spider-man kogoś uratował i widzimy jego życie przez jakiś czas, ale jest uratowany w tej historii). To mój pomysł.

  • Jakub Kuśmierski

    All new all-different anihilation
    W tej serii annihilus za pomocą potężnych mocy przeniósł by do świata 616, teraz 8 czarnego human torcha z filmowego uniwersum fantastycznej czwórki i przekonuje go do bycia złolem. Wtedy Whizzer (jestem jego wielkim fanem), który ukrywał się w Bieszczadach , a nie zginął powraca, gdyż wyczuł zagrożenie z kosmosu. Prosi on Scarlet Witch o pomoc i razem odszukują Rayquaza, który przemiaścił się między wymiarami by uratować ten wszechświat, przed płonącym węglem to human torch z uniwersum filmowego. Postanawiają oni zamieszać w czasoprzestrzeni i stworzyć drużynę Guardians forever. W ich skład weszli:
    – Charlie-27- z czasów zanim Badoon zabili jego rodzinę.
    Vance Astro – z czasów gdy leżał zamarznięty w lodzie.
    Mantis – z czasów przyszłości, gdzie jest super galaktycznym złoczyńcom.
    Moondragon – z momentu walki z Korvackiem.
    Phylla Vell – z czasów swego dzieciństwa.
    Yondu, ale ten z uniwesum filmowego Marvela.
    Groot – zanim zaczął mówić tylko „I am Groot.”
    Rocketa – który stracił pamięć
    Kitty Pryd i Agent Venoma z dzisiejszych czasów.
    Gamorę – córkę Thanosa. Za nim poznała Richard Reidera
    Draxa – ten wilki potwór którym kiedyś był, a nie ten dzisiejszy.
    Star – lord – który jest władcą Spartaksu i zachowuje się jak własny ojciec.
    Drużyna ta jest pełna nieporozumień i kłótni, ale tylko oni mogą powstrzymać nadchodzącą anihilacje i Płonącego Węgla. Przez całą serię pojawia się masa innych bohaterów marvela, w tym Spider- man, który natychmiast po pojawieniu się ginie. (jest to ten z filmu the Amezing Spider-man).
    Część spoilerowa:
    Nasi bohaterowie stoczyli już wiele bitw z nieustrazsonym czarnym, płonącym, potężnym i wszechmogącym Płonącym Węglem (Burning Coal), który pochłonął moc Thanosa, Anihilusa, Celestiali i Galactusa oraz Ego. Jednakże w wyniku tych kosmicznych zamieszań do życia powróciły potężne galaktyczne imperia. (Skrulle, Kree itd.) Armie tych imperium są gotowe do walki, ale kto ich poprowadzi, kto zjednoczy drużynę Guardians Forever, kto ożywi Boromira, o nie to nie ta bajka, a jednak ta, on także zginął tutaj. Kto zostanie bohateram? Te pytania zadają sobie wszyscy, ale jest nim nie jeden lecz dwóch herosów. Jack Flag i Bug. Nie wiadomo z jakich są czasów, ale to właśnie oni z pomocą bohaterów z całego uniwersum powstrzymują Płonącego Węgla. Na samym końcu gdy nawet oni nie dają sobie rady dołącz do nich ostatni wielki galaktyczny bohater Nova Richard reider i w wielkiej walce powstrzymuje Burning Coala. Po wszystkim odtworzone zostaje Nova Prime.
    Moim skromnym zdaniem mogłaby być to pierwsza taka seria, będąca eventem z wieloma teinami, która rozpoczęła by masę kosmicznych eventów, tak jak niegdyś anihilation, to także mogłoby rozpocząć wiele epickich kosmicznych serii Marvela. Oczywiście tu materiał ma parę suchyh i nieśmiesznych żartów, ale gdyby po wydarzeniach stąd powstała wileka drużyna skupiająca wszystkich żyjących Guardiansów był bym za.

  • Konrad Sobota

    Chciałbym by w Marvelu ktoś wrzucił i stworzył team up takich bohaterów jak Moon Knight i wrzucił ich w wir jakiś genialnie poprowadzonych psychodelicznych wydarzeń. Bardzo chciałbym też zobaczyć jak rola Moon Knighta jest przekazana w inne ręce niż Marc Spector. Na przykład w ręce jakiejś dziewczyny, która od Khonshu dostała by dodatkowo jakąś moc wizji czy coś w tym stylu.

  • Konrad Sobota

    Chciałbym by w Marvelu ktoś wrzucił i stworzył team up takich bohaterów jak Moon Knight, Hyperion, czy Doctor Strange i wrzucił ich w wir jakiś genialnie poprowadzonych psychodelicznych wydarzeń. Bardzo chciałbym też zobaczyć jak rola Moon Knighta jest przekazana w inne ręce niż Marc Spector. Na przykład w ręce jakiejś dziewczyny, która od Khonshu dostała by dodatkowo jakąś moc wizji czy coś w tym stylu.

  • Damian Maksymowicz

    BOOSTER GOLD: LOST IN TIME. Właściwie tylko Johns potrafił zrobić z nim coś dobrego w ostatnich latach. Jurgens, twórca postaci pisał jego przygody podobnie, jak w latach 80-tych. Potem przyszło New 52, gdzie zaprzepaścili dorobek JL: Generation Lost. No i to nieszczęsne Convergence…

    Booster potrzebuje odrodzenia i serii, w której podróżuje w czasie. Ba! Niech podróżuje także po multiwersum – jak szaleć to szaleć. Wmieszajmy w to motyw z serialu Zagubiony w czasie, by inni widzieli Boostera jako inną osobę. Skeets może – jak to miało miejsce w tragicznej serii JLI w New 52 – komunikować się z nim przez bluetooth (czy inne ustrojstwo projektu Ripa Huntera).

    Nie chciałbym w serii siostry Boostera, a co do Ripa, niech zaginie i ten wątek (jego poszukiwań) mógłby spajać poszczególne story arci. Booster pomaga ludziom w czasie i przestrzeni, szuka Ripa, bo tylko on może uratować jego samego. Przez wydarzenia w Convergence, Rebirth i w ogóle z powodu “ukradzenia” 10 lat z uniwersum Booster się “rozsypuje”. Dodatkowo, skakanie po timeline sprawia, że jego fizyczna forma nie byłaby widoczna dla innych w teraźniejszości. Dla wszystkich prócz jednej osoby – Teda Korda. Byli najlepszymi kumplami i Ted przez czary mary Doctora M znowu żyje, to w jakiś sposób mogłoby uczynić z niego kotwicę dla Boostera tu i teraz. Ted byłby jego po trosze wsparciem, po trosze bondowskim Q. Uczyniłoby to Teda jeszcze ważniejszą postacią w DCU. Sam nie jest teraz bohaterem, ale ma pełnić rolę mentora obecnego Blue Beetle’a (JR) w nowej serii z Żukiem.

  • Rafał Zima

    Najbardziej w życiu chciałbym ujrzeć serię komiksową o Curtisie Connorsie/Lizardzie , według mnie postać ta ma naprawdę duży potencjał,nie tylko jako wróg Spider-Mana ale także jako mąż i ojciec.w owej serii mógłby zostać przedstawiony wątek walki ze swoim alter ego na rzecz rodziny,chęci wykorzystania umiejętności w lepszych celach, stać się dobrym człowiekiem,bohaterem nie tylko dla swojej rodziny ale i ratowania innych ludzi co niejednokrotnie rujnuje jego reputacja i “Lizard”.Według mnie Curtis ma o wiele większy potencjał niż bycie przeciętnym villanem pajączka,postać jest niedoceniona i gdyby dostała serię komiksową czułbym się spełniony .Zważając na to że marvel wydał wiele solowych serii o (wg mnie) mniej ciekawych villanach typu: Thanos ,Kingpin ,Bullseye seria mogła by mieć szanse na bycie o wiele lepszą od wcześniej przeze mnie wymienionych.

  • Tomasz Sowa

    Jak dla mnie chcialbym zobaczyc defenders zwlaszcza ze netflix. Fajnie też gdyby może dołączył.do nich punisher ponieważ daredevil nie lubi zabijania i oni zamiast walczyc z wrogiwm walczyli by tez ze sobą daredevil bronił by ich przed utrata życia a punisher próbował ich zabić. Zobaczyć ich wszystkich w akcji przeciwko np hydra cap byłoby ciekawie haha 😄.

  • Rafał Gawęcki

    Fajnie by było żeby klasyczny Wolverine wrócił do głównego uniwersum Marvela. Dzięki temu mogła by powstać seria Wolverine&Logan, w której to przeżywałby on przygody wraz z staruszkiem Loganem, który utrzymywałby dla zachowania pozorów, że młodszy Logan jest jego wnuczkiem i tak też do niego by się zwracał, co nie do końca podobałoby się “wnuczkowi”.Motorem napędowym serii stałaby się relacja między dwiema wersjami lubianego przez nas bohatera. Starszy, doświadczony przez życie Logan temperował by zapędy młodszego kolegi, a ten rewanżował by mu się docinakami na temat formy i wieku. Jednak połączenie pasji do walki Wolverine’a i doświadczenie Old Man Logana tworzyłoby z nich zabójczy duet. Czy dwóch Wolverinów idących z wysuniętymi szponami na wrogów nie wyglądałoby epicko, oczywiście z obowiązkowymi one-linerami wypowiadanymi przez nich obu. Seria stawiałby na luźniejszy ton, nie bojąc się dotykać poważniejszych tematów jak starzenie się, naprawa błędów z przeszłości. Starszy Logan dzięki młodszemu zobaczyłby, że warto ruszyć dalej bo przeszłości i tak się nie naprawi. Dodajmy do tego fabułę z jakąś tajemniczą do rozwiązania, a będzie hit sprzedażowy.

  • Ghoulek 512

    BATMAN AND SUPERMAN V DEADPOOL wspaniały crossover Marvela i DC będący komiksową kontynuacją najnowszego arcydzieła naszego ukochanego reżysera Zacka Snydera <3
    Historia zaczyna się, gdy Deadpool dociera do Gotham w poszukiwaniu Pikachu. Spotyka tam oczywiście dobrze znanych nam herosów z DC. Batman jako najlepszy detektyw na świecie poznaje imię matki Wade'a (też nie wiem po czym… może po rozmiarze stopy), które o zgrozo nie brzmi Martha. Rozpoczyna się walka na śmierć i życie…

  • Marek

    Chciałbym Nove Primę czyli Richarda Ridera, ale on podobno i tak ma wrócić.
    Ale mógłby to być inny bohater, marzy mi się po prostu ciekawa historia, rozrywająca się obok dużych historii opisanych w innych komiksach, jak wpływa to na ich charakter, jak przeżyte doświadczenia odbijają się na ich wartościach i sposobie działania.

    Właśnie takim komiksem dla mnie był Nova vol4 i chętnie poczytał bym coś w podobnym stylu.
    Marvel ma sporo młodych bohaterów, może ktoś z nich?

    Druga opcja to dziewczynka która zaginęła Draxowi na początku GotG Vol 2 (a może w czasie anihilacji, już nie pamiętam).
    Jak wychowana przez handlarzy żywym towarem przechodzi piekło prostytucji, życia w “kosmicznych ciemnych alejkach”, potem najemnik, kosmiczny detektyw etc., a jedyną siłą napędową jest chęć ponownego spotkania z Draxem. Napędzała by ją dziwna mieszanka tęsknoty i chęci zemsty. Historia znana od tysięcy lat, ale napisana przez wprawną rękę mogła by być wciągającą lekturą.

  • Śledź

    Kocham młodzieżówki, dlatego zgłoszę taką propozycję: damski team-up moich ulubienic z obu Young Avengers: Kate Bishop, Cassie Lang, America Chavez, a na dodatek największa fanka superbohaterów, czyli Kamala Khan. Zespół idealny! Od AXIS wszystkie panie są jednocześnie żywe, więc czemu by nie miały się spotkać? Ich różne, acz żywiołowe charaktery to samograj dla scenarzysty, który może sporo wycisnąć z dialogów, a także fajnie rozwinąć wątki związane z codziennością młodych ludzi w Nowym Jorku (tak jak robi to np. “Hellcat”). Jeżeli taka ekipa to za mało, zawsze można dorzucić Doreen Green… i tylko czekać, aż rzeczy same się zaczną dziać, a słupki sprzedaży wzrosną.
    Inna propozycja? W komentarzu do “Children’s Crusade” scenarzysta mówi, że miał pomysł na dwie mini-serie poświęcone dwóm synom Scarlet Witch (rzecz jasna do skutku doszła jedna). I jak bardzo bym nie kochała Wiccana, tak bardzo chciałabym, by i Speed zasłużył na trochę czasu ekranowego i solidny character development (biedak tak późno się pojawił w vol 1, a w vol 2 tylko mignął i odegrał rolę damy w opałach, a fandom kojarzy go jako comic relief). Vol 1 mocno sugerowało trudną przeszłość postaci, a praktycznie nieruszone relacje z resztą Maximoff family (można wrzucić na przykład uczucie bycia “tym gorszym bratem”, które moim zdaniem u Tommy’ego ma mocne podstawy bytu) dają ogromny potencjał serii, która byłaby dobrym prezentem dla wszystkich fanów Young Avengers.