Minęło już trochę czasu od startu nowego-starego uniwersum Marvela po Secret Wars. Wiemy, że Franklin Richards razem z tatą Reedem i Molecule Manem zabrali się za odbudowanie całego multiwersum, które póki co wygląda zasadniczo… prawie tak samo jak stare. Znalazło się parę zmian, które trudno było wyjaśnić inaczej niż „yyyy, Secret Wars było”, pewne postacie zostały wykopane poza nawias, a inne wypchnięte na pierwszy plan.

all-new-all-different-marvel

…I od jesieni będziemy mieli kolejne zamieszanie zastanym stanem rzeczy, bo Marvel szykuje nowe serie i nowe status quo po zakończeniu obecnie trwającego eventu, Civil War II. Wygląda więc na to, że All-New All-Different oznacza w przypadku obecnie wydawanych serii mniej więcej „ten sam manewr który robimy w zasadzie co roku”. Choć oczywiście włączenie paru elementów z byłego już uniwersum Ultimate do „głównego” świata to już nieco grubszy kaliber zmian.

298b98cbf3a5b38cdbdd914866e9437eW każdym razie, jeśli rozważacie sprawdzenie sobie jak wygląda CAŁKIEM NOWE I INNE UNIWERSUM MARVELA, to uważajcie, żeby się nie rozczarować. To ciągle mniej-więcej to samo, co znacie choćby z komiksów wydawanych teraz w Polsce przez Egmont, tyle że te kilka eventów, parę lat i wiele zmian status quo później.

Postanowiłem zatem stworzyć konkretną listę tych ważniejszych komiksów, jakie obecnie wychodzą, razem z moim komentarzem i uwagami. Powinno Wam to dać do zrozumienia, które komiksy wypadły dobrze, a które wręcz przeciwnie – co mam nadzieję przyda się zarówno jeśli chcecie sięgnąć po którąś z tych pozycji tu i teraz, jak jeśli czytacie Marvel Now po polsku i chcecie wiedzieć co się zdarzy potem albo jakim tytułem warto będzie się zainteresować za te sto lat, kiedy pojawi się na polskim rynku.

Do listy wybieram komiksy „ważne” – czyli takie, które sprzedają się dobrze, są istotne dla całego uniwersum, opowiadają o znanych i kojarzonych postaciach czy mają „wsparcie” w postaci filmów czy seriali. Nie oznacza to, że są to komiksy najlepsze – o nich jeszcze niebawem coś na blogu będzie, bowiem w większości są to tytuły i wiele „mniejsze”, balansujące sobie gdzieś na granicy anulowania. Dzisiaj jednak pomówmy o flagshipach.

Och, a na koniec będą też komiksy do wzięcia. ;)


AVEN2015001-DC11-b104cAll-New All-Different Avengers

Jakoś tak to sobie Marvel wymyślił, że ciągle nie mamy ekipy Avengers, którą można by uznać za tę „główną”. Avengersom Waida jest chyba do tego miana najbliżej, choć roster jest dość nieortodoksyjny, a i nawet kontrowersyjny. Nowy Captain America, nowa Thor, Vision z wymazaną pamięcią, do tego banda dzieciaków (Nova, Spider-Miles i Ms Marvel). Tylko Iron Man wyda się mniej zorientowanym czytelnikom starym znajomym na tej imprezie. Seria jest lekka, przygodowa, mamy sporo pojedynków na supermoce, podróże w kosmos i jak się można domyślić, masę teen dramy. No nie jest to nic co zachwyci kogokolwiek, ale chemia między tą armią starszych i młodych żółtodziobów robi się coraz lepsza, a i luźny, niezobowiązujący charakter tego komiksu sprawia, że zwykle sięgam po kolejne zeszyty bez zastanowienia. Świetna opcja dla początkujących, którzy nie chcą wskakiwać na głęboką wodę. Szkoda, że pewnie po Civil War II się to skończy.

4806935-uncanny_avengers_1_cover

Uncanny Avengers

Druga ekipa, która aspiruje do miana tych najważniejszych Avengers, a która wywodzi się z Unity Squad – ten być może kojarzycie z wydanego teraz w Polsce Uncanny Avengers Ricka Remendera. Gerry Duggan, który pisze ten komiks, do porozumienia mutantów i ludzkich superbohaterów dorzucił jeszcze Inhumans, a konkretnie jedną przedstawicielkę – Synapse, która jest zupełnie nową postacią, więc nie martwcie się, jeśli nie wiecie kto to do cholery jest. Poza tym w składzie mamy Steve’a Rogersa (któremu ostatnio się odmłodziło), Quicksilvera, Doctora Voodoo, Rogue, Johnn’yego Storma z F4 i Deadpoola. Potem dołączył też Cable, dzięki czemu już nie jest tak głupio mówić o Unity Squad mającym w składzie tylko jedną Inhumankę i jedną mutantkę. Jak można się domyślić po tej barwnej grupie, seria lawiruje między typowym, absurdalnym superhero a komedią, dzięki czemu czyta się to naprawdę przyjemnie.

Avengers_Standoff_Assault_On_Pleasant_Hill_Alpha_Vol_1_1_TextlessDo tego widać, że ta ekipa jest dość istotna w kontekście całego uniwersum – odgrywała sporą rolę w evencie Standoff, to na łamach tej serii powraca Hank Pym/Ultron, do tego powoli rozwija wątek Red Skulla, prominentny także w nowej serii Captain America: Steve Rogers, która jakis czas temu narobiła sporo szumu. Ciągle mam jednak wrażenie, że zwyczajnie brakuje miejsca na lepsze zaprezentowanie bohaterów i ich interakcji – taki Johnny Storm czy Voodoo są wiecznie na drugim planie. Z drugiej strony swietnie się w to wszystko wpisali Deadpool czy Cable, a to wciąż jedyna okazja by sledzić losy Quicksilvera czy Rogue, którzy maja przecież sporo fanów. Z mojej strony jednak wciąż kciuk w górę, choć nie bez obiekcji.

Poza tymi tytułami, wychodzi jeszcze New Avengers, luźna i pełna humoru seria Ala Ewinga, którą mogę polecić, o ile przetrawicie koszmarne rysunki Gerardo Sandovala. Opowiada on o drużynie Avengers pod wodzą Sunspota, której przeciwnikiem jest m.in. pochodzący ze świata Ultimate Maker, czyli alternatywny Reeed Richards.

Extraordinary_X-Men_Vol_1_1Extraordinary X-Men

Główna seria z mutantami w roli głównej próbuje podjąć temat naprawdę ciężkich czasów, jakie nastały dla nosicieli genu X. Chmura Terrigenu, gazu, który daje supermoce Inhumans, dla mutantów oznacza chorobę, sterylizację albo śmierć, w związku z czym nasi X-Men pod wodzą Storm założyli bezpieczne schronienie w… limbo (taki piekielno-podobny wymiar) i tam pomagają swoim pobratymcom. W międzyczasie, poza Magik, Colossusem, Nightcrawlerem i Icemanem, do ekipy dołącza też młoda Jean Grey (ta z All-New X-Men Bendisa) i stary Logan (ten z Old Man Logan). Mamy więc naprawdę ciekawy skład, ale pierwsze zeszyty serii zbyt dużo uwagi poświęcają na wyjaśnianie wszystkiego, zbieranie drużyny i jakieś wątki nieprowadzące do niczego sensownego (pojawia się np. Mister Sinister tworzący inhuman-klona Cyclopsa…). Ostatnio nasi X-Men przenieśli się w czasie i walczą w przyszłości z Apocalypsem – i tę historię czyta mi się o wiele lepiej, wreszcie czuć tutaj klimat X-Men. Myślę, że znając umiejętności Jeffa Lemire’a, z czasem będzie tylko lepiej. I gdyby tylko kto inny to ilustrował, to byłoby pięknie. Dosłownie. Humberto Ramos pasuje tutaj jak pięść do nosa. Jeśli jednak chcecie być na bieżąco z mutantami, zamiast kiepskiego All-New i raczej nudnawego Uncanny, wybierzecie Extraordinary.

Uncanny_Inhumans_1_CoverUncanny Inhumans

Główna seria dla fanów Inhumans. Poznajemy tutaj lepiej cała gromadkę pod dowództwem królowej Meduzy – do tego wraca też długo nieobecny Black Bolt, a wśród inhumans obracają się też pracujący nad lekiem dla mutantów Beast czy majacy romans z Medusą Johnny Storm. Seria Charlesa Soule’a jest bezpośrednią kontynuacją Inhuman z Marvel Now, ale podszedłem do Uncanny bez znajomości poprzedniczki i wciąż czytało mi się bardzo dobrze – szczególnie pierwszy story arc, który jest kapitalny. Historia jest wspaniała, ilustracje Steve’a McNivena przepiękne, a całość naprawdę sprawia wrażenie wartej tego usilnego wypychania Inhumans na pierwszy plan. Potem niestety jest sporo słabiej, choć Soule to utalentowany scenarzysta i pewnie jeszcze nas czymś zaskoczy. I ponownie, jak w przypadku X-Men, to nie jedyna seria z Inhumans na rynku, ale All-New Inhumans będzie kompletnie niezrozumiałe bez znajomości Inhuman, natomiast Karnak czy Ms. Marvel są na tyle specyficzne, że nie ma co ich tutaj podawać.

4900436-01Ultimates

Ultimates byli swego czasu odpowiednikiem Avengers w uniwersum Ultimate – ta ekipa jednak nie ma z nimi nic wspólnego. To raczej zespół Avengers do zadań specjalnych. Jak specjalnych? Takich na skalę kosmiczną – jeśli szukacie komiksu z ekipą bohaterów, która nie tylko skacze po kosmosie, załatwiając Galactusowi makeover, ale i przekracza te bariery, lądując poza znanym mutiwersum, to sięgnijcie właśnie po Ultimates. W skład zespołu wchodzą praktycznie sami najpotężniejsi superherosi w unwiersum Marvela – Blue Marvel, Captain Marvel, Spectrum (czyli była Captain Marvel – śmiało mogli nazwać tę ekipę Marvels), America Chavez i – last but not last – niedysponujący może takimi mocami, ale superinteligentny i będący w posiadaniu zasobów technologicznych Wakandy Black Panther. Całość naprawdę realizuje swój cel w pokazaniu nam multiwersum Marvela w nieco szerszej skali, z innej perspektywy niż zazwyczaj.

Invincible_Iron_Man_Vol_2_1Invincible Iron Man

Przed startem All-New All-Different Marvel zapowiadano, że to będzie właśnie najważniejszy tytuł w ofercie Marvela, wokół którego budowane będzie uniwersum. I pierwszy story arc naprawdę dostarczył wszystko, czego można wymagać od serii z Iron Manem – była akcja, gadżety, masa humoru, kapitalne dialogi, do tego jeszcze spektakularny finał z… magią w roli głównej. Do tego poznajemy tutaj post-secretwasowe wcielenie Victora von Dooma, który wystartał powoli na jedną z moich ulubionych postaci w całym uniwersum. Do tego Brian Michael Bendis uparł się, by komiksowy Tony Stark był niemal stuprocentową kalką z filmowej interpretacji, co dla nowych czytelników będzie chyba dużym plusem. Ten scenarzysta ma jednak do siebie to, że komiks, który tworzy, może mu się „znudzić” i wtedy robi się przeraźliwie nudno – tak też stało się w historii drugiej, gdzie dobrnięcie do końca kolejnych zeszytów było dla mnie prawdziwą mordęgą. A po Civil War II seria się kończy i odradza tym razem z Riri Williams w głównej roli (tę młodocianą bohaterkę poznajemy zresztą właśnie w Invincible Iron Man).

GARGAL2015001-DC30-LR-872e8Guardians of the Galaxy

Guardians spotykamy na starcie w składzie, jaki pewnie fanom filmów wyda się dziwny. Nie ma Petera Quilla, jest za to Kitty Pryde z X-Men. Nie ma Gamory, jest za to The Thing z F4. Poza tym mamy także odmienionego wizualnie Groota, Agenta Venoma, Draxa i Rocket Raccoona. Potem do ekipy wracają jeszcze Star-Lord i Gamora. Problem w tym, że Brian Michael Bendis nic ciekawego z tym przerośniętym składem nie robi. Ani nasza grupa Gaurdiansów nie jest specjalnie interesująca, a relacje nie posuwają się do przodu, ani przeciwnicy nie nadrabiają, bo jeśli nic wam nie mówią imiona Hala the Accuser czy Yotat, to nie łudźcie się, że ich zapamiętacie po lekturze. Aktualnie od kilku zeszytów trwa historia o ataku na planetę więzienną Badoon i rozwlekanie tego dalej sprawia mi wręcz fizyczny ból. Szkoda, że jednak serią nie zajął się kto inny, bo Bendis chyba zupełnie stracił zainteresowanie jej pisaniem. Nie polecam, juz solowe przygody poszczególnych członków ekipy sa ciekawsze.

sam-wilson-captain-america-1-acuna-5Sam Wilson: Captain America

Wydawałoby się, że Sam Wilson, do niedawno działający jako Falcon (a po utracie supermocy przez Steve’a Rogersa, jego następca w roli Kapitana Ameryki), nie będzie się wychylał i grzecznie starał się będzie dorosnąć do statusu poprzedniego własciciela tarczy z vibranium. Ale nie, zarówno Sam, jak i piszący ten komiks Nick Spencer postanowili narobić trochę szumu, robiąc z nowej serii komiks z jednej strony zaangażowany społecznie (a nawet i politycznie), a z drugiej strony nie brał też jeńców w eksploatowaniu najdziwniejszych i najbardziej wstydliwych zakamarków uniwersum Marvela (co na tym etapie jest już specjalnością Spencera po Ant-Manie czy Superior Foes of Spider-Man). Nowy Cap zdążył już kopnąć w tyłek S.H.I.E.L.D., skonfliktować się ze Stevem, walczyć z ludźmi-wężami i zamienić się w wilkołaka. Jeśli więc nie przeraża was wizja Kapitana, który nie boi się swoich poglądów politycznych, a do tego współpracuje i walczy z galerią najdziwniejszych postaci w historii Marvela, to polecam tę serię gorąco. Podobnie jak świeżutki tytuł Steve Rogers: Captain America, pisany w bardzo podobnym stylu.

All-New-All-Different-Marvel-Comics-Amazing-Spider-Man-1-Spoilers-Preview-1The Amazing Spider-Man

Przyznam szczerze, że nigdy fanem Spider-Mana nie byłem – podoba mi się seria z Milesem, lubiłem Superiora czy Spider-Verse, ale zwykle historie z Peterem mnie jakoś nudzą. Postanowiłem dać Amazingowi szansę i choć dziś już tej serii nie śledzę (głównie dlatego, że jednak nie da rady czytać wszystkiego i trzeba coś odrzucić), to początek był naprawdę obiecujący. Przede wszystkim status Petera Parkera się zmienił – przestał być wreszcie superbohaterem-nieudacznikiem, a stał się bogatym szefem własnego koncernu, jednocześnie nie zatracając swoich ideałów i korzystając ze swoich nowych zasobów w taki sposób, jakiego spodziewalibyśmy się po Spider-Manie. Miło widzieć, że Spidey wreszcie zaliczył jakis progres i choć dla mnie to za mało, bym czytał dalej, to fani tego bohatera powinni być zadowoleni. Jest to też znakomity punkt do wejścia dla wszystkich, którzy chcą zacząć przygodę z przygodami Spider-Mana po dłuższej przerwie albo od zera. Tymczasem ja zostanę przy serii Spider-Man (po prostu, bez przymiotników), z Milesem Moralesem w głównej roli.

mighty_thor_1_aaron_dauterman_marvel_wraparound-cover

Mighty Thor

Króciutka seria sprzed Secret Wars  (po prostu Thor) zaprezentowała nam nową osobę dzierżącą Mjollnir. Jest nią Jane Foster, chorująca na raka była ukochana poprzedniego Thora, który w międzyczasie przestał być godny swojej roli. Jane od tamtej pory wypełnia tę lukę, za cenę własnego zdrowia – za każdym razem gdy podnosi młot, asgardska maga „czyści” jej organizm z leków niszczących komórki rakowe. Mamy więc realny dramat, jednak Jane nie zaprząta sobie tym głowy, bo ma na swoich barkach poważniejsze problemy – od niechętnego jej Odyna, po rosnącą potęgę Malekitha (nie martwcie się, jest o niebo bardziej interesujący od wersji filmowej). Seria sprzed Secret Wars czyli Thor (8 zeszytów) jest słabsza, ale moim zdaniem raczej niezbędna do czytania Mighty Thor. Na szczęscie ta druga jest prawdziwa perełka, świetnie pisana przez Jasona Aarona (pisał też Thora i Thor: God of Thunder, jeszcze wcześniejsza serię, która wychodzi powoli na polski rynek) i prześlicznie ilustrowana przez Russella Dautermana. Jeśli nie jesteście przekonani do konceptu żeńskiego Thora, to… przeczytajcie, zmienicie zdanie. Cała reszta niech się bierze do czytania bez zastanowienia.

3c05ff3e4d3bee39a724faddcfed2117_XLDeadpool

Deadpool ostatnimi czasu naprawdę wyrósł, dzięki internetowym memom, grze czy filmowi, na pierwszoligową gwiazdę – w czym na pewno nie zaszkodziła świetna główna seria Briana Posehna i Gerry’ego Duggana z Marvel Now, która wyprzedaje się teraz jak świeże bułeczki także w Polsce. Duggan postanowił więc, że pierwszoligowy status nada Wade’owi także w komiksie – dziś Deadpool sprzedaje gadżety ze swoim wizerunkiem, finansuje Avengers czy prowadzi własną drużynę najemników Mercs of Money. Niestety, komiks stał się przy okazji o wiele słabszy niż poprzednio – o ile pierwsza historia daje radę, choć mimo wszystko nie polecałbym jej nowym czytelnikom (Dead Presidents) jest o wiele lepszym miejscem na start), to drugi story arc był niesamowicie nudny i przeciągnięty. Zobaczymy co dalej, ale póki co to chyba moje największe rozczarowanie w ofercie Marvela. Wygląda na to, że póki co fani Deadpoola będą się lepiej bawić przy Uncanny Avengers czy Spider-Man/Deadpool.

Old_Man_Logan_1_CoverOld Man Logan

Jak pewnie wiecie, Wolverine jakiś czas temu umarł. I to umarł tak na amen, a Marvel szybko zapełnił tę lukę nie jednym nastepcą, ale naprawdę znakomitą następczynią (Laurą/X-23 – polecam gorąco jej serię All-New Wolverine) oraz… Loganem z przyszłości. Otóż była kiedy bardzo fajna historia Old Man Logan Marka Millara, która pokazywała alternatywną dystopijną przyszłość, gdzie podstarzały Logan zabił pod wpływem iluzji Mysterio wszystkich X-Men i ostanowił w związku z tym skończyć karierę i wieśc spokojne zycie u boku rodziny – aż do momentu gdy ta została zamordowana i staruszek Logan dobył z powrotem swoich szponów w ramach zemsty. Ten sam Logan trafił potem do Secret Wars razem ze swoim światem jako jedna z domen na Battleworld, a stamtąd bezpośrednio do głównego unwiersum. Obserwujemy więc Logana z potężnym bagażem tragicznych i strasznych wspomnień, szukającego celu w nowym świecie, w jakim się znalazł. I całość wypada znakomicie – Jeff Lemire daje nam tutaj historie o Wolverine’ie-samotniku jakich nie było nam dane czytać od dawna, a całość komplementują przecudowne rysunki Andrei Sorrentino. Fani Rosomaka muszą sprawdzić obowiązkowo.

Daredevil_Vol_5_1Daredevil

W Marvel Now mieliśmy do czynienia z zupełnie innym Daredevilem niż ten, do jakiego mogły nas przyzwyczaić poprzednie serie czy serial Netflix. Matt był częściej uśmiechnięty, pozbył się sekretnej tożsamości, przeniósł do San Francisco, a jego przygody miały o wiele lżejszy ton (no, przynajmniej do finału). To była miła odmiana, ale najwyraźniej była potrzeba powrotu do starego dobrego, poważniejszego Daredevila, dlatego pod wodzą Charlesa Soule’a dostajemy kolejne mroczne wcielenie oraz powrót znajomych postaci i motywów. Powiem szczerze, że zrezygnowałem po pierwszym story arcu – jakoś nie kupuję tego Daredevila, mam wrażenie, że to cofnięcie postaci i powrót do tego, co wdziałem (lub raczej o czym czytałem) już wiele razy. Jedyne co jeszcze utrzymywało moją uwagę, to kwestia tego w jaki sposób Matt sprawił, że wszyscy znowu zapomnieli, że jest Daredevilem oraz nowa postać, sidekick o pseudonimie Blindspot. No i czarno-czerwona oprawa graficzna (idąca w parze z nowym kostiumem) daje radę. Poza tym powiedziałbym, że to rzecz głównie dla fanów Daredevila sprzed runu Waida.

tumblr_o5n82uSPT31sa2z61o3_1280Doctor Strange

Strange to bohater, który długo nie miał swojej własnej serii (wcześniej pojawiał się w ramach New Avengers w Marvel Now), do tego postać, którą uż niedługo zobaczymy na ekranach kin. Nic dziwnego, że Marvel postanowił się przyłożyć do tego komiksu – pisaniem zajmuje się Jason Aaron, który rzadko schodzi poniżej swojego zwykłego, wysokiego poziomu, a za ilustracje odpowiada Chris Bachalo (ostatnio Uncanny X-Men). I jest to idealna para do sportretowania psychodelicznych przygód Strange’a. Z jednej strony dostajemy tutaj świetne wprowadzenie w świat tego bohatera, jego specyfikę, problemy i zwyczaje, a z drugiej szybko wprowadzane jest prawdziwe zagrożenie z kulminacją w postaci historii The Last Days of Magic. Jeśli więc chcecie dowiedzieć się czegoś o tej postaci, a przy okazji też być na bieżąco z losami magicznej części uniwersum Marvela (bo jak wiadomo, Strange nie jest jedynym magiem w tym świecie), to możecie śmiało siegnąć po tę pozycję. Jest cudownie dziwna, zabawna i niesamowicie interesująca.

Captain_Marvel_Vol_9_1Captain Marvel

Na sam koniec, superbohaterka, której rola tylko rośnie i pewnie na tym nie koniec, bo niedługo będziemy dostawać coraz więcej wieści o zbliżającym się filmie. Carol przez ostatnie kilka lat awansowała z jednej z wielu superbohaterek na formalną obrończynię Ziemi – bowiem razem z Alpha Flight (kiedyś takimi X-Men z Kanady, obecnie specjalna kosmiczną jednostką) tworzą główną linię obrony ZIemi przed zagrożeniami z kosmosu. Koncept jest super, kreacja Carol znakomita, a i drugi plan wypada naprawdę świetnie – problem w tym, że ledwo co seria zaczęła się rozkręcać, to już przerwało to Civil War II i na dobra sprawę wciąż tytuł nie pokazał swojego potencjału. A po tym wielkim evencie, dostaniemy nowe status quo dla Carol, nową ekipę twórców i wszystko w sumie zacznie się od nowa. Brawo, Marvel. Komiks spokojnie może służyć jako punkt wejścia, ale z czystym sumieniem bede go polecał dopiero aż przestanie mu się podcinać skrzydła tymi niepotrzebnymi eventami.


I na tym chciałbym zakończyć to zostawienie – są jeszcze np. takie serie jak Black Panther czy Punisher, które pewnie dzięki filmowi czy serialowi mogą zaciekawić wielu z Was, a przy okazji sprzedają się znakomicie – problem w tym, że nie wyszło na razie zbyt wiele zeszytów i wolałbym się wstrzymać z oceną. Póki co jednak oba mi się bardzo podobają. Do tego jest oczywiście cała masa innych komików wydawanych obecnie na bieżąco przez Marvela – z których wiele jest lepszych, ciekawszych, etc. Ale nie martwcie się, jeszcze sobie o nich powiemy.

Oczywiście więcej informacji czy opinii na temat świeżych komiksów (zarówno Marvela, jak i DC, a czasem nie tylko) znajdziecie też w cotygodniowym podcaście Comics Weekly.

logo-2

Tymczasem mam nadzieję, że zestawienie okaże się przydatne. Teraz nic, tylko zabierać się za czytanie! A gdzie kupić komiksy? Np. w Atom Comics, gdzie Wasze zamówienie przychodzi do Was w dzień amerykańskiej premiery – to w zasadzie jedyna opcja, by tak jak fani z USA być na bieżąco z zeszytowymi komiksami.

Giveaway!

Jeśli chcecie zatem zacząć kolekcję zeszytów, albo po prostu zobaczyć z czym to się je, do wzięcia mam dwa zeszyty All-New All-Different Avengers #1 i jeden Invincible Iron Man #1, wydane pod szyldem Timely Comics (pod tą marką Marvel niedawno wydał jeszcze raz jedynki swoich serii). Co zrobić, by otrzymać taki komiks?

Napiszcie proszę w komentarzu, jaką zupełnie nową serię komiksową chcielibyście zobaczyć wydawaną przez któreś z wydawnictw? Marvel, DC, niezależne, cokolwiek. Liczyć się będzie Wasze uzasadnienie – im ciekawsze, tym większa szansa na wygraną. Wybiorę 3 odpowiedzi i ich autorzy dostaną po komiksie. :)

Rozdawajka trwa do piątku 15.07.2016.