Dawno już nie było na blogu tekstu o konkretnych komiksach, które przy okazji nie byłby związane z Secret Wars. Wypadałoby zatem nadrobić to zaniedbanie.


Chciałbym zatem przedstawi Wam 7 tytułów, które uważam za obowiązkowe. Nie dlatego, że są one niezbędne dla zrozumienia medium czy że są to pozycje które każdy musi znać. Raczej takie, po które sięgam w pierwszej kolejności, gdy tylko się pojawią w którąś środę miesiąca. Rzucam wszystko, odkładam cokolwiek innego aktualnie czytam i od biorę się za lekturę. Są więc obowiązkowe przede wszystkim dla mnie, ale uważam je za tak dobre, że polecam je z czystym sumieniem każdemu – stąd też tytuł tego tekstu.

Nie będą to oczywiście wszystkie serie, jakie uważam za warte uwagi – raczej takie, po które sięgam dosłownie w pierwszej kolejności i często zaraz po tym, jak tylko pojawią się na Comixology.

Bez dalszego przedłużania, oto i moja lista.


Batman

1

Batman Snydera i Capullo wciąż jakimś cudem pozostaje tak dobrą i ekscytującą serią, jak w momencie gdy się za nią zabrałem po raz pierwszy, ciekawy czym tam się ludzie zachwycają. W tym roku panowie przechodzą samych siebie, bowiem mając wsparcie fanów wynikające z ich znakomitej roboty przy bardziej „standardowych” batmanowych historiach, od jakiegoś czasu pozwalają sobie na naprawdę szalone eksperymenty. Całe Gotham opanowane przez tłum zjokeryzowanych mieszkańców? Czemu nie. Nowy Batman w w wielkiej mechanicznej zbroi z pewnym starym znajomym wewnątrz? Proszę bardzo. To oczywiście tylko mała próbka, ale co najważniejsze, to wszystko dalej ze sobą gra, komiks nieustannie wciąga i trzyma w napięciu jak żaden inny tytuł z Batmanem wydawany równolegle. Komiks Snydera jest gwarancją jakości od 2011 i cztery lata później nic się nie zmieniło. W zasadzie jest tylko lepiej.


Deadly Class

5

O Deadly Class mówiłem w moim zestawieniu najlepszych komiksów 2014 – minęło pół roku i uwielbiam ten tytuł jeszcze bardziej. Seria, która zaczęła się niczym brutalna i pełna czarnego humoru wariacja na temat Harry’ego Pottera (gdyby czarodziejów zamienić na zawodowych morderców, oczywiście), nagle podążyła w zupełnie innym kierunku, szybko krystalizując przed nami ekipę głównych bohaterów, czyli nasza bandę nieodpowiedzialnych młodych zabójców, mających więcej szczęścia niż rozumu. Jest tutaj wszystko, by nie nudzić się ani na moment – psychopatyczny redneck ze zdeformowaną twarzą, narkotykowe tripy, zdrady, miłości, śmierć, wyrównywanie rachunków i niespodziewana biegunka kończąca się publiczną kompromitacją. Szukajcie wydań zbiorczych, kupujcie zeszyty, niech ta seria nigdy się nie kończy.


Ant-Man

4

Nick Spencer zrobił coś, co pewnie nie uda się nawet dziesięciu filmom kinowym – mianowicie uczynił Ant-Mana jednym z najbardziej interesujących superbohaterów, którego losy śledziło się z o niebo większym zaangażowaniem niż jego popularniejszych kolegów. Scott Lang ma bowiem tę przewagę nad armią marvelowych herosów, że jest bohaterem o wiele mniejszego kalibru (badum tss!) i nie ma do dyspozycji morza gotówki czy wrodzonych supermocy. Dlatego stara się poukładać sobie życie i zrobić coś dobrego – wcale nie dla siebie, ale dla córki, Cassie, która niedawno wróciła do żywych (podczas Axis) i też stara się prowadzić normalne życie nastolatki. Problem w tym, że Scotta prześladują demony przeszłości, a czytelnik ściska kciuki najmocniej jak się da, by wszystko skończyło się dobrze. Bonusowo, mamy tu masę świetnego, inteligentnego humoru i autoironii.


The Unbeatable Squirrel Girl

3

To prawdopodobnie najśmieszniejszy komiks, jaki miałem w łapach. Ryan North sprawia wrażenie, jakby był w stanie z każdego panelu, bez żadnego wysiłku, wyciągnąć coś śmiesznego – a w sumie to nawet mu te kadry nie wystarczają, bo posiłkuje się jeszcze notkami drobnym druczkiem na każdej stronie. Doreen Green jest kapitalną bohaterką – jest dziwna, pewna siebie, zabawna, zdeterminowana i ma niewyparzoną buźkę. No i armię wiewiórek do dyspozycji, dzięki czemu nie boi się ukraśc pożyczyć zbroi Tonego Starka i polecieć na księżyc by w pojedynkę odeprzeć atak Galactusa na Ziemię. Każdy zeszyt tej serii to pigułka pokręconego, samoświadomego humoru i parodiowania całej konwencji komiksów superhero. Wydanie zbiorcze już niedługo i radze się nawet nie zastanawiać.


Afterlife with Archie

2

Trochę tradycyjnie naginam tutaj kryteria wyboru, bo seria ta wychodzi (niestety) dość rzadko, a ostatni zeszyt pojawił się w maju (i sięgnąłem po niego już trochę po premierze), ale jednocześnie wpisuje się w grono pozycji, które polecam absolutnie każdemu (nawet jeśli nie wiesz, co to Archie Comics), a gdy wyjdzie zeszyt #9, zgodnie z założeniami tego zostawienia, pewnie rzucę wszystko i od razu wezmę się za czytanie. O Archie Comics pisałem szerzej przy okazji Archie vs Predator (innej serii, która mogłaby tu trafić, ale na razie pojawiły się tylko 2 zeszyty, więc to trochę za mało), natomiast Afterlife with Archie to również zaskakująco brutalne i wcale niecukierkowe spojrzenie na zwykle wesołą i kolorową grupę przyjaciół z Riverdale. W tym przypadku mamy do czynienia z wybuchem epidemii zombie i wierzcie lub nie, ale to chyba jedyny wydawany aktualnie komiks z zombie, który jest tak klimatyczny i wręcz straszny (w czym na pewno pomaga śliczna oprawa graficzna) – a fakt, że bohaterami są postacie, które z horrorowymi klimatami się do tej pory nie kojarzyły, sprawia, że to co się tutaj dzieje robi jeszcze większe wrażenie. Genialna robota i obowiązkowa pozycja dla fanów zombie w dowolnym wydaniu.


Spread

8

To jeśli już przy horrorach jesteśmy, to wciąż jestem pod wielkim wrażeniem Spread. Niestety, jak przy okazji wielu serii z Image, tworzonych przez jeden zespół twórców, kolejne zeszyty nie wychodzą tak szybko, jak bym sobie tego życzył, ale przez to każdy z nich jest prawdziwym wydarzeniem. Nowy Spread wyszedł zresztą w tym tygodniu i oczywiście rzuciłem się na niego tak samo jak ta obleśna czerwona zaraza na cokolwiek żywego w tym pięknie pokazanym post-apokaliptycznym świecie. Ogromne wrażenie zrobił na mnie poprzedni zeszyt, będący takim małym przerywnikiem, opowiadającym o genezie jednej z ważniejszych postaci – nieźle mi to dało po głowie. Tak czy siak, jeśli lubicie klimaty rodem z The Thing Carpentera, to Spread, opowieść o świecie zniszczonym przez inwazję dziwnego, drapieżnego i asymilującego żywe tkanki organizmu, niezmiennie pozostaje tą pozycją, którą warto śledzić.


Uncanny X-Men

6

Na koniec mała prywata – czyli Uncanny X-Men, seria Briana Michaela Bendisa, która miała się właśnie skończyć, ale oficjalnie musi poczekać do października, aż wyjdzie przesunięty finałowy zeszyt #600 (ach, ta praktyka przywracania ogólnej numeracji jak numerek robi się okrągły…). Wybrałem ją, bo w istocie nie wyobrażam sobie tygodnia, w którym ten komiks wychodzi i w którym miałbym po niego nie sięgnąć w pierwszej kolejności. Tyle, że tutaj swoją rolę gra moje fanbojstwo sympatia do bohaterów, o których ta seria opowiada – Cyclops, Emma Frost, Magik czy Eva Bell (ale też obecny wcześniej Magneto) to moi ulubieni mutanci i bohaterowie komiksów w ogóle, dlatego sami rozumiecie, że nie ma dla mnie miesiąca bez Uncanny X-Men. Problem w tym, że jest to seria mająca masę zadyszek, dłużyzn (związany z Original Sin story arc ciągnął się dobre pół roku, jeśli nie dłużej), a Bendisowi zdecydowanie wychodzi rozpoczynanie wątków, ale kończenie już tak średnio. Ale wciąż, mocne momenty są naprawdę mocne, a kilka ostatnich zeszytów, które powoli domykają poszczególne wątki przed finałem i skupiają się na konkretnych bohaterach, naprawdę dawały radę. Ciekawe, kto przejmie mutantów po Secret Wars


I to tyle, moi drodzy. Celowo nie umieszczałem tu Secret Wars, bo choć ten komiks póki co spełnia wszystkie warunki, to o tym evencie i tak jest na blogu całkiem sporo. Pominąłem też Ms. Marvel, Moon Knighta czy Daredevila, bo nie chciałem, by był tu tylko Marvel – acz śmiało mógłbym nimi zastąpić dowolną z pozycji powyżej. Ale spokojnie, jeszcze będzie o nich mowa w przyszłości. No i jest tutaj tylko jedna seria z DC, bo choć czytam ich więcej regularnie, to jednak zwykle pierwszeństwo mają pozycje z Marvela. Acz blisko do znalezienia się tutaj miały Batgirl czy Gotham by Midnight, więc polecam rzucić okiem na te serie. Z tytułów Image natomiast zawsze sprawdzam też Southern Bastards, The Wicked + The Divine i nowy komiks na rynku, Injection.

7

Mam nadzieję, że to zestawienie pomoże wszystkim nowym czytelnikom, którzy nie bardzo wiedzą za co by się tu zabrać. Tym bardziej, że nie są to pozycje trudno dostępne. Komiksy Image są relatywnie tanie w porównaniu do Marvela czy DC, X-Men można sobie czytać w Marvel Unlimited, Batman wydawany jest za rozsądną cenę po polsku… Zresztą, dla chcącego nic trudnego, szczególnie, że są też promocje na Comixology.

Oczywiście, jeśli sami macie obowiązkowe comiesięczne pozycje, które sprawdzacie regularnie, nie wahajcie się nimi podzielić w komentarzach – możliwe, że ktoś odwiedzający ten tekst na tym skorzysta. :)

Łukasz Stelmach

Entuzjasta popkultury, beergeek, nałogowy czytelnik komiksów. Uwielbiam tworzyć treść w internecie i zarażać ludzi swoją pasją. Lubię mieć swoje zdanie.

Zobacz wszystkie posty
  • gorbex

    Wszystko cacy ale jest mały błąd w tytule, bo Gotham at Midnight ni ma, ale jest Gotham by Midnight.

    • Tru, poprawiam. Swoją drogą, szkoda trochę, że nie nazwali tego “Gotham after Midnight” w nawiązaniu do wiadomego filmu

  • bumelant

    Dorzucam: Lazarus, Southern Bastards, Velvet, Trees, Walking Dead, Stray Bullets, Saga, Copperhead, East of West, Fade Out, Chew, Birthright, Wytches, Outcast, Thief of Thieves, Winterworld, Bunker, Letter 44, Fables, Justice League, Coffin Hill i skończony Hinterkind. To wszytko świetne, można w ciemno brać, nadrabiać.

  • Radosław Koch

    Jak już piszesz o “Afterlife with Archie”, to nie wiem czy zauważyłeś, ale w lipcu Archie Comics zrestartuje główną serię, czyli “Archie”. Scenariusz do nowego Archie’ego będzie pisał Mark Waid, a rysować będzie Fiona Staples.

    • gorbex

      A to chyba Ichabod wspominał przy artykule o Archie Comics.

  • SerVeDex

    Hej mam pytanie jakie komiksy mam przeczytać żeby dowiedzieć się czegoś o iluminatach marvela? z góry dzięki.

  • SerVeDex

    Ok.Serdeczne dzięki pozdrawiam.